Jako 23-latka została wdową. Krótko po ślubie dotknęła ją wielka tragedia
Tragiczne wydarzenie na zawsze odmieniło życie jednej z cenionych polskich aktorek. Zaledwie dwa lata po ślubie jej pierwszy mąż zginął w wypadku, a ona musiała zmierzyć się z ogromną stratą bez wsparcia najbliższych. Po latach gwiazda po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o bolesnych doświadczeniach, które przez długi czas pozostawały wyłącznie jej osobistym dramatem.
Ewa Telega ma za sobą tragedię życiową
Ewa Telega od lat należy do grona cenionych polskich aktorek teatralnych, filmowych i serialowych. W swojej karierze została doceniona m.in. nagrodą dla najlepszej aktorki drugoplanowej na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za rolę w filmie „Córy szczęścia”. W jednym z ostatnich wywiadów wróciła jednak nie do zawodowych sukcesów, lecz do wydarzeń, które na zawsze zmieniły jej życie.
Aktorka otwarcie opowiedziała o śmierci swojego pierwszego męża, operatora filmowego Marcina Isajewicza, z którym poznała się jeszcze podczas studiów aktorskich. Ich ślub odbył się spontanicznie podczas wyjazdu do Budapesztu. Jak wspominała, decyzję o małżeństwie podjęli za namową znajomych, a całemu ich wspólnemu życiu towarzyszyła studencka beztroska i spontaniczność. Te wspomnienia nabrały jednak zupełnie innego znaczenia po tragedii, do której doszło zaledwie dwa lata później.
Całe nasze wspólne życie takie było. Studenckie czasy, beztroska - wspominała Ewa Telega w rozmowie z cozatydzien.tvn.pl
W rozmowie aktorka przyznała, że do dziś nie wyobraża sobie, aby ponownie przeżyć podobną stratę. Po śmierci męża została w mieszkaniu, w którym wszystko przypominało jej o wspólnym życiu i codzienności sprzed wypadku. Jak opowiadała, przez długi czas mierzyła się z żałobą samotnie. Dopiero po kilku latach zdecydowała się na ważną zmianę i rozpoczęcie nowego etapu. Przeprowadzka do Warszawy okazała się jednym z momentów, które pozwoliły jej zostawić za sobą najtrudniejszy okres i stopniowo odbudować codzienność.

Ewa Telega opowiedziała o śmierci pierwszego męża i trudnym okresie po tragedii
Do tragicznego wypadku doszło w 1985 roku, dwa lata po ślubie Ewy Telegi i Marcina Isajewicza. Operator filmowy zginął w wypadku samochodowym razem z dekoratorką Krystyną Krasińską. Dla aktorki był to moment, który całkowicie odmienił jej życie. W rozmowie z cozatydzien.tvn.pl przyznała, że przez długi czas nie potrafiła uwolnić się od wspomnień, ponieważ pozostała w miejscu, które na każdym kroku przypominało jej o zmarłym mężu. Jak wyznała, dopiero po sześciu latach poczuła, że jej życie zaczęło układać się inaczej. Właśnie wtedy zdecydowała się na przeprowadzkę do Warszawy i rozpoczęcie nowego rozdziału.
Przeżyłam koszmar. Na pewno miałam depresję, ale nie wiedziałam, że powinnam szukać pomocy. Pamiętam, że przeżywałam śmierć Marcina fizycznie, bolały mnie plecy z tęsknoty - opowiadała Ewa Telega w wywiadzie dla “Pani”
Aktorka nie ukrywała również, że doświadczenie żałoby pozostawiło trwały ślad w jej życiu. W wywiadzie zaznaczyła, że nie chciałaby ponownie mierzyć się z podobnym doświadczeniem. Wspomnienia związane z pierwszym małżeństwem i nagłą stratą do dziś pozostają dla niej bardzo osobiste, choć zdecydowała się opowiedzieć o nich publicznie. Jej relacja dotyczyła przede wszystkim faktów i tego, jak wyglądały kolejne lata po tragedii oraz jak długo trwał proces odnajdywania się w nowej rzeczywistości.
Dziś wszyscy chodzą do psychologów, psychiatrów, są na tabletkach. Ja przeszłam przez to wszystko na żywca. (...) Wydawało mi się, że sobie radzę. Ale to trwało. I trwało. Ostatni rok w Łodzi to był największy koszmar - wyznała
Ewa Telega ułożyła życie u boku Andrzeja Domalika. Są razem od ponad 30 lat
Po latach Ewa Telega ponownie znalazła szczęście. Związała się z reżyserem Andrzejem Domalikiem, z którym tworzy małżeństwo od ponad 30 lat. Para pobrała się w Paryżu, a świadkową podczas ceremonii była aktorka Dorota Segda. W jednym z wywiadów Telega podkreślała, że fundamentem ich relacji od początku pozostawała przyjaźń, którą uważa za najważniejszy element długoletniego związku. Trzy lata po ślubie małżonkowie doczekali się córki Zofii, która również wybrała aktorską drogę zawodową.
Nie wiem, kiedy to minęło. To samo nas interesuje, czytamy podobne książki. To kwestia przyjaźni. Nie byliśmy młodzi, kiedy wchodziliśmy w związek małżeński. Miałam 30 lat, Andrzej 43. Byliśmy po przejściach i wiedzieliśmy, na co się decydujemy - opowiadała w rozmowie z cozatydzien.tvn.pl.
Aktorka wielokrotnie mówiła, że jest dumna z osiągnięć córki i z zainteresowaniem śledzi rozwój jej kariery. Choć w rozmowie wróciła do bolesnych wydarzeń z przeszłości, opowiadała także o swoim obecnym życiu rodzinnym i relacji z mężem. Po latach od tragedii udało jej się zbudować nową codzienność, a dziś od ponad trzech dekad pozostaje w szczęśliwym małżeństwie z Andrzejem Domalikiem. W wywiadzie skupiła się zarówno na wspomnieniach dotyczących pierwszego męża, jak i na faktach związanych z życiem, które ułożyła sobie po tamtych wydarzeniach.
Do szkoły teatralnej w Warszawie dostała się za pierwszym razem. Na czwartym roku zagrała główną rolę w filmie "Wszystko dla mojej matki", za którą otrzymała nagrodę w Gdyni (za debiut). Najbardziej bałam się, że nie będzie miała pracy, no bo wiem, jak jest w tym zawodzie - opowiadała na łamach "Zwierciadła".
