Jest reakcja Żulewskiej na aferę z Jabłczyńską. Takiego ruchu nowej Tosi nikt się nie spodziewał
„Nigdy w życiu!” z 2004 roku do dziś pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich komedii romantycznych. Danuta Stenka zagrała w niej Judytę, kobietę, która po rozpadzie małżeństwa próbuje ułożyć sobie życie na nowo. U jej boku widzowie oglądali m.in. Artura Żmijewskiego, a w rolę nastoletniej córki głównej bohaterki, Tosi, wcieliła się Joanna Jabłczyńska.
Po ponad dwóch dekadach historia doczekała się dalszego ciągu. W marcu 2026 roku ukazała się książka Katarzyny Grocholi „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”. Autorka ponownie wróciła w niej do Judyty, Adama, Tosi i pozostałych bohaterów. Niedługo później potwierdzono przygotowania do ekranizacji. Do swoich ról mają wrócić Danuta Stenka i Artur Żmijewski.
Joanna Jabłczyńska nie wróci jako Tosia. Tak zaczęła się afera wokół „Nigdy w życiu!”
Sytuacja skomplikowała się jednak w przypadku Tosi. Joanna Jabłczyńska opublikowała nagranie, w którym poinformowała, że nie pojawi się w nowym filmie. Nie ukrywała przy tym, że taki obrót spraw był dla niej trudny, zwłaszcza że – jak relacjonowała – wcześniej wiele wskazywało na jej udział w produkcji.
Aktorka przedstawiła swoją wersję wydarzeń:
Mam scenariusz najnowszego filmu na swoim mailu, byłam na spotkaniu z reżyserem, były ze mną wstępnie ustalane terminy nagrań, poznałam potencjalnego mojego partnera do grania w filmie, ale wstępnie otrzymałam telefon, że podmiot, który wykłada bardzo duże pieniądze na najnowszą produkcję, ma swoją kandydatkę na Tośkę. Ot tyle..
Jej słowa szybko odbiły się szerokim echem. Widzowie zaczęli dyskutować nie tylko o samej decyzji obsadowej, ale również o sposobie, w jaki została ona zakomunikowana aktorce. Według informacji przekazanych przez producentkę Annę Wichłacz w procesie obsadzania Tosi uczestniczyło sześć aktorek, w tym Jabłczyńska, a ostatecznie wybrano inną kandydatkę.
Sprawdź także: Daniel Martyniuk przekroczył wszelkie granice. Pokazał nagranie z Faustyną
Katarzyna Grochola odpowiedziała Jabłczyńskiej. Padła zapowiedź kroków prawnych
Sprawa nie zakończyła się na rozczarowaniu Joanny Jabłczyńskiej i dyskusji widzów. Do zamieszania publicznie odniosła się Katarzyna Grochola, autorka książkowego pierwowzoru oraz współproducentka nowego filmu. Pisarka uznała, że w wypowiedziach dotyczących zmiany obsady pojawiają się nieprawdziwe informacje, które uderzają również w Agnieszkę Żulewską. Zapowiedziała podjęcie kroków prawnych.
Jabłczyńska szybko odpowiedziała na jej stanowisko:
Agnieszka Żulewska znakomitą aktorką jest i wierzę, że również prawym człowiekiem, choć osobiście się nie znamy. Nigdy nie twierdziłam i nie twierdzę inaczej. Również będę państwa informowała na bieżąco.
W ten sposób Jabłczyńska wyraźnie oddzieliła swoją ocenę decyzji produkcyjnych od osoby Żulewskiej. Nie zakończyło to jednak dyskusji. Pod oświadczeniem Grocholi zaczęły pojawiać się liczne komentarze internautów, a sama Jabłczyńska ponownie zareagowała:
Tu jest zdecydowanie za dużo komentarzy do polubienia. Muszę napisać zbiorczo dziękuję i proszę niech ktoś robi screeny, bo martwię się, że ten post z tymi wspaniałymi komentarzami zniknie, a ja kiedyś spać muszę. Dziękuję.
W centrum całego zamieszania znalazła się natomiast osoba, która dotąd właściwie w nim nie uczestniczyła. Agnieszka Żulewska nie odpowiadała Jabłczyńskiej, nie komentowała oświadczenia Grocholi i nie przedstawiała własnej wersji wydarzeń. Warto przy tym pamiętać, że nie jest aktorką anonimową ani debiutantką. Żulewska ukończyła Wydział Aktorski łódzkiej szkoły filmowej w 2010 roku. Na dużym ekranie pojawiła się m.in. w „Chemii”, „Demonie”, „Konwoju” i „Ostatnim komersie”, a szerokiej publiczności dała się poznać również dzięki serialom „Ślepnąc od świateł”, „Rojst”, „Żmijowisko” oraz „Wielka woda”. Za główną rolę w „Chemii” otrzymała Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego, a na koncie ma także wyróżnienia festiwalowe.
Nowa Tosia przez cały czas pozostawała jednak poza medialną wymianą zdań. Aż do teraz.
Sprawdź także: Maurycy Popiel ma znanego brata. Zagrał w hitach TVP. Nikt nie wiedział, że są rodziną
Agnieszka Żulewska reaguje na aferę. Nowa Tosia zdecydowała się na konkretny ruch
Agnieszka Żulewska nie opublikowała oświadczenia i nie zdecydowała się na bezpośrednią odpowiedź którejkolwiek ze stron. Zamiast tego wykonała znacznie mniej oczywisty ruch w mediach społecznościowych. Jak zauważył „Pomponik”, profil aktorki na Instagramie, który wcześniej był otwarty, został zmieniony na prywatny. Oznacza to, że publikowane przez Żulewską materiały nie są już dostępne dla wszystkich użytkowników serwisu. Osoby, które dotychczas jej nie obserwowały, muszą wysłać prośbę o możliwość śledzenia konta, a aktorka może zdecydować, kogo do niego dopuści.
To jak dotąd najbardziej zauważalny ruch Żulewskiej od chwili, gdy wokół nowej obsady „Nigdy w życiu!” rozpoczęła się publiczna dyskusja. Nie wiadomo jednak, czy decyzja o ograniczeniu dostępu do profilu była bezpośrednim następstwem afery. Sama aktorka nie podała powodu zmiany ustawień konta, dlatego nie można tego przesądzać.
Żulewska nadal nie skomentowała przy tym słów Jabłczyńskiej ani oświadczenia Katarzyny Grocholi.
Dla aktorki cała sytuacja jest szczególna także dlatego, że znalazła się w sporze, którego sama publicznie nie rozpoczęła. Jej nazwisko pojawiło się w kontekście decyzji obsadowej, a następnie zostało przywołane przez Grocholę w oświadczeniu dotyczącym wypowiedzi Jabłczyńskiej. Ta ostatnia z kolei wprost zaznaczyła, że nie ma zastrzeżeń do talentu swojej następczyni i osobiście jej nie zna.
Tymczasem sama rola Tosi będzie miała w kontynuacji istotne znaczenie. Z oficjalnego opisu najnowszej powieści Grocholi wynika, że historia nie koncentruje się już wyłącznie na Judycie. Jednym z ważnych wątków jest właśnie jej dorosła córka, która próbuje rozpocząć nowe życie i sama potrzebuje wsparcia matki.
Dla Żulewskiej oznacza to wejście w postać, która ma już konkretną historię ekranową i przez lata była kojarzona z inną aktorką.
