Katarzyny Grochola uderza w Joannę Jabłczyńską. Oświadczenie i twarde stanowisko
Katarzyna Grochola wydała oświadczenie w sprawie publicznych wypowiedzi Joanny Jabłczyńskiej dotyczących obsady nowej ekranizacji jej książki. Jej reakcja jest kolejnym etapem sporu, który wybuchł po ujawnieniu, że Jabłczyńska nie wróci do roli Tosi.
Joanna Jabłczyńska nie ukrywała rozczarowania decyzją twórców filmu. Wcześniej była kojarzona z postacią Tosi, dlatego informacja o zmianie obsady wywołała zainteresowanie fanów poprzedniej ekranizacji. Jabłczyńska publicznie przedstawiła też własną wersję rozmów, które prowadziła z produkcją, sugerując, że sposób podejmowania decyzji mógł wyglądać inaczej, niż wynikało to z oficjalnych komunikatów. Jej wypowiedzi szybko zaczęły być komentowane w mediach społecznościowych.
Joanna Jabłczyńska nie zagra Tosi w nowym „Nigdy w życiu”
Informacja o powrocie bohaterów znanych z „Nigdy w życiu!” wywołała duże zainteresowanie. Film z 2004 roku do dziś pozostaje jedną z najpopularniejszych polskich komedii romantycznych, a widzowie doskonale pamiętają jego obsadę. W roli Judyty wystąpiła Danuta Stenka, Adama zagrał Artur Żmijewski, natomiast w córkę głównej bohaterki, Tosię, wcieliła się Joanna Jabłczyńska.
Po ponad dwóch dekadach Katarzyna Grochola wróciła do losów swoich bohaterów w książce „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”. Powieść ukazała się 25 marca 2026 roku i przedstawia dalsze życie Judyty oraz jej najbliższych. Tym razem ważną część historii stanowią również problemy dorosłej Tosi, która sama założyła rodzinę i mierzy się z własnymi kryzysami.
Niedługo po premierze książki pojawiła się wiadomość, że historia zostanie zekranizowana. Grochola potwierdziła rozpoczęcie przygotowań i ujawniła, że w postać Judyty ponownie wcieli się Danuta Stenka. To wystarczyło, aby widzowie zaczęli zastanawiać się nad powrotem pozostałych członków dawnej obsady. Wielu z nich zakładało, że skoro główną bohaterkę ponownie zagra Stenka, również Joanna Jabłczyńska wróci jako Tosia.
Aktorka sama nie ukrywała, że liczyła na taki rozwój wydarzeń. Podczas prezentacji jesiennej ramówki TVN wyznała jednak, że nie znalazła się w obsadzie. Wiadomość była dla niej szczególnie trudna, ponieważ rola Tosi odegrała ważną część w jej zawodowym życiu. Jabłczyńska miała zaledwie 18 lat, gdy film pojawił się w kinach, a postać córki Judyty pozostała jedną z jej najbardziej rozpoznawalnych kreacji.
Katarzyna Grochola odpowiadała wcześniej, że przygotowywany film nie jest bezpośrednią kontynuacją ekranizacji z 2004 roku, lecz adaptacją kolejnej części jej cyklu powieściowego. Zwracała również uwagę, że w poprzednich produkcjach rolę Tosi powierzano różnym aktorkom. W „Nigdy w życiu!” zagrała ją Jabłczyńska, w kinowym „Ja wam pokażę!” – Maria Niklińska, a w serialowej wersji tej samej historii – Julia Kamińska. Te wyjaśnienia nie zakończyły jednak dyskusji.
Sprawdź także: Tyle trzeba było zapłacić za jedzenie na prezydenckiej imprezie w Juracie. Tanio nie było

Joanna Jabłczyńska ujawniła kulisy rozmów z produkcją
Sprawa stała się jeszcze głośniejsza, gdy Joanna Jabłczyńska szerzej opowiedziała o rozmowach poprzedzających rozpoczęcie zdjęć. Według jej relacji otrzymała scenariusz, spotkała się z reżyserem oraz aktorem rozważanym do roli ekranowego partnera Tosi. Rozmowa miała dotyczyć także terminów i liczby dni zdjęciowych. Aktorka twierdziła, że przebieg spotkania utwierdził ją w przekonaniu, iż produkcja poważnie bierze pod uwagę jej udział. Później miała jednak otrzymać telefon z informacją o zmianie planów. Na Instagramie szczegółowo opisała całą sytuację:
Otrzymałam telefon, iż podmiot, który wykłada bardzo duże pieniądze, ma swoją kandydatkę na Tośkę.
Inaczej sytuację przedstawiła producentka filmu Anna Wichłacz. W rozmowie z „Pudelkiem” przekazała, że 10 czerwca odbył się casting, na który zaproszono sześć aktorek. Wśród nich miała znaleźć się również Joanna Jabłczyńska. Po przesłuchaniach twórcy zdecydowali się powierzyć rolę innej kandydatce, a Jabłczyńska miała zostać poinformowana o wyniku 17 czerwca.
Pani Jabłczyńska też była na tym castingu. Została wybrana inna aktorka. 17 czerwca pani Jabłczyńska została poinformowana, że no ten wyścig przegrała. Casting to casting – był identyczny dla wszystkich aktorów. Miały przygotować jakąś tam scenę z partnerem i zagrać. No to jest normalne przecież.
Joanna Jabłczyńska odpowiedziała, że spotkanie przedstawiono jej w inny sposób. Jak podkreślała, nie wiedziała, że uczestniczy w przesłuchaniu, podczas którego rywalizuje z innymi aktorkami.
Zostało mi to inaczej przedstawione. To miało być bardziej spotkanie z reżyserem i poznanie partnera do filmu.
Aktorka zaznaczyła również, że w dniu jej spotkania nie było tam innych kandydatek. Miała odegrać sceny z aktorem i rozmawiać o konkretnych kwestiach organizacyjnych.
W tym samym czasie pojawiła się informacja, że dorosłą Tosię ma zagrać Agnieszka Żulewska, znana między innymi z „Wielkiej wody”, „Chemii”, „Rojsta” oraz „Żmijowiska”. Nazwisko aktorki natychmiast zaczęło pojawiać się w komentarzach dotyczących całej sprawy.
Sprawdź także: Wielka metamorfoza żony Miszczaka. Annę trudno rozpoznać
Katarzyna Grochola zapowiada kroki prawne w obronie Agnieszki Żulewskiej
Kiedy wydawało się, że spór pozostanie publiczną wymianą odmiennych relacji, Katarzyna Grochola opublikowała zdecydowane oświadczenie. Grochola zarzuciła Joannie Jabłczyńskiej rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji dotyczących udziału Agnieszki Żulewskiej. Nie wskazała jednak, które konkretnie wypowiedzi uznaje za niezgodne z prawdą. Pełna treść oświadczenia zamieszczonego na Instagramie brzmi:
Szanowni Państwo, w związku z rozpowszechnianiem przez panią Joannę Jabłczyńską nieprawdziwych informacji dotyczących udziału Agnieszki Żulewskiej, znakomitej aktorki i prawego człowieka, postanowiłam jako producentka podjąć stosowne kroki prawne w jej obronie.
Będę Państwa informować na bieżąco.
Dobrego wieczoru!
Katarzyna Grochola
To najmocniejsza dotychczas reakcja ze strony Katarzyny Grocholi. Sformułowanie o podjęciu „stosownych kroków prawnych” nie przesądza jeszcze, jaka będzie ich forma. Agnieszka Żulewska sama nie weszła publicznie w spór i nie odnosiła się do zarzutów kierowanych pod adresem produkcji.
Sytuacja pokazuje, jak szybko dyskusja o decyzji artystycznej może przerodzić się w poważny konflikt. Początkowo chodziło o rozczarowanie Joanny Jabłczyńskiej brakiem angażu. Później pojawiły się dwie odmienne wersje przebiegu spotkania z twórcami, następnie internetowa krytyka nowej odtwórczyni roli, a w końcu zapowiedź działań prawnych.
