"Żałuję, że poszłam na ten podcast". Ewa Woydyłło o Idze Świątek. Tak to naprawdę wyglądało
Ewa Woydyłło wróciła do głośnej sprawy związanej z Igą Świątek i kontrowersyjnych słów, które padły podczas jej udziału w podcaście. Psycholożka opowiedziała nam, jak z jej perspektywy wyglądały wydarzenia po publikacji rozmowy i jak odebrała reakcję opinii publicznej.
Woydyłło odniosła się do ponad dwugodzinnej rozmowy, z której później wybrano konkretne fragmenty. Wyjaśniła, dlaczego sposób publikacji materiału wzbudził jej sprzeciw. Powiedziała też, jak odebrała reakcje internautów po nagłośnieniu jej wypowiedzi. W rozmowie pojawił się również temat jej relacji z Igą Świątek.
Ewa Woydyłło o Idze Świątek. Od tych słów zaczęła się burza
Sprawa, do której dziś wraca Ewa Woydyłło, zaczęła się od jej występu w podcaście „Return” na kanale Trzeci Serwis. Psycholożka została zapytana między innymi o sytuację Igi Świątek, jej formę oraz sposób, w jaki tenisistka radzi sobie z presją. Woydyłło oceniła wówczas, że Świątek nie jest już tą samą zawodniczką, którą wcześniej zachwycała kibiców. Padły też słowa, które szczególnie mocno odbiły się w mediach:
Ona wyskoczyła jako taka gwiazda i jeszcze wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę, ale jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona. Sama nie rozumie tego, co się dzieje.
Psycholożka sugerowała również, że Świątek mogła stracić dawną motywację i że tenis przestał sprawiać jej radość. Jej zdaniem problem dotyczył nie tylko samej tenisistki, ale również osób z jej najbliższego otoczenia. W tym kontekście wymieniła między innymi Darię Abramowicz, ojca i siostrę Świątek. To właśnie te fragmenty wywołały falę krytyki. Odcinek podcastu został później usunięty, a jego twórcy opublikowali przeprosiny skierowane do Igi Świątek i jej zespołu.
Sprawdź także: Fani grzmią po festiwalu w Sopocie. Zwrócili uwagę na jedno. “Brak słów”

Ewa Woydyłło w „Świecie Gwiazd” wróciła do afery z Igą Świątek
Kilka tygodni po wybuchu afery Ewa Woydyłło zdecydowała się opowiedzieć nam o całej sytuacji. W rozmowie przeprowadzonej przez Mateusza Szymkowiaka nie chciała ponownie oceniać Igi Świątek ani rozwijać kontrowersyjnych słów, które padły w podcaście. Skupiła się przede wszystkim na reakcji odbiorców i własnych emocjach.
Żałuję, że poszłam na ten podcast. Nawet nie będę tego oceniać. Rozmawialiśmy ponad 2h z czego wybrane zostały takie fragmenty więc bardzo mi z tym źle.
Jak podkreślała, podczas ponad dwugodzinnego spotkania można poruszyć wiele tematów, doprecyzować swoje stanowisko czy wyjaśnić intencje. Kiedy jednak z całego materiału wybierane są pojedyncze wypowiedzi, odbiorca poznaje tylko ich wycinek.
Zwłaszcza, ze wie pan dyskurs publiczny nie odbywa się jak rozmowa. Odbywa jak zaakceptowanie jakiegoś punktu widzenia i ja już nie mam głosu. W tym sensie bardzo to jest bolesne, bardzo przykre.
Psycholożka przyznała, że właśnie to było dla niej jednym z najbardziej przykrych doświadczeń związanych z całą sprawą. Nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji.
Po tylu podcastach ja nie miałam uczucia nieufności w ogóle.
Woydyłło wróciła także do kwestii swoich intencji. Jej zdaniem część odbiorców uznała jej wypowiedź za wyraz niechęci wobec Świątek, podczas gdy ona sama nie chciała zaatakować tenisistki. Określiła całą sytuację jako „qui pro quo”, czyli nieporozumienie wynikające z odmiennego odczytania jej słów.
To się nazywa qui pro quo, ktoś zinterpretował moje słowa jako wyraz wrogości, a to w ogóle nie tak było.
Sprawdź także: Wielka radość w życiu Wiśniewskiego. Doczeka się
Hejt po słowach o Idze Świątek. Ewa Woydyłło przyznała, jak mocno to przeżyła
Po publikacji fragmentów podcastu Ewa Woydyłło spotkała się z ostrą reakcją części odbiorców. W rozmowie z nami została zapytana, czy przestraszyła się hejtu, który pojawił się po jej słowach o Idze Świątek. Odpowiedziała krótko:
Strasznie.
Przyznała też, że wydarzenia wpłynęły na jej podejście do kibicowania Świątek.
Już teraz straciłam zapał do kibicowania.
Wcześniej wymieniała jednak turnieje, podczas których obserwowała karierę tenisistki. Była w Doha dwa razy, pojawiła się w Stuttgarcie, gdy Świątek otrzymywała swoje pierwsze Porsche, a w ubiegłym roku oglądała ją również na Wimbledonie. Mimo deklarowanego mniejszego zapału nadal zdarza jej się oglądać mecze Polki.
Ja nawet teraz o 1 w nocy włączałam ją i patrzyłam jak grała.
Woydyłło została również zapytana o to, czy zamierza przeprosić Świątek osobiście, jeśli spotka ją kiedyś poza kamerami.
Nie mam okazji. Nie będę ścigać jej, no wtedy to już by policja za mną chodziła.
Jednocześnie przyznała:
Przyjęłam, ze jeśli ktoś się czuje urażony to kłaniam się do ziemi i przepraszam, bo nie miałam takiego zamiaru.
Zapraszamy do obejrzenia całej rozmowy z Ewą Woydyłło.
