Dorota Zawadzka nie zostawiła suchej nitki na Skolimie. Superniania oceniła występ z dziećmi
Podczas jednego z ostatnich koncertów Skolima doszło do sytuacji, która wywołała falę krytyki wśród części odbiorców. Na scenie obok wokalisty pojawiły się małe dzieci, które wspólnie z nim wykonywały utwory zawierające wulgarne oraz niecenzuralne treści. Fragmenty wydarzenia trafiły do sieci i szybko wzbudziły emocje. Do sprawy odniosły się również znane osoby, w tym Dorota Zawadzka. Sam Skolim w reakcji na sytuację nie krył silnych emocji, jednak nie wiadomo, co dokładnie było ich powodem.
W sieci zawrzało, a do krytyki dołączyli zarówno internauci, jak i znane osoby ze świata show-biznesu. Swojego oburzenia nie kryli m.in. Mariusz Kałamaga i Majka Jeżowska. Na takie obrazki nie mogła pozostać obojętna również Dorota Zawadzka, znana szerzej jako „Superniania”. Jej reakcja szybko przyciągnęła uwagę odbiorców.
Dorota Zawadzka reaguje na występ Skolima. „Superniania” zabrała głos
W sieci wybuchła burza po wydarzeniu z udziałem Skolima. Wśród osób, które publicznie skomentowały sprawę, znaleźli się zarówno internauci, jak i znane osoby ze świata show-biznesu, m.in. Mariusz Kałamaga i Majka Jeżowska. Do dyskusji dołączyła również Dorota Zawadzka, znana widzom jako „Superniania”.
MIAŁAM RACJĘ. I NIESTETY DZISIAJ WIDAĆ TO JAK NA DŁONI.
Półtora roku temu, po sylwestrowym występie Skolima w Polsacie, napisałam:
„Rozkładam nogi twoje i biorę to, co moje” – śpiewa jakiś discopolowy pajac. Naprawdę to jest gwiazda? Koszmar - zaczęła.
I dodała:
No i się zaczęło. Jedni bili mi brawo, inni pytali, co ja właściwie mam do Skolima, że przecież to tylko muzyka, że ludzie się bawią, że trzeba mieć dystans, że jestem przewrażliwiona. Skolim też odpowiedział. Najpierw z charakterystyczną dla siebie ironią, później w wywiadach mówił o mnie jako o „cudownej pani”, która wychowuje krzyczące dzieci. Tylko że ja od początku nie pisałam o tym, czy Skolim jest przystojny, czy umie śpiewać, czy ludzie mają prawo go lubić. Pisałam o treści. O granicy. O dzieciach. O tym, co dorosły świat podaje dzieciom jako rozrywkę - pisze Zawadzka.
Psycholożka nie ograniczyła się jednak do krytyki samego artysty. W obszernym wpisie w mediach społecznościowych zwróciła uwagę przede wszystkim na odpowiedzialność dorosłych za treści, z którymi mają kontakt dzieci. Jej zdaniem nie można całej winy w tej sytuacji przypisywać Skolimowi.
I dzisiaj mamy odpowiedź. W sieci pojawiło się nagranie z jednego z ostatnich koncertów. Skolim jest na scenie w otoczeniu dzieci i śpiewa „Kamikaze” - utwór zawierający wulgaryzmy i jednoznaczne seksualne aluzje, dzieci stoją obok, powtarzają słowa, jedno z nich jest trzymane przez rodzica na rękach. Tatuś śpiewa. I właśnie wtedy kończy się argument: „przecież to tylko piosenka”. Nie. To już jest sytuacja, w której dorosła treść zostaje podana małym dzieciom.
Zobacz także: Daniel Martyniuk uderza w Macieja Pelę. "Wyplujesz te słowa"
Zawadzka skrytykowała Skolima i wskazała na rodziców
Dorota Zawadzka przypomniała, że to rodzice oraz organizatorzy wydarzeń powinni zwracać uwagę na to, jakie treści trafiają do najmłodszych. W swoim wpisie apelowała o stawianie dzieciom wyraźnych granic i zastanowienie się, gdzie kończy się rozrywka przeznaczona dla dorosłych, a zaczyna ta kierowana do dzieci.
I wiecie co? Tym razem nie jestem sama. Mariusz Kałamaga napisał: „Co za rzyg! (…) Patotwór, patorodzice”. Majka Jeżowska również bardzo ostro zareagowała na nagranie. Karolina Skiba zapytała wprost: „Gdzie rodzice?”.
A głos, który dla mnie jest szczególnie ważny, zabrała psychiatrka Maja Herman. Nie mówiła o guście. Nie mówiła o disco polo. Mówiła do rodziców: zacznijcie słuchać tego, czego słuchają wasze dzieci. Zwróciła uwagę na zjawisko twórców, którzy kreują się na przyjaznych dzieciom, mają cukierkowy wizerunek, - Skolin na różowo - gadżety i kontakt z młodą publicznością, a jednocześnie ich treści zawierają seksualizację, przemoc czy agresję.
Psycholożka odniosła się również do swojej wcześniejszej krytyki twórczości Skolima. Już wcześniej komentowała jego występy, używając określenia „discopolowy pajac”. Tym razem wróciła do tamtej wypowiedzi i zaznaczyła, że obecne wydarzenia, w jej ocenie, potwierdziły jej wcześniejsze stanowisko.
I to jest właśnie sedno. Dziecko nie jest małym dorosłym. Dziecko nie musi rozumieć seksualnego podtekstu, żeby zapamiętać słowa, nie musi wiedzieć, co one oznaczają, żeby je powtórzyć, nie musi mieć własnego TikToka, żeby zetknąć się z treścią, którą dorosły artysta wykonuje mu prosto do ucha. A potem słyszę: „Ale dzieci się świetnie bawiły”. No właśnie. Dzieci mają się bawić. To dorośli mają myśleć.
Zobacz także: Oświadczenie ws. stanu zdrowia Adriana Szymaniaka. To się teraz z nim dzieje
Zawadzka zaapelowała do rodziców o wyraźne granice
W najnowszym wpisie Zawadzka skierowała uwagę przede wszystkim na dorosłych. Podkreśliła, że odpowiedzialność za obecność dzieci podczas konkretnych wydarzeń oraz dobór treści nie spoczywa wyłącznie na artyście. Jej zdaniem istotną rolę mają również rodzice i osoby organizujące imprezy.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby dorośli słuchali Skolima, naprawdę, jeśli komuś odpowiada taki repertuar, proszę bardzo, dorosły człowiek może słuchać czego chce. Ale jeśli piosenka zawiera seksualne i wulgarne treści, to nie jest dla mnie repertuar na imprezę, podczas której pod sceną stoją kilkuletnie dzieci, i nie będę udawała, że tego nie widzę tylko dlatego, że ktoś ma miliony wyświetleń. Co więcej – to nie jest pierwszy raz. Już w 2025 roku podczas imprezy z okazji Dnia Dziecka w Lubrańcu pojawiły się kontrowersje związane z wykonywaniem przez Skolima seksualnych i wulgarnych tekstów przed młodą publicznością. Czyli problem nie pojawił się wczoraj. Problem trwa. I dlatego dzisiaj powiem coś, czego właściwie nie chciałam mówić, bo nie chodziło mi nigdy o triumfowanie: Miałam rację.
„Superniania” zaapelowała więc, aby rodzice zaczęli świadomie reagować i zadawali sobie pytanie, dlaczego zaciera się granica między rozrywką dla dorosłych a treściami przeznaczonymi dla dzieci. Jej wpis szybko dołączył do szerszej dyskusji, która rozgorzała w mediach społecznościowych po występie Skolima.
Nie dlatego, że nazwałam kiedyś Skolima „discopolowym pajacem”. To było ostre, może nawet zbyt ostre, ale to sylwestrowe emocje i TV. Miałam rację dlatego, że zwróciłam uwagę na coś, co dzisiaj widzimy jeszcze wyraźniej: nie każda treść, która bawi dorosłych, jest treścią odpowiednią dla dzieci. I jeszcze jedno. Nie ma co zrzucać całej odpowiedzialności na Skolima. On jest dorosłym wykonawcą. On odpowiada za swój repertuar, ale rodzice odpowiadają za swoje dzieci, a organizatorzy za wydarzenia, które nazywają rodzinnymi.