Margaret zawróciła samolot. Do czegoś takiego doszło na lotnisku
Margaret zaskoczyła wyznaniem na temat jednej z podróży. W podcaście „Bliskoznaczni” wokalistka opowiedziała historię, po której do dziś wierzy, że magia i siła przekonania potrafi zmieniać rzeczywistość. Wszystko miało wydarzyć się na lotnisku tuż przed odlotem samolotu. Chociaż historia wydaje się być nieprawdopodobna, to Margaret mocno wierzy w to, co się wydarzyło.
Margaret od lat idzie własną drogą. Kariera pełna hitów i niecodziennych decyzji
Margaret, czyli Małgorzata Jamroży, od ponad dekady należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek. Ogólnopolską popularność przyniósł jej przebój „Thank You Very Much”, który odniósł sukces nie tylko w Polsce, ale również na zagranicznych listach przebojów.
Później artystka regularnie dostarczała kolejne hity, wśród których znalazły się „Cool Me Down”, „Heartbeat”, „Wasted” czy „Start a Fire”, będący oficjalnym hymnem siatkarskich mistrzostw świata w 2014 roku. Na swoim koncie ma kilka albumów studyjnych, platynowe płyty oraz prestiżowe nagrody, w tym MTV Europe Music Awards i Eska Music Awards. Z czasem zdecydowała się także na zmianę muzycznego kierunku, stawiając na polskojęzyczne utwory i bardziej osobiste teksty.
Jednak Margaret od zawsze budzi zainteresowanie nie tylko muzyką. Wokalistka słynie z otwartości, szczerości i nieszablonowego podejścia do życia. Chętnie opowiada o duchowości, rozwoju osobistym oraz własnych przekonaniach.
W przeszłości sporo mówiło się również o jej szamańskim ślubie z Piotrem „KaCeZetem” Kozieradzkim, który doskonale wpisuje się w jej zamiłowanie do alternatywnych form przeżywania ważnych momentów. Fani doskonale wiedzą, że artystka nie boi się tematów, które dla wielu osób mogą wydawać się nietypowe. Tym razem również postanowiła podzielić się historią, która wywołała niemałe poruszenie i błyskawicznie obiegła internet.

Margaret opowiedziała o niezwykłej sytuacji. „Siłą swojego mózgu zawróciłam samolot”
Podczas wizyty w podcaście „Bliskoznaczni”, prowadzonym przez Katarzynę Nosowską i jej syna, Margaret została zapytana o wiarę w magię. Odpowiedź artystki nie pozostawiała żadnych wątpliwości. Wokalistka przyznała, że nie tylko wierzy w takie zjawiska, ale jej zdaniem sama wielokrotnie ich doświadczyła.
Ja też wierzę w magię, bo kilka razy miałam tego typu sytuacje i to jest chyba o tym, że jak w coś bardzo wierzysz, to po prostu to się ziszcza. Słuchajcie, miałam taką przypałową sytuację i po prostu siłą swojego mózgu zawróciłam samolot. Do dziś nie wiem, jak ja to zrobiłam.
Chwilę później przeszła do szczegółowego opisu całego zdarzenia. Jak wyjaśniła, wracała z partnerem z Marrakeszu do Warszawy, jednak przez pomyłkę źle odczytała godzinę odlotu. Była przekonana, że ma jeszcze sporo czasu, podczas gdy w rzeczywistości samolot powinien już od dawna znajdować się w powietrzu.
Byliśmy w Maroko i wracaliśmy z Marrakeszu do Warszawy. (...) My jesteśmy spóźnieni o godzinę, tylko że ja o tym nie wiedziałam, bo ja następnego dnia miałam lecieć gdzieś dalej (...). Coś źle przeczytałam bilety i byłam święcie przekonana, że mam ten samolot o 18. Wbijamy w tym Marrakeszu, mój Piotrek wie, że my się spóźniliśmy, ale myśli sobie: 'nie będę jej przeszkadzał, bo ona jest wariatką, może coś to da'. (...) Samolot jest na pasie startowym. Tanie linie. Ja wbiegam, tu paszport i mówię: 'Dobra, szybciutko, szybciutko, bo samolocik zaraz leci'. Ta pani, że jesteśmy spóźnieni. (...) Ja mówię: 'Piotrek, szybko' i tam go jeszcze opieprzam.
Pasażerowie byli zaskoczeni, a Margaret do dziś uważa to za przykład działania magii
Najbardziej niezwykły fragment opowieści pojawił się chwilę później. Margaret stwierdziła, że samolot, który znajdował się już na pasie startowym, miał specjalnie po nich zawrócić. Według artystki stało się tak dlatego, że była absolutnie przekonana, iż zdąży na lot.
Ta baba zwariowała. Generalnie ten samolot zawrócił z tego pasa startowego po nas, bo ja z taką energią i z taką siłą na zasadzie 'nie ma c*uja we wsi'. Ja lecę tym samolotem. Ja się nie spóźniłam.
Jak wspominała, po wejściu na pokład pozostali pasażerowie nie kryli niezadowolenia i mieli reagować buczeniem. Dopiero wtedy jej partner zwrócił uwagę na godzinę widniejącą na bilecie. Okazało się, że rzeczywiście byli spóźnieni o około godzinę. Mimo to wokalistka uważa, że cała sytuacja była dowodem na to, jak silne przekonanie może wpływać na rzeczywistość.
Na zakończenie rozmowy podkreśliła, że podobnych doświadczeń miała w życiu więcej i właśnie dlatego wierzy w magię oraz moc własnych myśli.
Miałam kilka razy w życiu tak, że przez to, że tak bardzo uważałam, że mam rację, ta rzeczywistość się zmieniała pod to, jak mi się wydawało. To jest magia.
