Wyznanie Richardson o życiu w trzecim małżeństwie. "Piłam codziennie"
Monika Richardson w szczerej rozmowie wróciła do okresu swojego trzeciego małżeństwa, które zakończyło się rozwodem w 2023 roku. Dziennikarka przyznała, że właśnie wtedy jej relacja z alkoholem zaczęła wymykać się spod kontroli i przerodziła się w codzienny schemat. Dziś mówi o tamtym czasie jako o jednym z najbardziej wymagających etapów swojego życia i podkreśla, że dopiero po latach zrozumiała skalę problemu.
Małżeństwo, które zmieniło życie Moniki Richardson
Monika Richardson nie ukrywa, że jej życie uczuciowe było pełne intensywnych doświadczeń. Za sobą ma trzy małżeństwa, a każde z nich w różny sposób wpływało na jej codzienność i emocje. Najwięcej uwagi medialnej przyciągnęło jednak trzecie, które zakończyło się rozwodem w 2023 roku. To właśnie ten etap życia okazał się dla dziennikarki najbardziej wymagający i – jak sama przyznaje – najbardziej ryzykowny emocjonalnie.
W podcaście „Mój Świat” oraz w rozmowie na Kozaczek.pl Richardson wróciła do tamtych lat bez upiększeń. Opisała, że w pewnym momencie jej codzienność zaczęła być podporządkowana alkoholowi i sytuacjom społecznym, w których się pojawiał. Padły bardzo mocne słowa:
„W okresie mojego trzeciego małżeństwa myślę, że ocierałam się o alkoholizm. Było życie ustawione pod ‘kiedy jest następna okazja, żeby się napić’” – wspominała Monika Richardson.
Dziennikarka podkreśla, że nie było to świadome wejście w uzależnienie, ale raczej stopniowe przesuwanie granic. Z czasem zaczęła dostrzegać, że jej rytm dnia, spotkania i emocje są coraz silniej związane z alkoholem. Wspomina też, że dopiero po latach była w stanie nazwać ten okres wprost i zrozumieć, jak blisko była niebezpiecznej granicy. To wyznanie rzuca nowe światło na jej prywatne życie i pokazuje, jak skomplikowane potrafią być relacje w świecie gwiazd.

Szokująca rada macochy i codzienność na granicy uzależnienia
Jednym z najbardziej poruszających momentów wywiadu Moniki Richardson była historia dotycząca jej macochy. Dziennikarka ujawniła, że to właśnie bliska osoba z rodziny podsunęła jej pomysł, który – jak się później okazało – miał ogromne konsekwencje. W sytuacji, gdy jej ówczesny partner zmagał się z alkoholem, usłyszała radę, by… pić razem z nim.
„Nie bardzo mi ten alkohol sprawiał przyjemność i tak naprawdę takie picie codzienne, na granicy alkoholizmu, zaczęło się w moim trzecim małżeństwie, gdy byłam z osobą uzależnioną. To był tekst mojej macoszki, którą bardzo cenię i kocham. Ona powiedziała: ‘Jak on tak pije, to ty musisz pić z nim, pamiętaj, bo dzięki temu musisz mieć jakąkolwiek kontrolę’. […] Ja wtedy zaczęłam pić codziennie. Myślę, że mam uzależnieniową naturę” – wyznała Monika Richardson w podcaście “Mój świat”.
Dziennikarka przyznała, że początkowo nie traktowała tego jako problemu, jednak bardzo szybko codzienne sięganie po alkohol stało się rutyną. Zamiast kontroli pojawiło się przyzwyczajenie, a później niepokojący schemat. Richardson mówi dziś wprost, że tamta rada, choć zapewne podyktowana troską, doprowadziła ją do sytuacji, w której straciła poczucie granic.
W jej opowieści wyraźnie widać, jak łatwo w trudnej relacji można wejść w destrukcyjny rytm. To także przykład, jak sugestie bliskich – nawet tych kochających – mogą nieświadomie wpływać na wybory, które z czasem stają się niebezpieczne.
Tragedia rodzinna i nowe życie po latach chaosu
Historia Moniki Richardson ma również bardzo trudne tło rodzinne. W 2012 roku przeżyła ona ogromną tragedię – zmarł jej brat, a przyczyną śmierci było zatrucie opioidami i alkoholem. To wydarzenie było dla niej wstrząsem, tym bardziej że znała mechanizmy uzależnienia i jego konsekwencje. Mimo tego, jak sama przyznaje, w pewnym momencie życia sama zaczęła powielać destrukcyjne schematy.
Co ciekawe, w młodości była związana z Krucjatą Wyzwolenia Człowieka, ruchem abstynenckim powstałym w 1979 roku. Ta sprzeczność między dawnymi wartościami a późniejszymi doświadczeniami dziś sama w sobie jest dla niej ważną refleksją. Pokazuje, jak życie potrafi zmieniać perspektywę nawet u osób, które wcześniej były mocno świadome zagrożeń.
Dziś Monika Richardson podkreśla, że ten etap ma już za sobą. Nie jest abstynentką, ale – jak sama mówi – całkowicie zmieniła podejście do alkoholu.
„Ja piję jak najbardziej. Tylko po pierwsze, nie piję codziennie… Nie upijam się do momentu posiadania kaca… Nie doprowadzam się do kaca, nie planuję życia pod alkohol (…). Troszkę mi zajęło, żeby się nauczyć, że to nie jest wykluczenie, tylko moja mądrość i moja decyzja” – powiedziała Richardson Kozaczkowi.
Dziś mówi o świadomych wyborach, równowadze i odzyskanej kontroli nad własnym życiem.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI