Nie żyje gwiazda lat 80. Sass Jordan. Widzowie znają ją także jako jurorkę "Idola"
Nie żyje jedna z najbardziej charakterystycznych wokalistek sceny rockowej. Jej kariera trwała niemal cztery dekady, a mocny głos zapewnił jej miejsce wśród najważniejszych artystek swojego pokolenia. Wiadomość o jej odejściu przekazała rodzina. Miała 65 lat.
Wieść o śmierci artystki pojawiła się w mediach 3 października. Z komunikatu przekazanego przez rodzinę wynika, że odeszła dzień wcześniej, otoczona najbliższymi. Nie podano przyczyny śmierci, a bliscy poprosili o uszanowanie ich prywatności. Jej odejście oznacza koniec jednej z dłuższych i bardziej wyrazistych karier w historii kanadyjskiego rocka.
Jej muzyczna droga rozpoczęła się pod koniec lat 80. Debiutancki album ukazał się w 1988 roku, a już rok później została wyróżniona nagrodą Juno dla najbardziej obiecującej wokalistki. W kolejnych latach konsekwentnie rozwijała własny styl, łącząc rock z bluesem i soulem. Nie była przy tym artystką jednego przeboju ani jednej epoki – pozostawała aktywna przez kolejne dekady.
Muzycy, którzy zmarli w 2026 roku
2026 rok przyniósł wiele pożegnań z artystami, których głosy i kompozycje przez dekady towarzyszyły kolejnym pokoleniom słuchaczy. Wśród zmarłych znaleźli się zarówno wykonawcy, którzy tworzyli historię muzyki popularnej, jak i postaci szczególnie ważne dla jazzu, reggae czy country. Ich dorobek pokazuje, jak różne oblicza miała muzyka ostatnich kilkudziesięciu lat.
Już w styczniu odszedł Bob Weir, współzałożyciel i gitarzysta Grateful Dead. Muzyk miał 78 lat i do końca pozostawał związany ze sceną. Jego ostatnie występy odbyły się w 2025 roku podczas koncertów związanych z 60-leciem działalności artystycznej. W lutym zmarł Neil Sedaka, jeden z najbardziej rozpoznawalnych autorów i wykonawców ery wczesnego rock and rolla. Miał 86 lat.
Wiosną świat muzyki pożegnał między innymi Ashę Bhosle. Indyjska wokalistka zmarła w kwietniu w wieku 92 lat. Jej kariera obejmowała niemal osiem dekad i tysiące nagrań związanych przede wszystkim z kinem Bollywood. W maju odszedł natomiast Sonny Rollins, jeden z najwybitniejszych saksofonistów jazzowych XX wieku. Miał 95 lat.
Lato również przyniosło kilka głośnych pożegnań. W czerwcu zginął 32-letni Oliver Tree, amerykański muzyk znany między innymi z utworów „Alien Boy” i „Life Goes On”. Z kolei w lipcu zmarła Bonnie Tyler, której „Total Eclipse of the Heart” stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przebojów lat 80. Artystka miała 75 lat.
Jednym z najbardziej pamiętnych muzycznych pożegnań sierpnia była śmierć Dolly Parton. Legendarna gwiazda country miała 80 lat i pozostawiła po sobie setki piosenek, w tym „Jolene” oraz „I Will Always Love You”. W tym samym okresie zmarł także Frank Beard, perkusista ZZ Top.
We wrześniu odeszły kolejne znaczące postacie. Cassandra Wilson, dwukrotna laureatka Grammy, zmarła w wieku 70 lat. Jej charakterystyczny głos pozwalał jej swobodnie poruszać się między jazzem, bluesem, soulem i innymi gatunkami. 23 września zmarł Jackie Jackson, wieloletni basista Toots and the Maytals i jeden z ważnych muzyków jamajskiej sceny reggae. Miał 79 lat.
Pod koniec września odszedł także Slinger Francisco, znany jako Mighty Sparrow, nazywany „królem calypso”. Miał 91 lat. Natomiast 1 października świat metalu pożegnał Conrada „Cronosa” Lanta, wokalistę i basistę Venom. Muzyk zmarł w wieku 63 lat.
To oczywiście niepełna lista wszystkich muzyków, którzy zmarli w 2026 roku. Pokazuje jednak skalę strat: od pionierów rocka i country po artystów, którzy przez dziesięciolecia rozwijali jazz, reggae czy ciężkie brzmienia. Dla wielu słuchaczy ich muzyka pozostanie jednym z najtrwalszych śladów po kolejnych epokach.
Zobacz także: Widzowie reagują na ostatni odcinek "TzG". To im się nie spodobało
Nie żyje gwiazda lat 80.
Sass Jordan przez niemal cztery dekady budowała swoją pozycję jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych wokalistek kanadyjskiego rocka. Jej głos trudno było pomylić z jakimkolwiek innym – mocny, charakterystyczny i swobodnie poruszający się między rockiem, bluesem i soulem. 2 października 2026 roku artystka zmarła w otoczeniu najbliższych. Miała 63 lata. Rodzina poinformowała o jej odejściu dzień później, prosząc jednocześnie o uszanowanie prywatności.
Na zawsze pozostanie w naszych sercach — jako niepowtarzalna siła natury, niezastąpiona istota pełna światła i radości — napisano w oświadczeniu.
Jordan urodziła się w Birmingham w Anglii, ale jako dziecko wraz z rodziną przeprowadziła się do Montrealu. To właśnie tam zaczęła rozwijać muzyczną karierę. Jeszcze jako nastolatka występowała w lokalnych klubach, a później pracowała również jako wokalistka sesyjna. Jej debiutancki album „Tell Somebody” ukazał się w 1988 roku i szybko zwrócił uwagę kanadyjskiej publiczności. Rok później otrzymała nagrodę Juno dla najbardziej obiecującej wokalistki.
Najważniejszym momentem jej kariery okazał się jednak album „Racine” z 1992 roku. To właśnie z niego pochodzi „Make You a Believer”, jeden z utworów najmocniej kojarzonych z Jordan. Artystka koncertowała również u boku takich wykonawców jak Aerosmith, The Rolling Stones, AC/DC czy Van Halen. Nagrała także duet z Joe Cockerem „Trust in Me”, który trafił na ścieżkę dźwiękową filmu „The Bodyguard”.
Zobacz także: Aż trudno uwierzyć, co Jan Englert zrobił przed występem w "TzG". Tego nie pokazały kamery
Widzowie znają ją z "Idola"
Dla kolejnego pokolenia widzów Jordan stała się znana także z telewizji. W latach 2003–2008 była jurorką wszystkich sześciu sezonów „Canadian Idol”. Nie oznaczało to jednak rozstania ze sceną. W kolejnych latach nadal nagrywała i koncertowała, coraz mocniej zwracając się w stronę bluesa. Jej album „Rebel Moon Blues” z 2020 roku dotarł do piątego miejsca zestawienia Billboard Blues Albums, a dwa lata później wydała „Bitches Blues”.
Jeszcze latem tego roku Jordan występowała na żywo. W lipcu pojawiła się podczas Peterborough Musicfest. We wrześniu odwołała jednak pozostałe koncerty zaplanowane na 2026 rok z powodu poważnych problemów zdrowotnych. Jej przedstawiciele informowali wówczas, że powinna skupić się na zdrowiu i powrocie do sił. Przyczyna jej śmierci nie została oficjalnie ujawniona.
Pożegnanie rodziny podkreśliło przede wszystkim jej niezwykłą energię i wpływ, jaki miała na ludzi wokół siebie. Po latach obecności na scenie pozostawiła po sobie nie tylko nagrania, lecz także charakterystyczny muzyczny ślad w kanadyjskim rocku i bluesie.