Nie żyje muzyk kultowego zespołu. Fani w żałobie, miał 63 lata
Conrad „Cronos” Lant, wokalista, basista i współtwórca legendarnego Venom, zmarł 1 października 2026 roku w wieku 63 lat. Wiadomość o śmierci muzyka przekazał zespół w oficjalnym komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych. Cronos przez dekady pozostawał jedną z najważniejszych postaci w historii Venom, formacji mającej ogromny wpływ na rozwój ekstremalnych odmian metalu.
Świat metalu pożegnał właśnie jedną ze swoich najbardziej charakterystycznych postaci. Cronos był związany z Venom od początków działalności grupy w 1978 roku, a jego głos, bas i artystyczna wizja stały się znakami rozpoznawczymi zespołu. To właśnie z nim kojarzone są przełomowe albumy „Welcome to Hell”, „Black Metal”, „At War with Satan” oraz „Possessed”.
Cronos był sercem Venom. Zespół przekazał smutną wiadomość
Informacja o śmierci Cronosa pojawiła się 1 października na oficjalnych profilach Venom. Zespół pożegnał muzyka słowami, które podkreślają jego ogromną rolę w historii formacji. Choć Venom przechodził przez kolejne zmiany składu i muzyczne etapy, nazwisko Cronosa przez lata pozostawało nierozerwalnie związane z tożsamością grupy.
Muzyk nie był wyłącznie instrumentalistą czy wokalistą. Cronos należał do osób, które od podstaw budowały charakter Venom, a jego sceniczny wizerunek, sposób śpiewania i podejście do ciężkiego grania pomogły nadać zespołowi rozpoznawalny styl. Grupa powstała w 1978 roku w Newcastle upon Tyne i szybko zaczęła wyróżniać się na tle ówczesnej sceny heavy metalowej.
W oficjalnym pożegnaniu Venom przypomniało, że przez ponad cztery dekady głos, bas i wizja Conrada znajdowały się w centrum działalności zespołu. Podkreślono również znaczenie fanów, określanych przez grupę mianem „Legions”. To właśnie oni przez lata kupowali płyty, pojawiali się na koncertach, nosili koszulki zespołu i przekazywali muzykę kolejnym słuchaczom.
Przez ponad cztery dekady głos, bas i wizja Conrada stanowiły serce zespołu VENOM. VENOM nigdy nie podążał utartymi szlakami. Zespół wytyczył własną drogę, a Conrad zawsze znajdował się w samym jej centrum - bezkompromisowy, nieustraszony i niepowtarzalny. Legiony fanów zawsze stanowiły ważną część VENOM. Cronos był zawsze wdzięczny za lojalność i wsparcie wszystkim, którzy przez lata trwali przy zespole, kupowali płyty, chodzili na koncerty, nosili koszulki, dzielili się muzyką i podtrzymywali ten ogień – napisano w komunikacie zespołu.
Przyczyny śmierci Cronosa nie zostały dotąd podane. Informację tę potwierdzają również niezależne media zajmujące się muzyką metalową.
Zobacz też: Rodzina Emilii Koprowskiej straciła cierpliwość do jej męża. "To jest kompletna bzdura" | Świat Gwiazd
„Black Metal” zmienił historię ciężkiej muzyki
Jeżeli ktoś miałby wskazać album, którego tytuł wyszedł daleko poza muzykę i zaczął żyć własnym życiem, „Black Metal” Venom byłby jednym z najbardziej oczywistych przykładów. Wydany w 1982 roku krążek odegrał istotną rolę w kształtowaniu pierwszej fali black metalu, a określenie z okładki i tytułu z czasem zaczęło funkcjonować jako nazwa całego gatunku.
Venom nie był oczywiście jedynym zespołem, który wpłynął na rozwój ekstremalnego metalu, ale jego wczesne nagrania stały się ważnym punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń muzyków. „Welcome to Hell” z 1981 roku oraz „Black Metal” z 1982 roku są wskazywane jako wydawnictwa, które wywarły wpływ nie tylko na black metal, lecz także na thrash metal i szerzej rozumiany extreme metal.
Cronos był przy tym postacią, której trudno było pomylić z kimkolwiek innym. Charakterystyczny głos, bas i sceniczna ekspresja stały się częścią muzycznego DNA Venom. W późniejszych latach zespół kontynuował działalność, a Cronos pozostawał jego centralną postacią. W 2026 roku ukazał się również kolejny album grupy, „Into Oblivion”.
Śmierć muzyka oznacza więc pożegnanie nie tylko z jednym z członków kultowej formacji. Cronos pozostawił po sobie katalog nagrań, który wpisał Venom w historię ciężkiego grania. Dla fanów metalu szczególne znaczenie mają zwłaszcza pierwsze albumy zespołu, które przez lata trafiały do kolejnych pokoleń słuchaczy.
I choć artysta odszedł, jego nagrania nadal są dostępne, a wpływ Venom na ekstremalne odmiany metalu pozostaje częścią historii tego gatunku. Jak napisał Nathan, „muzyka będzie żyć dalej”.
Zobacz też: "To wydarzy się tej zimy”. Krzysztof Jackowski ujawnia czarny scenariusz | Świat Gwiazd
Fani żegnają legendę. „Cronos nigdy nie umrze”
Wiadomość o śmierci Cronosa szybko rozeszła się wśród fanów ciężkiej muzyki. Dla wielu słuchaczy jego nazwisko jest właściwie synonimem pierwszych, najbardziej wpływowych lat Venom. To właśnie wtedy powstały albumy, które później zaczęły być wymieniane wśród najważniejszych wydawnictw dla rozwoju ekstremalnych odmian metalu.
Szczególne miejsce w historii zespołu zajmuje wspomniany „Black Metal”. Płyta nie tylko ugruntowała charakter Venom, ale również dała nazwę całemu muzycznemu nurtowi. Wpływ grupy sięgał później znacznie dalej niż jej własna dyskografia. Wczesny Venom stał się jednym z punktów odniesienia dla artystów rozwijających black metal, thrash metal oraz inne ekstremalne odmiany ciężkiego grania.
W pożegnaniu opublikowanym przez zespół mocno wybrzmiał również temat fanów. Venom przez lata nazywał swoich najwierniejszych odbiorców „Legions”, a członkowie grupy podkreślili, że to właśnie ich lojalność pozwalała podtrzymywać muzyczny ogień. W komunikacie wspomniano o koncertach, płytach, koszulkach i dzieleniu się muzyką – czyli o wszystkich tych drobnych elementach fanowskiego życia, które przez dekady tworzyły wokół zespołu wyjątkową społeczność.
Teraz do fanów dołączył także syn muzyka, Nathan, który publicznie podziękował za wsparcie okazywane jego ojcu przez lata.
Położył swoją duszę, a jego muzyka będzie żyć dalej. Legenda Cronosa nigdy nie umrze.
Cronos miał 63 lata. Odszedł 1 października 2026 roku. Jego śmierć zamknęła ważny rozdział historii Venom, ale nagrania zespołu pozostają częścią dziedzictwa światowego metalu.