Nie żyje słynna aktorka, wiadomość właśnie potwierdziła córka. "Siedziałam przy twoim łóżku i błagałam"
Znana aktorka nie żyje. Gwiazda zmarła kilka dni po dramatycznej akcji ratunkowej, o której rozpisywały się media na całym świecie. Informację potwierdziła jej córka, która do końca liczyła na cud.
Tragiczny wypadek znanej aktorki
Trening, który miał być rutyną, odbywał się w jednym z kompleksów sportowych w Paryżu. Nadia Fares korzystała z basenu jak zwykle, z deską treningową i płetwami. W pewnym momencie aktorka przestała wykonywać ruchy. Świadkowie zauważyli, że jej sylwetka zaczęła opadać pod wodę, bez próby wynurzenia się. Przez kilka chwil nie było jasne, czy to element ćwiczeń, czy realny problem. Dopiero brak reakcji wzbudził niepokój osób znajdujących się na pływalni.
Jeden z obecnych zareagował i po chwili odnalazł ją na dnie basenu, nieprzytomną. Wyciągnięcie na powierzchnię uruchomiło procedury ratunkowe. Rozpoczęła się reanimacja, która trwała kilka minut. Według relacji, Fares mogła przebywać pod wodą około trzech–czterech minut. Funkcje życiowe udało się przywrócić, ale stan od początku określano jako krytyczny.

Nadia Fares nie żyje
Po zdarzeniu aktorkę przewieziono do paryskiego szpitala Pitié-Salpêtrière. Lekarze określili jej stan jako skrajne zagrożenie życia i zdecydowali o wprowadzeniu śpiączki farmakologicznej. Przez kolejne dni utrzymywano intensywną opiekę medyczną, jednak rokowania pozostawały bardzo ostrożne. Informacje, które zaczęły pojawiać się w mediach, potwierdzały najgorszy scenariusz. Nadia Fares zmarła kilka dni po wypadku. Śmierć nastąpiła mimo podjętej reanimacji i dalszego leczenia na oddziale intensywnej terapii. Wiadomość szybko obiegła francuskie i międzynarodowe media.
Córka aktorki, Cylia Chasman, opublikowała w sieci krótkie pożegnanie.
Mamo. To ból, z którego nigdy się nie otrząsnę - napisała na Instagramie. "Wiem, że walczyłaś z całych sił o swoje dzieci. Dziękuję. Dziękuję za tę walkę. Siedziałam przy twoim łóżku i błagałam, żebyś została, ale wszechświat i tak cię zabrał.
Wpis w mediach społecznościowych był pierwszym oficjalnym potwierdzeniem śmierci ze strony rodziny.
Byłaś nie tylko wspaniałą mamą, ale i moją najlepszą przyjaciółką. Kocham cię (...). Proszę, opiekuj się mną... Bądź moim aniołem na zawsze, potrzebuję cię…
W podobnym tonie wypowiadali się współpracownicy i osoby z branży filmowej, podkreślając nagłość całego zdarzenia. Wspomnienia pojawiały się także wśród osób, które spotkały ją w ostatnich latach pracy zawodowej.
Moja Piękna Nadio, to był prawdziwy zaszczyt być Twoją przyjaciółką - napisała na Instagramie Katarzyna Sowińska - Zahipnotyzowałaś mnie swoją dobrocią i urodą. Będę wspominać każde z naszych spotkań jako coś absolutnie wyjątkowego. Byłaś i zawsze będziesz dla mnie wielką inspiracją: kobietą niezwykle silną i mądrą. Twój talent, miłość do życia i kina pozostaną z nami na zawsze - dodała we wpisie.
Kariera Nadii Fares
Nadia Fares rozpoczęła karierę w latach 90. i szybko pojawiła się w produkcjach francuskiego kina. Współpracowała z reżyserami takimi jak Alexandre Arcady, Claude Lelouch czy Bernie Bonvoisin, co pozwoliło jej zbudować rozpoznawalność w środowisku filmowym.
Największą popularność przyniosła jej rola w filmie „Purpurowe rzeki”, gdzie wystąpiła obok Jeana Reno i Vincenta Cassela. Produkcja otworzyła jej drogę do kolejnych ról w europejskich projektach, w tym „Ostatni skok” (2002), „Zabić każdy może” (2004) oraz „Zabójca” (2007). Jej filmografia obejmowała zarówno kino sensacyjne, jak i dramaty.
W ostatnich miesiącach planowała wejście w nową fazę kariery. Według „Le Monde” przygotowywała się do pracy nad własnym filmem fabularnym jako reżyserka. Projekt miał ruszyć we wrześniu tego roku. W mediach francuskich podkreślano jej charakterystyczne podejście do ról – „przenikliwe spojrzenie” i skupienie na psychologii postaci. Współpracownicy opisywali ją jako osobę o dużej energii i konsekwencji w pracy, co potwierdzały kolejne etapy jej kariery.