Ostrzega ws. Emilii Koprowskiej. Były policjant ujawnia mroczną rzeczywistość
Od zaginięcia Emilii Koprowskiej minął czas, ale jej bliscy nadal nie wiedzą, co wydarzyło się w Darłowie. W poszukiwaniach znaleziono telefon i plecak należące do 37-latki. Przedmioty mogły pomóc w ustaleniu przebiegu wydarzeń, jednak sprawa wciąż pozostawia wiele niewiadomych.
Rodzina kobiety nie chce pozwolić, by jej zaginięcie zostało zapomniane. Bliscy regularnie przypominają o sprawie i proszą o udostępnianie zdjęć Emilii. Liczą, że ktoś może posiadać informację, która wcześniej umknęła uwadze i pomoże ustalić, gdzie znajduje się kobieta.
Telefon Emilii może być ważnym elementem sprawy
Jednym z przedmiotów odnalezionych podczas poszukiwań był telefon należący do zaginionej. Znaleźli go, podobnie jak plecak kobiety, przypadkowi świadkowie. Dla śledczych urządzenie może mieć znaczenie, ponieważ jego zawartość potencjalnie pozwala odtworzyć część aktywności Emilii przed jej zaginięciem.
Na problem związany z telefonem zwraca uwagę Maciej Szuba, były komendant poznańskiej policji, który obecnie pracuje jako prywatny detektyw. W rozmowie z „Faktem” wskazuje, że dostęp do urządzenia może mieć znaczenie dla dalszych ustaleń. Jego zdaniem, jeśli policyjni specjaliści nie są w stanie pokonać zabezpieczeń, należałoby rozważyć skorzystanie z zewnętrznej pomocy.
Plecak i telefon znalazły osoby postronne. Odblokowywanie telefonu powinno nastąpić szybko, nawet jeśli oznaczałoby to opłacenie takiej usługi, jeśli policyjni specjaliści nie potrafią złamać tych zabezpieczeń. Nie rozumiem, skąd ta niezaradność. Kucha za kuchą i zaraz będziemy mieli kolejną Iwonę Wieczorek i będziemy stali w miejscu – obawia się.
Detektyw porównał sytuację do sprawy Iwony Wieczorek, której zaginięcie od lat pozostaje niewyjaśnione. To właśnie perspektywa podobnie długiego oczekiwania na odpowiedzi budzi największe obawy bliskich Emilii.
Zobacz też: Anna Dymna przeszła wyjątkową metamorfozę. Tak wygląda dzisiaj | Świat Gwiazd
Rodzina nie chce, by zaginięcie pozostało bez odpowiedzi
Dla rodziny 37-latki najtrudniejsza jest niewiedza. Emilia zaginęła w Darłowie po kłótni z mężem. Od tego momentu pojawiały się kolejne pytania dotyczące tego, co wydarzyło się później. Mimo odnalezienia należących do niej rzeczy nie udało się dotąd uzyskać odpowiedzi, które pozwoliłyby wyjaśnić jej los.
Bliscy nie rezygnują z poszukiwań. W mediach społecznościowych przypominają o sprawie i proszą o dalsze publikowanie zdjęć Emilii. Liczą przede wszystkim na to, że ktoś może przypomnieć sobie szczegół, który początkowo wydawał się nieistotny, a po czasie okaże się pomocny.
Brat zaginionej, Jurek Pałasz, w rozmowie z „Faktem” podkreśla, że rodzina robi wszystko, aby dotrzeć do informacji mogących pomóc w odnalezieniu kobiety. Każde udostępnienie zdjęcia traktują jako szansę na dotarcie do kolejnej osoby, która być może wie coś na temat miejsca pobytu Emilii.
Dlatego wciąż przypominamy ludziom o tym, że jej szukamy. Prosimy, by publikować jej zdjęcia. Nasza siostra gdzieś jest i za wszelką cenę musimy ją znaleźć. Może ktoś przypomni sobie coś, na co wcześniej nie zwrócił uwagi, a co na przykład wskaże nam nowe miejsce jej pobytu, o którym nie wiemy. Robimy wszystko, by Emilkę znaleźć – mówi "Faktowi" Jurek Pałasz, brat zaginionej Emilii.
Zobacz też: Sass Jordan nie żyje | Świat Gwiazd
Bliscy obawiają się powtórzenia historii Iwony Wieczorek
W przypadku zaginięć czas ma szczególne znaczenie dla rodzin, które czekają na jakiekolwiek informacje o swoich bliskich. Krewni Emilii otwarcie mówią, że najbardziej boją się scenariusza, w którym przez kolejne lata nie uda się ustalić, co stało się z kobietą.
Najgorsze, co mogłoby nas spotkać, to powtórzenie sprawy Iwony Wieczorek i ta koszmarna niewiedza na lata. Dlatego wciąż apelujemy do ludzi – dodaje.
To właśnie dlatego rodzina nie przestaje nagłaśniać sprawy. Bliscy liczą, że kolejne osoby zobaczą zdjęcie Emilii i przypomną sobie coś, co może pomóc śledczym. Nie wykluczają, że potrzebna informacja może pochodzić od kogoś, kto dotychczas nie zdawał sobie sprawy z jej znaczenia.
Sprawa Iwony Wieczorek pokazuje, jak długo rodziny zaginionych mogą czekać na odpowiedzi. Kobieta zaginęła w Gdańsku w lipcu 2010 roku i do dziś nie ustalono, co się z nią stało. Bliscy Emilii chcą uniknąć podobnego scenariusza. Na razie nie wiadomo, kiedy pojawią się nowe informacje dotyczące poszukiwań 37-latki. Rodzina nadal apeluje do wszystkich, którzy mogą wiedzieć coś o jej losie, o kontakt i pomoc w ustaleniu, gdzie obecnie przebywa.