Pamiętacie nieudaną metamorfozę w "10 lat młodsza w 10 dni"? Bohaterka nie była zadowolona
W programie „10 lat młodsza w 10 dni” 57-letnia Jolanta z Gliwic przeszła metamorfozę pod okiem Mai Sablewskiej, która miała odmłodzić jej wygląd i poprawić samopoczucie uczestniczki. Kobieta po emisji odcinka nie ukrywała jednak rozczarowania. W rozmowach po programie Jolanta opisała też poczucie oszukania przez produkcję oraz trudne warunki na planie zdjęciowym.
„10 lat młodsza w 10 dni” – format, który miał odmładzać i zaskakiwać widzów
Program „10 lat młodsza w 10 dni” był jednym z tych formatów telewizyjnych, które łączą rozrywkę z metamorfozami i dużymi emocjami uczestniczek. W show kobiety w różnym wieku trafiały pod opiekę ekspertów od wizerunku, stylu, fryzjerstwa i makijażu, a całość prowadziła Maja Sablewska, znana z pracy w polskim show-biznesie. Założenie programu było proste: w krótkim czasie uczestniczki miały odzyskać pewność siebie i wyglądać nawet „10 lat młodziej”. W praktyce oznaczało to intensywne zmiany fryzur, garderoby i stylu życia, a czasem także konsultacje medyczne czy estetyczne.
Produkcja stawiała na efekt „przed i po”, który miał robić wrażenie na widzach i bohaterkach odcinków. W każdym epizodzie pokazywano drogę od zgłoszenia do finałowego odsłonięcia nowego wizerunku. Program budził emocje, bo dotykał bardzo osobistych tematów: wyglądu, samooceny i akceptacji siebie. Widzowie często kibicowali uczestniczkom, ale zdarzały się też kontrowersje dotyczące tego, jak bardzo ingerencja w wygląd była zgodna z ich oczekiwaniami. Właśnie w takim kontekście pojawiła się historia Jolanty z Gliwic, która wzięła udział w jednej z edycji i – jak później twierdziła – nie otrzymała tego, co jej obiecano.
Jolanta z Gliwic i jej oczekiwania wobec metamorfozy
Jolanta, 57-letnia uczestniczka programu, zgłosiła się w listopadzie 2022 roku do „10 lat młodsza w 10 dni” z konkretnymi oczekiwaniami dotyczącymi zmian w swoim wyglądzie. Jak później relacjonowała w rozmowie dla Plejady, zależało jej przede wszystkim na zabiegach medycznych, w tym liftingu powiek oraz zabiegu stomatologicznym, które miały poprawić jej komfort życia i wygląd. Według jej relacji takie obietnice miała usłyszeć przed udziałem w nagraniach.
Z czasem jednak sytuacja zaczęła się komplikować. Jolanta twierdziła, że podczas pobytu w Warszawie wielokrotnie dopytywała o realizację zabiegów, ale spotykała się z przesunięciami i zmianą ustaleń. W pewnym momencie miała usłyszeć, że część procedur w ogóle nie zostanie wykonana. Wspominała:
“Gdy przyjechałam do Warszawy już po raz piąty, zaczęłam dopytywać, kiedy zostanę poddana obiecanym zabiegom. Usłyszałam, że dopiero po zdjęciach wstępnych, które mają pokazać mnie przed metamorfozą.”
Według jej relacji ta informacja była dla niej dużym ciosem emocjonalnym. Oczekiwania zderzyły się z rzeczywistością programu, który ostatecznie skupił się głównie na zmianie wizerunkowej, a nie medycznej. Jolanta podkreślała, że zależało jej na konkretnych efektach zdrowotnych, a nie tylko na wizualnej przemianie. W jej ocenie rozbieżność między tym, co ustalono na początku, a tym, co pokazano na ekranie, była ogromna i trudna do zaakceptowania.
Emocje po programie i mocne zarzuty wobec produkcji oraz Mai Sablewskiej
Po zakończeniu nagrań i emisji odcinka Jolanta nie kryła, że doświadczenie w programie miało na nią bardzo silny wpływ. Jak relacjonowała dla Plejady, sytuacja na planie oraz brak realizacji części oczekiwań doprowadziły ją do pogorszenia stanu psychicznego i konieczności leczenia. Wspominała również o trudnych emocjach związanych z przebiegiem współpracy z produkcją.
“Po kolejnych rozmowach i moich naciskach producentka przyznała, że o zabiegu stomatologicznym nie ma już mowy i nie będę miała robionych zębów. Wybrano inną uczestniczkę. Ta informacja mnie załamała, zaczęłam czuć się coraz gorzej. Wkrótce mój stan psychiczny tak mocno się pogorszył, że trafiłam do lekarza psychiatry, który przepisał mi leki antydepresyjne. Czułam się oszukana i poniżona przez produkcję”
W swoich wypowiedziach Jolanta zwracała także uwagę na warunki panujące podczas nagrań. Mówiła o braku komfortu, problemach organizacyjnych i poczuciu niedostatecznego wsparcia. W jej ocenie szczególnie trudne były relacje z częścią ekipy oraz sposób, w jaki przebiegała współpraca na planie. Zdradziła też, że podczas nakrywek nie przestrzegano podstawowych zasad higieny, a uczestniczki programu musiały korzystać z jednych majtek ściągających.
“Nie obchodziło ich, jak wyglądam i jak się czuję. Zabawa musi trwać. Dobiły mnie jeszcze słowa Majki Sablewskiej. Wiedziała, że jestem w strasznej formie psychicznej, wiedziała, że nie potrafię się obronić, więc wyżywała się na mnie. Czułam się jak śmieć”
Po emisji odcinka uczestniczka mówiła również o fali komentarzy w internecie i trudnych reakcjach widzów, które – jak podkreślała – były dla niej bolesne. W jej narracji program, który miał być nowym początkiem, stał się doświadczeniem, które długo odbijało się na jej samopoczuciu i wizerunku.
“Nie pokazano tam wszystkiego. Jest mi bardzo przykro i pęka mi serce, gdy słyszę, jak Majka kłamie, podśmiewa się w wywiadzie i mówi, że mnie lubi. Dostaję teraz mnóstwo hejtu — ludzie piszą, że wyglądam jak pijaczka i całe życie o siebie nie dbałam. A ja nie jestem taką osobą. Miałam trudny moment i nie powinnam być w tym programie” - dodała.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI