Plecak warty krocie. Rozenek nie oszczędzała na wyprawce dla syna
Małgorzata Rozenek-Majdan przeżywała rozpoczęcie kolejnego etapu edukacji przez 6-letniego Henia. Najmłodszy syn celebrytki i Radosława Majdana musiał po raz pierwszy samodzielnie poradzić sobie ze szkolnym ekwipunkiem i rozstać z rodzicami już na szkolnym dziedzińcu. Dla znanej mamy ten moment okazał się wyjątkowo trudny.
Małgorzata Rozenek-Majdan przeżywała rozpoczęcie kolejnego etapu edukacji przez 6-letniego Henia. Najmłodszy syn celebrytki i Radosława Majdana musiał po raz pierwszy samodzielnie poradzić sobie ze szkolnym ekwipunkiem i rozstać z rodzicami już na szkolnym dziedzińcu. Dla znanej mamy ten moment okazał się wyjątkowo trudny.
Małgorzata Rozenek-Majdan jest mamą trzech synów. Najmłodszy właśnie dorasta na jej oczach
Małgorzata Rozenek-Majdan od lat chętnie pokazuje w mediach społecznościowych rodzinne kadry. Celebrytka jest mamą trzech synów: Stanisława, Tadeusza i Henryka. Dwaj starsi chłopcy, Stanisław i Tadeusz, są owocami jej małżeństwa z aktorem Jackiem Rozenkiem. Najmłodszy Henryk przyszedł na świat w 2020 roku i jest synem Radosława Majdana.
Między chłopcami jest spora różnica wieku, dlatego Małgorzata może obserwować w domu kilka różnych etapów dorastania jednocześnie. Stanisław ma już 20 lat i studiuje we Francji, gdzie wcześniej zakończył edukację w szkole francuskiej. Tadeusz jest młodszy, a Henio dopiero rozpoczyna kolejne rozdziały swojej szkolnej przygody.
Edukacja od dawna zajmuje zresztą ważne miejsce w rodzinie Rozenek-Majdan. Starsi synowie uczęszczali do prywatnej szkoły z francuskim systemem nauczania. W placówce tej część zajęć odbywała się po francusku, a szkoła miała również własny kalendarz ferii i wakacji.
Małgorzata nigdy nie ukrywała, że zależy jej na tym, by dzieci miały dobre warunki do nauki. Jednocześnie wraz z wiekiem chłopców coraz mocniej pojawia się temat ich samodzielności. Stanisław zdążył już wyprowadzić się z rodzinnego domu i rozpocząć studia, a najmłodszy Henio dopiero uczy się radzić sobie bez rodziców krok w krok za nim.
W przypadku sześciolatka ta samodzielność przyszła dla Małgorzaty trochę szybciej, niż chyba się spodziewała. Do tej pory mogła towarzyszyć synowi niemal na każdym etapie porannego szkolnego rytuału. Teraz musiała zostać na zewnątrz.
I właśnie pożegnanie z Heniem okazało się dla niej znacznie trudniejsze niż samo przygotowanie wyprawki.
Zobacz też: Reżyserka "Nigdy w życiu" przerwała milczenie. Ujawniła całą prawdę o Jabłczyńskiej | Świat Gwiazd

Markowy plecak i kilka dodatkowych toreb. Henio pierwszego dnia miał ręce pełne roboty
Na rozpoczęcie roku szkolnego Henio został odpowiednio przygotowany. Jego plecak to model Ergomaxx FC JEUNE PREMIER, za który trzeba zapłacić prawie 1000 złotych. Do zestawu rodzice dokupili również worek na kapcie kosztujący około 260 złotych. Jak na sześciolatka, który dopiero uczy się szkolnej samodzielności, chłopiec ruszył więc w nowy rok z naprawdę konkretnym wyposażeniem.
Pierwszy dzień był jednak wyjątkowy, dlatego rzeczy do zabrania było zdecydowanie więcej niż podczas zwykłego poranka. Henio musiał zabrać ze sobą plecak, torbę z dodatkowymi rzeczami, worek ze strojem na sport oraz ubrania na zmianę. Nic dziwnego, że na zdjęciach i nagraniach wyglądał na małego ucznia przygotowanego właściwie na każdą ewentualność.
Tym razem problemem nie było jednak to, czy wszystko się zmieści. Największą zmianą okazało się to, że rodzice nie mogli już wejść z dzieckiem do szkoły i odprowadzić go do klasy. Małgorzata wyjaśniła, że wcześniej rodzice mogli pomagać dzieciom w szatni, zmieniać im buty i towarzyszyć aż pod drzwi sali.
Do ostatniej klasy – tej, która była poprzednio – rodzice mogli wchodzić z dzieckiem na teren szkoły, pomagać mu się rozbierać, zmieniać buty i odprowadzać do klasy – relacjonowała wyraźnie poruszona celebrytka.
Teraz zasady się zmieniły. Henio musiał sam zabrać cały ekwipunek i ruszyć dalej bez rodziców. Dla dorosłego to może być zwykła organizacyjna zmiana, ale dla sześciolatka z plecakiem i kilkoma dodatkowymi torbami sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.
Małgorzata obserwowała syna z boku i trudno było jej zachować pełen spokój. Zwłaszcza że pierwszy dzień oznaczał wyjątkowo dużo rzeczy do przeniesienia.
Markowy plecak był więc dopiero początkiem. Prawdziwym wyzwaniem okazało się samodzielne wejście w szkolną codzienność.
Zobacz też: Nie żyje Monika Koszewska. Zmarła tuż przed wielką premierą | Świat Gwiazd
„Serce nam się kroiło”. Rozenek przeżyła rozstanie z Heniem
Dla Małgorzaty i Radosława moment pożegnania z synem był zdecydowanie bardziej emocjonalny niż sama uroczystość rozpoczęcia roku. Rodzice musieli zostawić Henia na szkolnym patio, a chłopiec sam ruszył dalej z całym swoim ekwipunkiem.
Rozenek nie próbowała udawać, że wszystko spłynęło po niej jak po przysłowiowej kaczce. W relacji z samochodu otwarcie opowiedziała, jak wyglądało pierwsze rozstanie. Widok małego, obładowanego rzeczami ucznia mocno ścisnął ją za serce.
Serce nam się kroiło, jak musieliśmy go zostawić na dziedzińcu. I szedł taki bidula, bo tego pierwszego dnia wszystkie rzeczy zawoził, więc miał nie tylko plecak napakowany, ale miał też torbę z dodatkowymi rzeczami, worek z rzeczami na sport, z ubraniami zapasowymi, więc był cały obładowany, a nam, rodzicom, nie można było do klasy na górze wejść – żaliła się Gonia.
Małgorzata zdaje sobie sprawę, że Henio musi nauczyć się samodzielności, ale jako mama nie potrafi jeszcze całkowicie wyłączyć trybu czuwania. Tym bardziej że starsi synowie są już na zupełnie innym etapie życia. Przy nich mogła obserwować, jak z małych chłopców stają się coraz bardziej niezależnymi młodymi ludźmi.
Teraz podobny proces zaczyna się od nowa, tylko w wersji sześciolatka. Henio będzie musiał sam pamiętać o swoich rzeczach, przebierać się i radzić sobie w szkolnych sytuacjach bez rodziców stojących tuż obok.
Rozenek już wybiegła zresztą myślami w przyszłość. Martwi ją szczególnie zima i to, jak syn poradzi sobie z samodzielnym zdejmowaniem bucików, czapki czy szalika. Brzmi niewinnie, ale dla rodzica przyzwyczajonego do pomagania dziecku przy takich czynnościach to kolejny symboliczny krok.
Bo choć Henio ma już odpowiedni plecak, worek i całą szkolną wyprawkę, Małgorzata musi przygotować przede wszystkim siebie na to, że jej najmłodszy syn coraz mniej będzie potrzebował jej pomocy. I chyba właśnie z tym najtrudniej pogodzić się mamie.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert


