Przyłapali Daniela Martyniuka na gorącym uczynku. Znowu wraca do starych nawyków?
Daniel Martyniuk został przyłapany przez paparazzi podczas nietypowego dnia spędzonego w Warszawie. Syn Zenona Martyniuka pojawił się w telewizyjnym studiu, a następnie przemieszczał się po stolicy komunikacją miejską, odwiedzając kolejne miejsca i spotykając się z nieznanymi osobami. W trakcie miejskiej eskapady znalazł również czas na posiłek z azjatyckiej kuchni, który zjadł w podziemiach jednego z warszawskich dworców. Po kilku godzinach spędzonych w stolicy ruszył w dalszą drogę, obierając kierunek na Białystok.
Daniel Martyniuk dołączył do uczestników czwartej edycji programu „Nasi w mundurach”. Syn Zenona Martyniuka stanął przed wymagającym wojskowym szkoleniem i musiał zmierzyć się z surową dyscypliną. Od soboty 3 października widzowie TTV mogą śledzić jego zmagania w programie.
Warszawskie podróże Daniela Martyniuka
Sobota Daniela Martyniuka zaczęła się od wizyty w programie „Mówię Wam!”, gdzie 37-latek po raz kolejny opowiadał o swoich życiowych zakrętach. Po zakończeniu nagrań nie wrócił jednak od razu do rodzinnego Białegostoku. Wsiadł w tramwaj i ruszył na warszawską Wolę, a jego poczynania przez kolejne godziny obserwowali paparazzi. W mieszkaniu spędził tylko chwilę. Niedługo później pojawił się na klatce schodowej z torbami i plecakiem, gotowy do dalszej podróży po stolicy.
Kolejnym punktem na trasie była Ochota. Tam Martyniuk spotkał się ze znajomym, a następnie obaj udali się do tureckiego sklepu mięsnego. Po zakupach Daniel sięgnął po napój ze szklanej butelki, w której znajdowały się oliwki. Martyniuk deklarował wcześniej, że jest obecnie czysty, dlatego nietypowy napój zwrócił uwagę fotoreporterów. Po krótkim pobycie przy sklepie przyszedł czas na dalszą część miejskiej trasy. Tym razem syn Zenka Martyniuka ponownie skorzystał z komunikacji miejskiej i pojechał w kierunku centrum Warszawy.
Zobacz także: Nie żyje Zbigniew Grabowski. Tragiczne informacje obiegły Polskę

Daniel Martyniuk wypłacił gotówkę i pojechał metrem
Na warszawskiej „patelni” przy Pałacu Kultury i Nauki Martyniuk dwukrotnie zatrzymał się przy bankomacie. Następnie skierował się do wejścia do metra. Pierwszą linią warszawskiego metra dojechał aż na Młociny, gdzie przesiadł się do taksówki. Kierowca zabrał go poza Warszawę, pod jeden z adresów w okolicy stolicy. Na miejscu Daniel wszedł na jedno z podwórek i przez chwilę rozmawiał z czekającym tam mężczyzną.
Spotkanie nie trwało jednak długo. Martyniuk ponownie wsiadł do taksówki i ruszył z powrotem w stronę Warszawy. Tym samym jego sobotnia podróż obejmowała już kilka środków transportu: tramwaj, metro i dwie taksówki. W ciągu dnia przemierzył sporą część stolicy, odwiedzając między innymi Wolę, Ochotę, okolice Pałacu Kultury i Młociny. Po powrocie do centrum czekał go jeszcze jeden przystanek przed podróżą do Białegostoku.
Zobacz także: Ulubienica Polaków właśnie ogłosiła: "Po 13 latach podjęliśmy decyzję o rozstaniu". Mają dwoje dzieci
Daniel Martyniuk zjadł pad thaia i ruszył na dworzec
Wieczorem Martyniuk pojawił się w rejonie Dworca Centralnego. Po intensywnym dniu zatrzymał się w jednym z lokali gastronomicznych, gdzie zamówił pad thaia. Danie zjadł pałeczkami, a po posiłku zrobił jeszcze szybkie zakupy w pobliskim dyskoncie. Wśród kupionych produktów znalazła się puszka coli. Przed dalszą drogą zapalił również e-papierosa.
Na tym zakończyła się jego warszawska eskapada. Martyniuk skierował się na dworzec i wsiadł do pociągu powrotnego do rodzinnego Białegostoku. Od zakończenia nagrań telewizyjnych do odjazdu pociągu zdążył odwiedzić kilka dzielnic, spotkać się ze znajomymi, zrobić zakupy, skorzystać z komunikacji miejskiej, pojechać taksówkami i zatrzymać się na posiłek.