Putin ukrywał ją przed światem. Odnaleźli jego wnuczkę, jej ojciec ma na nazwisko Zełenski
Przez lata informacje o życiu prywatnym Władimira Putina i jego najbliższych były pilnie strzeżone. Teraz dziennikarze dotarli do danych, które rzucają nowe światło na życie jednej z jego wnuczek. Ustalili również szczegóły dotyczące jej tożsamości oraz podróży zagranicznych.
Nowe ustalenia pokazują, że dziecko przez lata funkcjonowało poza blaskiem fleszy, a jego dane pojawiały się w oficjalnych bazach w sposób, który nie pozwalał łatwo połączyć go z rosyjskim prezydentem. Informacje pochodzą z analizy wycieku danych rosyjskiej Federalnej Służby Granicznej przeprowadzonej przez dziennikarzy śledczych. Dokumenty pozwoliły odtworzyć część zagranicznych podróży rodziny i przyjrzeć się bliżej temu, jak wyglądało życie dziewczynki.
Rodzina Putina od lat jest owiana tajemnicą
Władimir Putin od lat bardzo pilnie strzeże prywatności swojej rodziny. Rosyjski przywódca publicznie niezwykle rzadko mówi o swoich bliskich, a szczególnie chronione są informacje dotyczące jego dzieci i wnuków. Oficjalnie wiadomo, że ma dwie dorosłe córki z małżeństwa z Ludmiłą Putiną: Marię Woroncową i Katerinę Tichonową. Obie nie posługują się nazwiskiem ojca. Ich związki z rosyjskim prezydentem przez lata były przedmiotem dziennikarskich śledztw, ponieważ Kreml konsekwentnie ograniczał informacje na temat ich życia prywatnego.
Katerina Tichonowa, młodsza z dwóch oficjalnie uznawanych córek Putina, zajmuje się m.in. działalnością naukową i technologiczną. Jest związana z fundacją Innopraktika, działającą przy Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym. Wcześniej była również znana z występów w akrobatycznym rock’n’rollu. Jej życie prywatne przez długi czas pozostawało jednak znacznie mniej przejrzyste.
Dziennikarze już wcześniej ustalili, że Tichonowa była związana z Igorem Zełenskim, rosyjskim tancerzem i byłym dyrektorem artystycznym Bawarskiego Baletu Państwowego w Monachium. Co ważne, nie jest on spokrewniony z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim — zbieżność nazwisk jest przypadkowa.
W 2022 roku śledztwo iStories oraz „Der Spiegel” ujawniło dokumenty wskazujące na istnienie dziecka Tichonowej i Zełenskiego. Wtedy media nie podawały jednak imienia dziewczynki. Wiadomo było jedynie, że urodziła się w 2017 roku, a jej patronimik brzmiał Igoriewna, co odpowiada imieniu ojca — Igor.
Zobacz też: Tragedia w brytyjskiej rodzinie królewskiej | Świat Gwiazd

Elsa podróżowała z rodzicami. Towarzyszyła im cała ekipa
Nowe informacje przynoszą więcej szczegółów dotyczących dzieciństwa dziewczynki. Według analizy wycieku danych Federalnej Służby Granicznej, którą przeprowadził portal „Projekt”, córka Tichonowej i Zełenskiego figurowała w dokumentach jako Elsa Igoriewna Tichonowa. Oznacza to, że otrzymała nazwisko matki, podczas gdy patronimik wskazywał na ojca.
Dziewczynka po raz pierwszy miała opuścić Rosję jeszcze przed drugimi urodzinami. W listopadzie 2019 roku poleciała z rodzicami do Monachium, gdzie wówczas pracował Igor Zełenski. Rodzina korzystała z biznesowego odrzutowca niemieckiej firmy Air Hamburg, obecnie należącej do VistaJet. Według ustaleń „Projektu” pobyt miał potrwać dokładnie dwa miesiące.
Na pokładzie nie było jednak wyłącznie rodziców i dziecka. Rodzinie towarzyszyły co najmniej cztery nianie, dwoje nauczycieli języków obcych, asystentka Tichonowej oraz funkcjonariusze Federalnej Służby Ochrony. To całkiem pokaźna ekipa jak na rodzinną podróż z małym dzieckiem.
Nie był to jedyny zagraniczny wyjazd. Mniej niż dwa lata później Elsa miała podróżować z rodzicami również do Chorwacji. Tym razem nie towarzyszyli jej nauczyciele ani nianie. W gronie pasażerów znalazł się jednak Kiriłł Dmitrijew, szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich i człowiek blisko związany z rosyjskimi władzami.
Sama obecność dziewczynki w bazie pograniczników jest szczególnie interesująca z jeszcze jednego powodu. Jej nazwisko było inne niż nazwisko ojca, dzięki czemu powiązanie z Igorem Zełenskim nie było widoczne na pierwszy rzut oka.
To właśnie analiza danych pozwoliła dziennikarzom połączyć kolejne elementy układanki. Wcześniejsze śledztwa wskazywały już, że Tichonowa regularnie latała do Monachium. Między 2017 a 2019 rokiem miała odbyć ponad 50 podróży do Bawarii, często korzystając z ochrony rosyjskich służb.
Zobacz też: Sąsiedzi Emilii Koprowskiej przerwali milczenie. Niepokojące, co ujawnili o niej i mężu | Świat Gwiazd
Imię jak z „Krainy lodu”. Tichonowa od lat lubi Hollywood
Najbardziej filmowym elementem tej historii jest bez wątpienia imię dziewczynki. Elsa to oczywiście imię jednej z głównych bohaterek hollywoodzkiej animacji „Kraina lodu”. W przypadku rodziny Tichonowej może to być szczególnie ciekawy wybór, ponieważ sama córka Putina od dawna miała interesować się amerykańską kulturą popularną.
Podczas ślubu z pierwszym mężem, Kiryłem Szamałowem, Tichonowa miała wykonać utwór pochodzący z animowanego filmu „Anastazja”. Małżeństwo z synem przyjaciela Putina nie przetrwało jednak długo. Według wcześniejszych ustaleń para rozstała się w drugiej połowie poprzedniej dekady.
Wkrótce Tichonowa związała się z Igorem Zełenskim. W grudniu 2017 roku urodziła się ich córka, a dokumenty dotyczące dziecka pozwoliły później dziennikarzom ustalić prawdopodobne ojcostwo baletmistrza. Informacje te były następnie potwierdzane przez różne źródła i dokumenty dotyczące podróży rodziny.
Sama historia dziewczynki pokazuje, jak skrupulatnie chronione było życie prywatne najbliższych krewnych rosyjskiego prezydenta. Elsa nie podróżowała pod nazwiskiem Zełenski, lecz Tichonowa, czyli nazwiskiem używanym przez jej matkę. Jednocześnie zachowano patronimik wskazujący na imię ojca.
Nie jest to zresztą jedyny przypadek używania innych nazwisk w kontekście rodziny Putina. W przestrzeni publicznej od lat pojawiają się informacje o krewnych rosyjskiego prezydenta posługujących się nazwiskami innymi niż Putin. Część tych doniesień pochodzi jednak ze śledztw dziennikarskich i nie wszystkie szczegóły zostały oficjalnie potwierdzone przez Kreml.
Nowe ustalenia „Projektu” mają zostać rozwinięte w obszernym śledztwie dotyczącym podróży rosyjskich urzędników. Dziennikarze zapowiadają, że na podstawie wycieku danych pokażą, dokąd, z kim i jakimi środkami transportu podróżowali przedstawiciele rosyjskich władz. Historia małej Elsy jest więc jednym z elementów znacznie większej układanki.
