"Ta miłość nadaje dziś sens mojemu życiu". Liszowska po serii nieudanych związków już nie ukrywa
Joanna Liszowska po wielu nieudanych związkach i rozwodzie już tego nie ukrywa. Co powiedziała o miłości?
Joanna Liszowska i jej związki
Za Liszowską kilka znaczących relacji. Jedną z najbardziej komentowanych była ta z aktorem Robertem Rozmusem. Para przez pewien czas planowała wspólną przyszłość i uchodziła za jeden z bardziej znanych duetów polskiego środowiska artystycznego. Związek jednak zakończył się w trudnych okolicznościach.
Aktorka po latach wspominała, że rozstanie było dla niej wyjątkowo bolesnym doświadczeniem i mocno wpłynęło na jej ówczesne życie.
W rozmowie dla „Gali” Liszowska przyznawała, że tamten czas był dla niej bardzo trudny:
Ostatnie miesiące związku z panem R.R. sprawiły, że czułam się, jakby przejechał po mnie czołg. Byłam wykończona psychicznie i fizycznie. Przestałam czuć się sobą, kobietą atrakcyjną i pożądaną, wypełniała mnie coraz większa pustka i rezygnacja.
Aktorka przyznała w rozmowie z Marcinem Prokopem, że po rozstaniu musiała odciąć się od trudnych emocji.
Wyciągnęłam do niego rękę, ale on ją odrzucił. Musiałam uciec, żeby nie zwariować. Poleciałam do Londynu.
Ten etap stał się dla niej symbolem zamknięcia pewnego rozdziału i rozpoczęcia kolejnego.
Po powrocie do Polski Joanna Liszowska związała się z Tadeuszem Głażewskim. Ich relacja rozwijała się stopniowo. Jak sama mówiła w rozmowie z „Vivą!”:
To nie była z mojej strony miłość od pierwszego wejrzenia, ale można powiedzieć, że od momentu poznania się jesteśmy razem.
Para po pewnym czasie się zaręczyła i rozpoczęła przygotowania do ślubu, który miał odbyć się w 2007 roku. Ostatecznie jednak do ceremonii nie doszło, a aktorka zdecydowała się przełożyć uroczystość. W 2008 roku media poinformowały o definitywnym zakończeniu ich związku.

Joanna Liszowska po rozwodzie z Olą Serneke
Kolejnym ważnym etapem w życiu Liszowskiej było małżeństwo z przedsiębiorcą ze Szwecji, Olą Serneke. Para pobrała się w 2010 roku i doczekała się dwóch córek – Emmy i Stelli. Przez kilka lat aktorka dzieliła życie między pracę zawodową, rodzinę i obowiązki związane z wychowaniem dzieci. Po ośmiu latach małżeństwo zakończyło się rozwodem.
Mimo wielu trudnych doświadczeń Joanna Liszowska nie straciła wiary w miłość. Aktorka przyznała reporterce „Jastrząb Post”:
Nie chcę być z kimś dla samego bycia. Bycie z kimś nie może definiować kobiety.
W jej wypowiedziach nie ma presji związanej z koniecznością znalezienia partnera za wszelką cenę. Liszowska podkreśla, że najważniejsza jest prawdziwa więź, a nie sam fakt pozostawania w związku. Aktorka nie ukrywa jednak, że nadal wierzy w możliwość spotkania osoby, z którą można dzielić życie. W wywiadzie dla „Vivy!” wyznała:
Co tu kryć, dzielenie z kimś życia, kochanie, bycie kochanym jest cudowne i fantastyczne. I absolutnie możliwe w każdym wieku. Jestem tego pewna.
Z kolei w rozmowie z Magdą Mołek mówiła o tym, że każde doświadczenie może czegoś nauczyć:
Wszystko, co nam się zdarza w życiu, jest po coś. Jesteśmy sumą naszych doświadczeń. Grunt, żeby wyciągać z nich wnioski.
Joanna Liszowska o córkach, rodzinie i przyszłości
Po rozstaniu z Olą Serneke Joanna Liszowska skupiła się przede wszystkim na rodzinie i wychowaniu córek. Aktorka wielokrotnie podkreślała, że właśnie relacja z dziećmi daje jej obecnie największe poczucie szczęścia i spełnienia. To nie jest jednak zastępstwo dla innych uczuć, lecz osobna, wyjątkowa więź, która zmieniła sposób, w jaki patrzy na życie.
W podcaście „W moim stylu” Liszowska mówiła, że miłość do córek jest dziś dla niej najważniejszą wartością. Opisywała ją jako uczucie absolutne, bezwarunkowe i wyjątkowe:
Ta miłość nadaje dziś sens mojemu życiu. Jest absolutna, bezwarunkowa, wspaniała.
Rola matki stała się jednym z najważniejszych elementów jej życia poza sceną. Aktorka, mimo zawodowych obowiązków, stara się chronić prywatność swoich dzieci i nie wystawiać rodzinnej codzienności na nadmierne zainteresowanie.
Dla Joanny Liszowskiej obecny etap życia nie oznacza zamknięcia się na miłość, lecz bardziej świadome podejście do relacji. Najważniejsze pozostaje dla niej to, aby uczucie było prawdziwe i wynikało z potrzeby bliskości, a nie z obawy przed samotnością.
