Taka jest naprawdę różnica wieku między Mają Chwalińską a Igą Świątek. Fani mogą nie uwierzyć, ile je dzieli
Iga Świątek i Maja Chwalińska stały się bohaterkami największego sportowego poruszenia 2026 roku. Podczas gdy Iga od lat dominuje na paryskich kortach, sensacyjny awans Mai do finału Roland Garros sprawił, że fani zaczęli szukać drugiego dna w relacji zawodniczek, które zaczynały kariery na tym samym korcie. To jednak znacznie więcej niż tylko sportowa ciekawostka. To głęboko ludzka historia o przyjaźni, która przetrwała bolesne zderzenie z rzeczywistością i przepaść w tempie dorastania na oczach całego świata. Tenisistki dzieli niewielka różnica wieku.
Wspólne korty i te same marzenia
Kiedy patrzy się na dynamikę relacji obu zawodniczek, aż trudno uwierzyć w jeden matematyczny fakt. Iga Świątek jest starsza od Mai Chwalińskiej o dokładnie pięć miesięcy. Obie są rocznikiem 2001 – Maja przyszła na świat 11 października 2001 roku w Miechowie. Są rówieśniczkami o tym samym wieku startowym, co sprawia, że późniejszy uderzający kontrast w rozwoju ich karier wydaje się wręcz niewiarygodny.
Tenisistki poznały się, gdy miały zaledwie po 10 lat. Już wtedy rywalizowały ze sobą jako małe dziewczynki na kortach, spotykając się między innymi w ćwierćfinale mistrzostw Polski. Lata mijały, a ich talent rozwijał się harmonijnie i w bardzo podobnym tempie. Ważnym momentem był styczeń 2017 roku, kiedy to Iga i Maja wspólnie dotarły do finału turnieju deblowego dziewcząt podczas wielkoszlemowego Australian Open. Wydawało się, że ramię w ramię podbiją światowy tenis.

Mroczna strona sławy. Maja Chwalińska i bolesna walka o powrót
Później nastąpił podział, który do dziś elektryzuje internautów i przypomina, jak nieprzewidywalny bywa show-biznes. Raszynianka wystrzeliła na sam szczyt, błyskawicznie stając się globalną supergwiazdą, podczas gdy Maja zderzyła się z mroczną stroną presji, tocząc dramatyczną walkę z depresją.
Mowa o niezwykle bolesnym czasie, o którym z początku w środowisku mówiło się cicho, z powagą i szacunkiem. Ich kariery całkowicie się rozeszły. Mimo zawodowej rozłąki, prywatna więź przetrwała. Wyrazem tego były pełne empatii słowa wypowiedziane latem 2022 roku podczas turnieju Wimbledon. Polka, zajmująca już wtedy sportowy szczyt, zabrała głos na konferencji prasowej, wracając pamięcią do trudnej drogi swojej rówieśniczki:
Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Mogę o niej dużo opowiadać. Znamy się, odkąd miałyśmy po 10 lat. Poszłyśmy różnymi drogami, ale naprawdę cieszę się, że tutaj jest. Cieszę się z jej powodu. Wiem, przez co przeszła. To było dla niej trudne, ale najważniejsze, że udało się to przezwyciężyć.
Historyczny finał Roland Garros 2026. Maja Chwalińska u bram raju
Prawdziwy punkt zwrotny dla samej Mai i piękny powrót wspólnych wspomnień nastąpił w czerwcu 2026 roku podczas paryskiego turnieju Roland Garros. Maja Chwalińska dokonała tam rzeczy absolutnie bezprecedensowej – została pierwszą kwalifikantką w erze open, która awansowała do finału Roland Garros. Po drodze odniosła spektakularne zwycięstwo w pierwszej rundzie nad niezwykle trudną przeciwniczką, Qinwen Zheng, co wywołało w sieci istną lawinę komentarzy. Iga nie kryła radości podczas jednej z konferencji we Francji. Cieszyła się z przełomowego powrotu przyjaciółki do wielkiej gry:
Od dawna wiedziałam, że Maja ma taki talent i takie wyczucie, że może spokojnie zagrozić dobrym zawodniczkom i zajść daleko w turniejach, więc bardzo się cieszę, że wygrała właśnie teraz z Qinwen Zheng, bo to bardzo wymagająca zawodniczka. Nikt nie gra takich skrótów i lobów i nie potrafi tak namieszać przeciwniczkom.
Również Maja, w wywiadzie dla portalu Interia udzielonym po czerwcowym zwycięstwie, w dojrzały i analityczny sposób odniosła się do ich rozłączonych ścieżek życiowych. Wspomniała, jak dynamika wielkiego sportu wymusiła zmianę ich codziennych kontaktów:
Z Igą łączy nas kawał historii. [...] Dużo przeszłyśmy razem. Myślę, że to łączy i sprawia, że po prostu chcesz, żeby druga osoba też spełniała swoje marzenia. Później poszłyśmy swoimi drogami i Iga wystrzeliła. Takie jest też życie, że troszeczkę się oddaliłyśmy, nie ma co ukrywać. Po prostu już nie miałyśmy tyle czasu, żebyśmy spędzały go za sobą i to jest też normalne.
O tym, że ten wzajemny doping pozostaje silny mimo wieloletniej przerwy i dystansu, świadczy drobny, acz znaczący gest. W piątek, 5 czerwca 2026 roku, w przeddzień najważniejszych meczów na francuskich kortach, Iga opublikowała na swoim Instagramie grafikę z zapowiedzią spotkania Mai z Mirrą Andriejewą. Wystarczyło jedno słowo: „Jazda”. Ten gest uświadomił fanom, że więź z dzieciństwa wciąż liczy się bardziej niż statystyki.
