Tancerka "TzG" przeżyła koszmar. Omal nie zginęła w katastrofie lotniczej
Jedna z gwiazd związanych z „Tańcem z Gwiazdami” przeżyła dramatyczne chwile podczas podróży samolotem. Znalazła się w sytuacji, która mogła zakończyć się tragedią, a po wszystkim długo milczała. Dopiero po kilku dniach zdecydowała się opowiedzieć o tym, co ją spotkało.
Choć na parkiecie „Tańca z Gwiazdami” zwykle królują muzyka, taniec i emocje związane z kolejnymi ocenami jurorów, tym razem historia jednej z osób związanych z programem ma znacznie poważniejszy charakter. Przeżycie było na tyle traumatyczne, że potrzebowała czasu, by dojść do siebie i publicznie opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Jej słowa szybko poruszyły fanów.
Nowa edycja „Tańca z Gwiazdami” rozpala emocje. Ostatni odcinek przyniósł pożegnanie jednej z par
19. edycja polskiego „Tańca z Gwiazdami” od początku przyciąga uwagę wyjątkowo różnorodnym składem. Na parkiecie spotkali się między innymi Izabela Kuna, Helena Englert, Marta „Mandaryna” Wiśniewska, Joanna Jędrzejczyk, Monika Borzym, Piotr „Guma” Gumulec, Jasper Sołtysiewicz, Dominik Rupiński oraz Kaeyra. Towarzyszą im zawodowi tancerze, a o występach uczestników decyduje jury w składzie: Iwona Pavlović, Julia Wieniawa, Rafał Maserak i Tomasz Wygoda. Program prowadzą Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz.
Tegoroczna odsłona przyniosła też kilka zmian. W jury zadebiutowała Julia Wieniawa, która szybko pokazała, że przy stole jurorskim nie zamierza ograniczać się do samych komplementów. Uczestnicy mierzą się natomiast z kolejnymi tanecznymi wyzwaniami, a każdy odcinek oznacza nie tylko nowe choreografie, lecz także coraz większą presję związaną z głosami widzów.
W czwartym odcinku motywem przewodnim była podróż w przeszłość. Gwiazdy wracały wspomnieniami do ważnych momentów swojego życia, a ich historie stały się częścią przygotowanych choreografii. Na parkiecie pojawił się także Piotr Kędzierski, znany widzom programu z wcześniejszej edycji, tym razem jednak w roli gościa specjalnego.
Nie zabrakło również pierwszych naprawdę wysokich ocen. Helena Englert i Roman Osadchiy otrzymali aż 35 punktów, a niewiele mniej zdobyli Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz – 34 punkty. Wieczór nie dla wszystkich zakończył się jednak równie dobrze. Karolina „Kaeyra” Baran i Kacper Rutka zdobyli 20 punktów i pożegnali się z programem.
I właśnie w takim momencie, gdy polscy widzowie emocjonują się kolejnymi odcinkami show, zza oceanu napłynęła wiadomość o dramatycznych doświadczeniach osoby, która również zapisała się w historii formatu.
Zobacz też: 43-letnia Justyna Kowalczyk pokazała brzuszek. Doczekała się w takim wieku | Świat Gwiazd

Przeżyła katastrofę samolotu. „Zawdzięczam życie dwóm odważnym osobom”
Chodzi o Charlotte Jørgensen, duńską tancerkę, którą widzowie amerykańskiego „Dancing with the Stars” poznali już w pierwszym sezonie programu w 2005 roku. Jej partnerem był wówczas aktor John O’Hurley, a para dotarła do finału. Początkowo zajęła drugie miejsce, jednak po dodatkowym pojedynku finałowych duetów zwycięstwo przypadło właśnie jej i O’Hurleyowi.
Po latach Jørgensen ponownie pojawiła się w centrum zainteresowania fanów programu, ale tym razem powód był zupełnie inny. 22 marca 2026 roku znalazła się na pokładzie lotu Air Canada Express 8646 z Montrealu do Nowego Jorku. Podczas lądowania na lotnisku LaGuardia samolot zderzył się z pojazdem ratowniczo-gaśniczym. Według Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) na pokładzie znajdowało się 72 pasażerów i dwóch członków personelu pokładowego, a w wypadku uczestniczył również pojazd lotniskowej straży pożarnej. Obaj piloci samolotu zginęli.
Tancerka nie opowiedziała o wszystkim od razu. Dopiero po kilku dniach zdecydowała się zabrać głos i podzielić się swoim doświadczeniem w mediach społecznościowych. W emocjonalnym wpisie wspomniała o powrocie z Montrealu, gdzie spędziła udany weekend, a następnie o dramatycznym lądowaniu w Nowym Jorku.
Szczególne miejsce w jej relacji zajęli piloci. Jørgensen podziękowała im za odwagę i napisała, że zawdzięcza życie dwóm osobom, które poniosły śmierć w katastrofie. Jej słowa były jednocześnie wyrazem wdzięczności i hołdem dla kapitana Antoine’a Foresta oraz pierwszego oficera Mackenzie Gunthera.
Jak wynika z jej relacji, wydarzenia z LaGuardii nie skończyły się dla niej w momencie opuszczenia samolotu. Tancerka przyznała, że kolejne dni były dla niej trudne zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie. Po powrocie do domu potrzebowała czasu na dojście do siebie oraz wsparcia najbliższych.
Zobacz też: Mąż Emilii Koprowskiej nic już nie ukrywa. Ze szczegółami powiedział, co się wydarzyło | Świat Gwiazd
Dramatyczne wspomnienia i słowa wdzięczności. „Potrzebuję czasu, by dojść do siebie”
Charlotte Jørgensen w swoim wpisie nie ukrywała, że przeżycie katastrofy było dla niej doświadczeniem, którego skutki odczuwała również po powrocie do domu. Tancerka podkreśliła, że potrzebuje czasu, aby się zregenerować, a jednocześnie podziękowała wszystkim osobom, które w kolejnych dniach przesyłały jej wiadomości i słowa wsparcia.
Jej historia szybko zainteresowała fanów „Dancing with the Stars”. Jørgensen nie jest bowiem dla nich anonimową postacią. Przez lata była jedną z zawodowych tancerek amerykańskiej wersji programu, a jej występ z Johnem O’Hurleyem należy do historii pierwszego sezonu formatu. W listopadzie 2025 roku ponownie pojawiła się na parkiecie podczas wydarzenia z okazji 20-lecia „Dancing with the Stars”. Spotkała się wtedy z dawnymi kolegami i koleżankami związanymi z programem.
Po katastrofie wsparcie napłynęło również właśnie ze strony osób związanych z tanecznym show. Wśród komentujących znalazła się Lisa O’Hurley, żona Johna O’Hurleya, która wyraziła radość, że Jørgensen przeżyła, i odniosła się do jej poruszających słów dotyczących pilotów.
Sama tancerka skierowała także podziękowania do swojej „rodziny” związanej z „Dancing with the Stars”. Pokazała tym samym, że mimo upływu lat więzi zbudowane podczas pracy przy programie nadal są dla niej ważne.
Katastrofa lotu AC8646 jest nadal badana. NTSB prowadzi dochodzenie w sprawie okoliczności zderzenia samolotu z pojazdem straży pożarnej. Według aktualnych informacji NTSB w wypadku 39 osób zostało przewiezionych do lokalnych szpitali, a sześć odniosło poważne obrażenia. Śledztwo pozostaje w toku, a ustalenia mogą jeszcze zostać uzupełnione.
Dla Jørgensen najważniejsze pozostaje jednak coś znacznie bardziej osobistego. Przeżyła katastrofę, wróciła do domu i może dziś opowiedzieć własną historię. Jej słowa są przede wszystkim podziękowaniem dla tych, którzy pomagali pasażerom, oraz hołdem dla dwóch pilotów, którzy tego tragicznego wieczoru nie wrócili już do swoich bliskich.
