Uwielbiana polska gwiazda nie zagra w "Ranczu". Przykre wieści
„Ranczo” wraca po dziesięciu latach, ale w nowych odcinkach zabraknie jednej z lubianych przez widzów aktorek. Gwiazda, która przez lata wcielała się w jedną z bohaterek potwierdziła, że nie dostała propozycji powrotu na plan.
Fani kultowego serialu mają więc powody do radości, ale także do małego rozczarowania. Produkcja ponownie zabierze widzów do Wilkowyj, a na ekranie pojawi się wiele dobrze znanych twarzy. Jednej z nich jednak zabraknie.
„Ranczo” wraca po 10 latach. Wilkowyje znów ożyją
Na ten powrót widzowie czekali naprawdę długo. „Ranczo” po dziesięciu latach przerwy ponownie pojawi się na ekranie, a zdjęcia do 11. sezonu rozpoczęły się w czerwcu 2026 roku. Produkcja nosi tytuł „Ranczo. Zemsta wiedźm” i ma być bezpośrednią kontynuacją historii mieszkańców Wilkowyj. Co ważne, twórcy korzystają z historii przygotowanej jeszcze przez Andrzeja Grembowicza, autora scenariuszy wcześniejszych sezonów, we współpracy z jego synem Marcinem.
Nowa seria będzie jednak znacznie krótsza od poprzednich. Zaplanowano sześć odcinków, które mają pokazać dalsze losy dobrze znanych bohaterów. Za kamerą ponownie stanął Wojciech Adamczyk, a na plan wrócili między innymi Ilona Ostrowska, Cezary Żak, Artur Barciś, Marta Chodorowska i Violetta Arlak. Pierwszy klaps padł w Dworku Lucy w Sokulach, czyli miejscu doskonale znanym fanom serialu.
Na szczegóły fabuły trzeba jeszcze poczekać, bo twórcy pilnują scenariusza i niechętnie zdradzają, co wydarzy się w Wilkowyjach. Artur Barciś, który ponownie wcieli się w Arkadiusza Czerepacha, zapewniał jednak, że materiał jest naprawdę mocny. Aktor mówił, że scenariusz jest świetny, a jego postać będzie miała sporo do zagrania.
Na razie wiadomo także, że premiera ma nastąpić jeszcze w 2026 roku. Reżyser Wojciech Adamczyk przekazał niedawno, że emisji można spodziewać się w połowie listopada. Jeśli termin zostanie utrzymany, widzowie już jesienią znów będą mogli zajrzeć do Wilkowyj.
Zobacz też: Wielka radość w życiu Cichopek. Ogłosiła powrót do tańca | Świat Gwiazd

Elżbieta Romanowska nie dostała propozycji. Jola nie wróci do Pietrka
Wśród postaci, których fani mogli spodziewać się w nowych odcinkach, była oczywiście Jola. Bohaterka grana przez Elżbietę Romanowską pojawiła się w „Ranczu” w trzecim sezonie i szybko zyskała sympatię widzów. Nieporadna ekspedientka sklepu wpadła w oko Pietrkowi, granemu przez Piotra Pręgowskiego. Z czasem para założyła rodzinę, a ich historia stała się jednym z sympatyczniejszych wątków serialu.
Nic więc dziwnego, że po informacji o powrocie produkcji pojawiały się pytania, czy Romanowska również ponownie zobaczy na planie swoich dawnych kolegów. Odpowiedź aktorki jest jednak jednoznaczna. Nie otrzymała propozycji zagrania w nowych odcinkach „Rancza”. Co więcej, nie chodzi o to, że sama zrezygnowała z udziału. Po prostu nikt do niej w tej sprawie nie zadzwonił.
Aktorka została zapytana o tę kwestię przez „Telemagazyn” i nie kryła, że z chęcią wróciłaby do swojej bohaterki. Jej słowa pozostawiają zresztą niewiele miejsca na domysły.
Nie było żadnego telefonu. Nie musiałam odmawiać. Poza tym, jakby był taki telefon, to jak odmówić powrotu Joli do swojego Pietrka? - powiedziała.
Trudno o bardziej bezpośrednią deklarację. Romanowska nie zamknęła więc drzwi przed „Ranczem”. Przeciwnie, z jej wypowiedzi wynika, że gdyby pojawiła się propozycja, powrót Joli byłby dla niej bardzo kuszący. Fani, którzy liczyli na spotkanie tej pary po latach, mogą więc czuć niedosyt.
Tym bardziej że wiele innych znajomych twarzy rzeczywiście wraca do serialu. Dla widzów może to być okazja do ponownego spotkania z bohaterami, których znają od lat, ale jednocześnie brak Joli z pewnością będzie zauważalny. Pietrek pojawi się w nowych odcinkach, ale jego serialowej żony na razie nie zobaczymy.
Zobacz też: Mateusz Socha zakpił z Donalda Trumpa i Karola Nawrockiego | Świat Gwiazd
Aktorka trzyma kciuki za ekipę. Barciś również zdradził kulisy
Choć Elżbieta Romanowska nie dostała telefonu w sprawie powrotu do „Rancza”, nie oznacza to, że odcina się od produkcji. Aktorka ciepło wypowiada się o swoich dawnych kolegach z planu i zamierza śledzić nowe odcinki, jeśli pozwoli jej na to czas. Jej podejście jest bardzo życzliwe: zamiast narzekać na brak propozycji, trzyma kciuki za ekipę, która po latach ponownie spotkała się na planie.
Powrót po dziesięciu latach na pewno nie będzie łatwy. Ale to są tak znakomici aktorzy, cudowny reżyser, że myślę, że wszyscy będą zadowoleni – podsumowała aktorka.
Także sami powracający aktorzy mają świadomość, że reakcja widzów na nową serię będzie bardzo ważna. „Ranczo” zakończyło emisję w 2016 roku, a przez kolejne lata fani wielokrotnie wracali do pomysłu kontynuacji. Teraz oczekiwania są więc spore, a twórcy muszą zmierzyć się nie tylko z wymaganiami scenariusza, ale też z nostalgią publiczności.
Artur Barciś, który ponownie wciela się w Czerepacha, został o powrót serialu zapytany w „Dzień dobry TVN”. Aktor nie mógł oczywiście zdradzić szczegółów fabuły, ale jego komentarz może działać na wyobraźnię.
Ja jestem pełen nadziei, że tym razem się uda. Znam scenariusz, bardzo dobrze go przeczytałem. Co prawda nie wolno mi nic powiedzieć – już mamy groźby, że nas będą karać – i ja to rozumiem, bo to jest jakaś strategia marketingowa. To, co mogę powiedzieć, to to, że ten scenariusz jest świetny, naprawdę. Szczególnie z punktu widzenia mojej postaci jest co grać – mówił Barciś.
To z pewnością dobra wiadomość dla fanów. „Ranczo” wraca, znani bohaterowie ponownie pojawią się na ekranie, ale Jola pozostanie poza Wilkowyjami. Na razie nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się zmienić, choć sama Romanowska jasno pokazała, że w razie telefonu drzwi do serialu byłyby dla niej otwarte.
