W "Big Brotherze" zmusili go do związku. Po głośnym coming oucie mieszka z parterem w Brazylii. Tak wygląda
Grzegorz Mielec, uczestnik pierwszej edycji „Big Brothera”, po latach ujawnił, że jego telewizyjny romans z Karoliną Pachniewicz był fikcją narzuconą przez produkcję. Dziś ma 53 lata, mieszka w Brazylii, jest w związku z mężczyzną i całkowicie wycofał się z polskiego show-biznesu. Jak teraz wygląda?
Telewizyjna miłość, która nigdy nie była prawdziwa
Początek lat 2000. i pierwszy „Big Brother” – to był moment, kiedy cała Polska żyła jednym programem. Jednym z jego najbarwniejszych uczestników był Grzegorz Mielec, który szybko zyskał sympatię widzów. Duża w tym zasługa relacji z Karoliną Pachniewicz, która na ekranie wyglądała jak klasyczny reality show romance: spojrzenia, rozmowy i rosnąca bliskość. Problem w tym, że – jak dziś już wiemy – była to historia napisana bardziej przez producentów niż przez samo życie.
Po latach kulisy tej znajomości wyszły na jaw i trudno mówić tu o niewinnej telewizyjnej kreacji. Niegdyś Karolina Pachniewicz w rozmowie ze Światem Gwiazd przyznała wprost, jak wyglądały realia programu.
Powiedzieli nam tak: "Słuchajcie (...) Bądźcie ze sobą. Udawajcie. To się na pewno przełoży na jakieś kontrakty, okładki itd. Więc my… to zrobiliśmy. Byliśmy młodzi, nie znaliśmy show-biznesu. Słuchaliśmy tych, co nam dobrze radzili – mówiła, ironizując.
Z perspektywy czasu widać, jak ogromny wpływ na uczestników miała produkcja i jak łatwo było wykreować historię, która przyciągnie widzów. Grzegorz i Karolina zostali wciągnięci w mechanizm, którego zasad jeszcze nie rozumieli. Dla publiczności byli parą, dla siebie – po prostu znajomymi próbującymi odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Żal, niedopowiedzenia i przyjaźń mimo wszystko
Choć po czasie oboje patrzą na tamte wydarzenia z dystansem, nie wszystko zostało zamknięte bez emocji. Karolina Pachniewicz przyznała w wywiadzie dla Świata Gwiazd, że miała do Grzegorza pewien żal – nie o sam udział w medialnej „ustawce”, ale o brak pełnej szczerości w kluczowym momencie.
W momencie, kiedy on mi powiedział, że on jednak ma kogoś na zewnątrz, to już nie robiłam sobie nadziei (...) tylko szkoda, że mi nie powiedział, że on był w związku z mężczyzną, a nie z kobietą. (...) Wciąż się bardzo przyjaźnimy do tej pory. A Grzesiek jest w szczęśliwym związku już oficjalnie z mężczyzną.
To wyznanie pokazuje, że największym problemem nie była sama sytuacja w programie, ale brak pełnej jasności między nimi. Z jednej strony młodość i presja show-biznesu, z drugiej – prywatne sprawy, które Grzegorz wolał wtedy zachować dla siebie. Trudno się dziwić – początek lat 2000. nie był czasem, kiedy takie tematy pojawiały się w mediach z taką otwartością jak dziś.
Nowe życie w Brazylii i spokój z dala od kamer
Po zakończeniu przygody z „Big Brotherem” Grzegorz Mielec próbował jeszcze swoich sił w show-biznesie. Pojawił się w produkcjach filmowych i przez chwilę pozostawał w orbicie mediów. Jednak prawdziwy przełom przyszedł dopiero wtedy, gdy zdecydował się na radykalną zmianę – wyjazd do Brazylii.
To właśnie tam odnalazł swoje miejsce na ziemi. Dziś mieszka z partnerem, prowadzi spokojne życie i – jak widać po jego aktywności w mediach społecznościowych – czuje się spełniony. Jakiś czas temu zdecydował się również na publiczny coming out w wywiadzie ze Światem Gwiazd, który był ważnym krokiem w jego osobistej historii.
Rodzina wiedziała [że jestem gejem - przy. red.], ja mam trzech braci. Żony, dzieci, ja nie miałem. Rozmowy z braćmi, my nie rozmawialiśmy o dziewczynach. Ja się nie obnosiłem z tym, wiesz, bo dla mnie to jest moja sprawa. To jest najmniej ważne dla kogoś, bo są inne rzeczy, o wiele bardziej ważne w relacjach ludzkich - wyznał w rozmowie ze Światem Gwiazd.
Dziś ma 53 lata i choć zmienił się fizycznie – pojawiła się siwizna – nadal imponuje formą. Regularnie trenuje i dba o siebie, co widać na zdjęciach. Trudno go rozpoznać jako tego samego chłopaka sprzed lat, ale jedno się nie zmieniło: autentyczność, która ostatecznie wygrała z telewizyjną fikcją.


