Widzowie grzmią po "Top Model". To im się bardzo nie spodobało
„Top Model” wróciło na antenę TVN z 15. edycją, która od początku miała wyraźnie różnić się od poprzednich sezonów. Produkcja wprowadziła nowe twarze, otwarte castingi i zmieniła sposób prowadzenia uczestników przez kolejne etapy. Po emisji drugiego odcinka widzowie zabrali głos i nie wszystkie nowości spotkały się z dobrym przyjęciem. W komentarzach szczególnie często powtarza się jeden zarzut dotyczący sposobu realizacji programu.
Jubileuszowa edycja wystartowała 2 września, a już przed premierą TVN zapowiadał, że tym razem format zostanie wyraźnie odświeżony. Do jury dołączyła Ewelina Gralak, natomiast Klaudia El Dursi otrzymała nową rolę przy uczestnikach. Pojawił się również Miłosz Kulesza jako Social Buddy, a tradycyjne castingi zastąpiono pierwszym w historii programu castingiem open. W drugim odcinku skala przedsięwzięcia stała się szczególnie widoczna, ponieważ jurorzy musieli dokonać wyboru spośród bardzo dużej liczby kandydatów. Właśnie sposób pokazania tego etapu wywołał jednak w sieci ożywioną dyskusję.
„Top Model” wróciło z 15. edycją. TVN mocno zmienił program
„Top Model” jest obecne w polskiej telewizji od kilkunastu lat, dlatego przy 15. edycji twórcy zdecydowali się na kilka zmian w formule. Trzon jury pozostał dobrze znany widzom. Uczestników nadal oceniają Joanna Krupa, Katarzyna Sokołowska, Marcin Tyszka i Dawid Woliński. Do tego grona dołączyła jednak Ewelina Gralak, stylistka i kreatorka wizerunku związana z polską oraz zagraniczną branżą mody.
Jej zawodowe doświadczenie jest szerokie. Gralak pracowała m.in. przy pokazach Givenchy, przygotowywała sesje dla „Elle”, „Vogue Polska”, „Harper’s Bazaar” i „GQ”, a także współtworzyła wizerunek marek modowych. Ma również doświadczenie przy projektach muzycznych. Odpowiadała za stylizacje, okładki czy komunikację wizualną artystów takich jak Quebonafide, Margaret, Oki, PRO8L3M czy Young Leosia. Jej obecność ma więc wprowadzać do programu nieco inne spojrzenie na współczesną modę niż to prezentowane dotychczas przez stałych jurorów.
To nie była jedyna zmiana. W 15. edycji po raz pierwszy zorganizowano casting open, podczas którego kandydaci mogli pojawić się przed ekipą programu w znacznie bardziej otwartej formule. Skala była duża – według TVN podczas kilku dni castingowych w Warszawie przed jury zaprezentowało się ponad tysiąc osób. Marcin Tyszka jeszcze przed emisją opowiadał, że w pewnych momentach na wybiegu znajdowało się jednocześnie około 20 kandydatów, a jurorzy mieli zaledwie chwilę na ocenę ich potencjału.
Nową funkcję otrzymała także Katarzyna Sokołowska. Podczas castingów poznawała kandydatów jeszcze przed ich spotkaniem z pozostałymi jurorami, grupowała ich i wskazywała osoby, na które warto zwrócić szczególną uwagę.
Do programu dołączył ponadto Miłosz Kulesza jako Social Buddy. Jego zadaniem jest połączenie świata modelingu z mediami społecznościowymi oraz pokazywanie dodatkowej perspektywy na wydarzenia i emocje uczestników. To rozwiązanie również stało się zauważalnym elementem nowej odsłony.
W drugim odcinku przyszła pora na pierwsze poważniejsze efekty wielkiego castingu. Jurorzy wybrali 30 osób, które zamieszkały w dwóch domach. Dla programu, w którym przez lata widzowie przyzwyczaili się do określonego rytmu selekcji kandydatów, była to duża zmiana organizacyjna. Produkcja postawiła więc na większą liczbę bohaterów, więcej dodatkowych materiałów i znacznie szybsze tempo.
Zobacz także: Późną nocą przekazano tragiczne wieści. Nie żyje znany polski muzyk

Drugi odcinek „Top Model” wywołał dyskusję. Widzowie wskazali jeden problem
Po emisji drugiego odcinka „Top Model” na oficjalnym profilu programu w mediach społecznościowych pojawiła się publikacja zachęcająca odbiorców do dzielenia się opiniami. Reakcja była duża, ale wśród komentarzy szybko zaczął powtarzać się podobny zarzut. Część widzów uznała, że nowa odsłona została zmontowana zbyt dynamicznie i chaotycznie. Problemem nie miała być więc sama obecność nowych osób czy pomysł otwartego castingu, lecz sposób, w jaki ogrom materiału został przedstawiony w jednym odcinku.
Internauci zwracali uwagę przede wszystkim na liczbę kandydatów, szybkie przechodzenie między kolejnymi historiami oraz dodatkowe materiały pojawiające się pomiędzy castingami. Według części komentujących przez takie tempo trudno było zapamiętać poszczególnych bohaterów.
- Strasznie chaotyczny ten nowy format. W mojej opinii poprzednie były zdecydowanie lepsze.
- Ciężko się skupić na tym, za dużo uczestników, do tego wstawki z Miłoszem Kuleszą nic nie wnoszą.
- Jest taki chaos, że nie wiadomo o co chodzi, nie pamięta się żadnych uczestników, tragedia po prostu w tym sezonie.
- Bardzo źle ogląda mi się nowy format. Duży chaos, zawsze lubiłam odcinki castingowe - teraz strasznie mnie zmeczyły. Przekombinowane
- Za dużo czasu marnowane na bzdurne nic niewnoszące wcięcia typu pomarańcze na blacie.
- Format się zdecydowanie pogorszył, te open castingi sprawiają, że nikogo nie można bliżej poznać, jakoś zapamiętać, a do tego jurorzy w tym sezonie są jacyś chamscy.
- Widać, że w ekipie filmowej przyjęli GenZ lub może nawet pokolenie Alfa? Przestymulowanie totalne.
- Pan Miłosz z dresscode nie zaprezentował się najlepiej, uważam że to nie jego czas, życzę mu jak najlepiej ale po prostu nie w tym show.
W poprzednich sezonach ten etap służył nie tylko selekcji przyszłych uczestników. Widzowie poznawali ich historie, obserwowali pierwsze rozmowy z jury i często już wtedy wybierali osoby, którym chcieli kibicować w kolejnych tygodniach. Teraz niektórzy odbiorcy sygnalizują, że przy większej liczbie kandydatów i szybszym montażu jest to znacznie trudniejsze.
Zobacz także: Nowy dom Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego. Tak mieszkają pod Warszawą
Nowa formuła „Top Model” miała przyspieszyć castingi. Jurorzy wcześniej tłumaczyli zmiany
Sposób realizacji 15. sezonu nie jest przypadkowy. Jeszcze przed premierą przedstawiciele programu zapowiadali, że otwarty casting będzie wymagał od jurorów podejmowania decyzji znacznie szybciej niż wcześniej. Ponad tysiąc kandydatów oznaczało zupełnie inną skalę selekcji, a ta musiała znaleźć odzwierciedlenie również w materiale przygotowanym dla telewidzów.
Marcin Tyszka opowiadał przed startem sezonu w „Dzień Dobry TVN”, że podczas open castingu jury mierzyło się z dużymi grupami kandydatów. Fotograf zwracał uwagę, że taki model przypomina realia profesjonalnych castingów, podczas których osoby odpowiedzialne za wybór modeli również nie zawsze mają dużo czasu na podjęcie decyzji.
Zmiany mają więc zbliżać niektóre elementy programu do mechanizmów funkcjonujących w branży. Jednocześnie to właśnie ich telewizyjne przełożenie okazało się dla części odbiorców trudne do zaakceptowania. Szybka selekcja może dobrze oddawać charakter prawdziwego castingu, ale program rozrywkowy ma dodatkowe zadanie: przedstawić bohaterów w taki sposób, by widzowie mogli ich poznać i zapamiętać.
Twórcy zdecydowali się również mocniej uwzględnić znaczenie mediów społecznościowych w pracy współczesnego modela. Stąd obecność Miłosza Kuleszy, który ma pomagać uczestnikom w świadomym budowaniu wizerunku w internecie. To kierunek odpowiadający zmianom, jakie zaszły w branży od czasu pierwszych sezonów „Top Model”. Dzisiaj kariera modela może rozwijać się jednocześnie na wybiegu, w kampaniach reklamowych i w social mediach. Podobny cel można dostrzec w dołączeniu Eweliny Gralak. Jej doświadczenie obejmuje nie tylko klasyczne sesje modowe, ale też współpracę ze współczesnymi markami, muzykami i kulturą internetową.
Nawet Dawid Woliński otrzymał dodatkowe zadanie. W 15. sezonie został lektorem programu i komentuje wydarzenia oraz zachowania jurorów i uczestników. Wszystko to pokazuje, jak wiele nowych elementów produkcja zdecydowała się wprowadzić jednocześnie.
I właśnie ich nagromadzenie jest dziś głównym punktem krytyki ze strony części widzów. Nowa jurorka, nowa prowadząca, Social Buddy, otwarte castingi, dwa domy, więcej kandydatów i szybsza narracja sprawiają, że 15. edycja rzeczywiście wyraźnie odcina się od poprzednich. Dla jednych może oznaczać to odświeżenie wieloletniego formatu, dla innych – nadmiar zmian wprowadzonych w tym samym momencie.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert