Wymowne zachowanie Wieniawy po występie Englert. Jej mina mówi wszystko
Helena Englert ma za sobą pierwszy występ w 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Aktorka jeszcze przed wejściem na parkiet zdobyła się na osobiste wyznanie i przyznała, że ma poczucie, iż ludzie jej nie lubią. Po jej tańcu niespodziewanie odniosła się do tego Julia Wieniawa. Jurorka zareagowała w bardzo osobisty sposób, a jej słowa i mina mogły zaskoczyć widzów.
Helena Englert od początku nie ukrywała, że udział w „Tańcu z Gwiazdami” ma dla niej większe znaczenie niż samo sprawdzenie się na parkiecie. Chce wykorzystać program również po to, by widzowie mogli poznać ją z mniej oficjalnej strony. Jej szczere słowa na temat tego, jak czuje się odbierana przez innych, nie przeszły bez echa. Temat wrócił już po pierwszym występie, gdy uczestniczka stanęła przed jurorami. Wtedy Julia Wieniawa zwróciła się bezpośrednio do Englert i na moment zupełnie zmieniła ton swojej oceny.
Helena Englert w „Tańcu z Gwiazdami”. Ruszyła 19. edycja programu
6 września 2026 roku rozpoczęła się 19. edycja „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”. Po tygodniach przygotowań uczestnicy po raz pierwszy mogli zaprezentować efekty treningów przed jurorami, publicznością w studiu i widzami przed telewizorami. W tej odsłonie programu o Kryształową Kulę walczy 12 par, a wśród gwiazd znalazły się osoby reprezentujące bardzo różne części polskiego show-biznesu.
W stawce pojawili się Krzysztof Kwiatkowski i Sara Janicka, Mandaryna i Krystian Rzymkiewicz, Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś-Stromecka, Helena Englert i Roman Osadchiy, Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta, Monika Borzym i Michał Kassin, Dominik Rupiński i Estelle François, Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko, Matteo Brunetti i Izabela Skierska, Kaeyra i Kacper Rutka, Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska oraz Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz.
Dużą zmianę przyniósł również skład jury. Obok Iwony Pavlović, Rafała Maseraka i Tomasza Wygody pojawiła się Julia Wieniawa. Dla 27-letniej aktorki i wokalistki jest to powrót do programu, ale w zupełnie nowej roli. W 2020 roku sama była uczestniczką „Tańca z Gwiazdami” i razem ze Stefano Terrazzino dotarła do finału, zajmując drugie miejsce. Teraz znalazła się po drugiej stronie i to ona musi punktować występy kolejnych par.
Dzięki temu Wieniawa ma perspektywę, której nie da się zdobyć wyłącznie podczas obserwowania programu z jurorskiego fotela. Zna treningi, stres związany z transmisją na żywo i moment oczekiwania na noty. Właśnie dlatego jej komentarze od początku pierwszego odcinka były jednym z uważniej obserwowanych elementów nowej edycji.
Jedną z uczestniczek, które znalazły się tego wieczoru przed jury, była Helena Englert. Aktorka otrzymała numer 4 i tworzy parę z Romanem Osadchiyem, który po kilkuletniej przerwie wrócił do programu. Tancerz występował już wcześniej w formacie, m.in. u boku Mai Włoszczowskiej. Teraz jego zadaniem jest przygotowanie Englert do kolejnych choreografii. Dla samej aktorki wejście do „Tańca z Gwiazdami” oznacza jednak coś więcej niż kolejny projekt w karierze. Jeszcze zanim stanęła przed jurorami, bardzo wyraźnie powiedziała, z czym chciałaby zmierzyć się podczas udziału w programie. I wcale nie chodziło jedynie o taneczne umiejętności.
Sprawdź także: Widzowie "TzG" nie wierzą w to, co widzą! Tak naprawdę zachowują się Ibisz i Sykut?

Helena Englert przed „Tańcem z Gwiazdami”: „Mam poczucie, że nikt mnie nie lubi”
Helena Englert od lat funkcjonuje w polskim show-biznesie w specyficznej sytuacji. Jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, dlatego od początku kariery jej nazwisko automatycznie wywoływało skojarzenia z rodzicami. Jednocześnie 26-latka konsekwentnie rozwija własną działalność artystyczną. Występowała w filmach i serialach, a w ostatnim czasie coraz mocniej zaznacza swoją obecność również w muzyce. Pod koniec 2025 roku pod pseudonimem HELA rozpoczęła nowy etap kariery, publikując singiel „Pani Domu”. Później pojawiły się kolejne utwory, w tym „Milcz”, „Wszystko na nic” i „Przy tobie”. Latem 2026 roku wystąpiła na Open’er Festivalu, pojawiła się również na Męskim Graniu oraz Olsztyn Green Festival. Równolegle nie zrezygnowała z aktorstwa, z którym była kojarzona przez wcześniejsze lata.
Udział w „Tańcu z Gwiazdami” daje jednak możliwość pokazania osobowości w zupełnie inny sposób. W tym formacie uczestników nie chroni scenariusz ani grana postać. Kamery towarzyszą im podczas treningów, pokazują stres, zmęczenie, reakcje na krytykę i relację z tanecznym partnerem. Englert jeszcze przed premierą jasno dała do zrozumienia, że właśnie ten aspekt programu jest dla niej istotny.
W materiale przygotowanym przed rozpoczęciem edycji aktorka zaskoczyła szczerością. Powiedziała wprost:
Mam poczucie, że nikt mnie nie lubi i chciałabym, żeby mnie ludzie trochę polubili. Jak ja kogoś nie lubię, to się bierze stąd, że ja tego kogoś nie znam i mam poczucie, że ten sam case jest ze mną.
Englert nie próbowała przy tym przekonywać, że opinie na jej temat są niesprawiedliwe. Zwróciła uwagę na dystans, który – w jej odczuciu – może wynikać z tego, że odbiorcy znają przede wszystkim jej medialny wizerunek. Trudno było przypuszczać, że właśnie ten wątek wróci już podczas pierwszego spotkania z jurorami. Tym bardziej że osoba, która postanowiła do niego nawiązać, sama od lat znajduje się w centrum zainteresowania i również regularnie mierzy się z bardzo różnymi opiniami na swój temat.
Sprawdź także: "Wszyscy tu padną". Pavlović wypaliła po występie Gumulca. Sala w śmiech
Julia Wieniawa zwróciła się do Heleny Englert. Padły osobiste słowa
Po występie Heleny Englert i Romana Osadchiya przyszedł czas na oceny jurorów. Kiedy głos zabrała Julia Wieniawa, jej wypowiedź szybko przestała dotyczyć wyłącznie kroków czy technicznej strony prezentacji. Nowa jurorka postanowiła odnieść się bezpośrednio do tego, co Englert powiedziała wcześniej o swoim odbiorze przez publiczność. Wieniawa przyznała, że sama zna podobne myśli. Odnosząc się do słów aktorki o poczuciu, że „nikt jej nie lubi”, dała do zrozumienia, że również zdarza jej się myśleć o sobie w ten sposób. Nie była to więc typowa jurorska uwaga skierowana z pozycji osoby oceniającej uczestniczkę. Na moment rozmowa dwóch aktorek nabrała zdecydowanie bardziej osobistego charakteru.
Wieniawa podkreśliła jednak coś jeszcze. Zwróciła uwagę, że najważniejsze jest to, iż ona sama lubi siebie i że Helena również lubi samą siebie. Następnie dodała, że obie lubią także siebie nawzajem. Właśnie przy tych słowach jej zachowanie i wyraz twarzy szczególnie zwracały uwagę. Cała wypowiedź miała wyraźnie wspierający charakter i zakończyła się zapewnieniem, że jurorka trzyma za Englert kciuki.
W przypadku Wieniawy te słowa brzmią tym ciekawiej, że od wielu lat należy ona do najczęściej komentowanych postaci swojego pokolenia. Jej role, muzyka, życie prywatne, kampanie reklamowe czy kolejne zawodowe decyzje regularnie wywołują dyskusje. Tym razem jednak nie rozwijała tego wątku. Zamiast opowiadać szerzej o własnych doświadczeniach, wykorzystała je, by wesprzeć uczestniczkę stojącą przed jurorskim stołem.
Był to też jeden z pierwszych momentów pokazujących, jak Wieniawa zamierza odnaleźć się w nowej funkcji. Jeszcze przed rozpoczęciem edycji wiele uwagi poświęcano temu, w jaki sposób była uczestniczka poradzi sobie z ocenianiem innych. Premierowy odcinek pokazał, że przynajmniej w rozmowie z Englert nie zamierzała ograniczać się wyłącznie do technicznych uwag.
W programie, w którym o pozostaniu uczestników decydują nie tylko oceny jurorów, ale również głosy publiczności, temat sympatii widzów ma szczególne znaczenie. Englert sama uczyniła z niego jeden z ważnych elementów swojej przygody z „Tańcem z Gwiazdami”. Pierwszy odcinek pokazał, że ten wątek może towarzyszyć jej znacznie dłużej niż tylko podczas premierowego wieczoru.
