Znany dziennikarz ujawnia prawdę o dziewczynach latających do Dubaju. Przerażające wyznanie
Marcin Margielewski, dziennikarz i autor książek o świecie arabskim, w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla „Świata Gwiazd” opowiedział o zjawisku tak zwanych „dziewczyn z Dubaju”. Mówił o kulisach pracy kobiet w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Marcin Margielewski o „dziewczynach z Dubaju”
Marcin Margielewski od lat zajmuje się tematami związanymi z kulturą, społeczeństwem i obyczajowością krajów arabskich. Zanim zdobył popularność jako autor książek, pracował jako dziennikarz radiowy, prasowy i telewizyjny. W swojej karierze współpracował między innymi z mediami takimi jak „Maxim”, „CKM”, „Super Express”, „Gazeta.pl”, a także z telewizją TVP i Polsat Cafe. Przez wiele lat podróżował i mieszkał poza Polską, między innymi w Dubaju, Kuwejcie oraz Arabii Saudyjskiej.
To właśnie doświadczenia zdobyte podczas pobytu na Bliskim Wschodzie stały się podstawą jego twórczości. Margielewski zasłynął jako autor książek opisujących kulisy życia w krajach arabskich. Wśród jego publikacji znalazły się między innymi „Jak podrywają szejkowie”, „Była arabską stewardesą”, „Tajemnice hoteli Dubaju” czy seria „Niewolnicy”. Jego książki często koncentrują się na historiach ludzi, którzy znaleźli się w świecie pełnym kontrastów – między bogactwem a biedą, luksusem a dramatami ukrytymi przed opinią publiczną.
W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla „Świata Gwiazd”, dziennikarz wrócił do jednego z najbardziej medialnych tematów ostatnich lat – zjawiska określanego jako „dziewczyny z Dubaju”. Szymkowiak zapytał Margielewskiego, czy podczas swojej kariery dziennikarskiej spotkał się z tym zjawiskiem. Odpowiedź autora była jednoznaczna.
Spotkałem się z tym zjawiskiem i to bardzo intensywnie.
Jak tłumaczył, Dubaj jest miejscem, do którego przyjeżdżają ludzie z całego świata. Według niego miasto stało się jednym z najważniejszych centrów rozrywki w regionie, przyciągając osoby poszukujące luksusu, zabawy i nowych doświadczeń. Wskazał również, że pro***tucja jest jednym z elementów tej rzeczywistości.
Generalnie p***tytucja jest w Dubaju na porządku dziennym, ponieważ to jest miejsce, do którego zjeżdża nie tylko cały świat, ale też Bliski Wschód. (…) To jest mekka dla ludzi, którzy chcą się zabawić. Irańczycy w bardzo dużej liczbie tam przyjeżdżają wbrew temu, co moglibyśmy pomyśleć, jeśli chodzi o konflikty zbrojne. No i oczywiście mnóstwo dziewczyn zarabia tam. Polki też.
Margielewski zaznaczył, kobiety z Polski są tam popularne, a ich historie bywają bardzo różne. Nie każda sytuacja wygląda tak samo, a za medialnym obrazem luksusu mogą kryć się zarówno osoby świadomie podejmujące określone decyzje, jak i kobiety, które trafiają w trudne lub niebezpieczne okoliczności.

Dziewczyny z Dubaju i wysokie zarobki
Temat pieniędzy jest jednym z najczęściej pojawiających się elementów opowieści o kobietach wyjeżdżających do Dubaju. W przestrzeni publicznej często pojawia się obraz łatwego i szybkiego zarobku. Marcin Margielewski w rozmowie ze „Światem Gwiazd” wskazał jednak, że rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.
Autor podkreślił, że istnieją kobiety, które dobrze zarabiają w tym środowisku i świadomie podejmują takie decyzje. Jak zaznaczył, nie chce ich oceniać. Jednocześnie zwrócił uwagę na drugą stronę tego zjawiska – sytuacje, w których kobiety mogą zostać wykorzystane.
Są dziewczyny, które świetnie na tym zarabiają. Ja jestem ostatnią osobą, która będzie je negatywnie oceniał, ale są niestety też takie, które trafiają bardzo źle.
Według jego relacji problem polega między innymi na tym, że osoby korzystające z takich usług nie zawsze należą do najbogatszych mieszkańców regionu. Jak mówił, w Dubaju istnieje bardzo szeroki rynek klientów, a część kobiet może doświadczać trudnych warunków pracy:
Kupują bardzo różni ludzie, nie tylko bogaci, nawet robotnicy, którzy pracują tam na kontraktach trzyletnich, nie mając w ogóle kontaktu z rodziną, znajdują 50 dirham na wyjście do b***elu. (...) Te dziewczyny są wykorzystywane. To jest tak, że po prostu to jest totalny przemiał, bo tam się po prostu zarabia na ilości klientów.
Margielewski opisał również sytuacje, w których kobiety są wynagradzane bardzo wysokimi kwotami. Jak powiedział, niektóre z nich mogą otrzymywać nawet 10–15 tysięcy dirhamów za jedną noc, a czasami za kilka godzin.
Jednocześnie zaznaczył, że nie wszystkie historie wyglądają identycznie. Część kobiet może być zatrudniana początkowo w innych rolach – na przykład jako osoby towarzyszące podczas wydarzeń czy spotkań.
To są bardzo różne sytuacje, bo są też takie, które na przykład nie jeżdżą na spotkania związane z se***m, tylko po prostu mają ładnie wyglądać i towarzyszyć.
Według autora niektóre kobiety mogą znaleźć się w sytuacji, która znacząco wpłynie na ich dalsze życie. Jedną z historii, do których odniósł się Margielewski, była opowieść Moniki – bohaterki jego książki „Modelki z Dubaju”.
Jak mówił, kobieta przypadkowo trafiła do tego świata i wróciła z bardzo trudnymi doświadczeniami. Autor zaznaczył jednak, że jego zdaniem wiele innych osób mogłoby nie udźwignąć podobnych przeżyć.
Margielewski opowiada o niewidocznej stronie Dubaju
Dubaj od dekad buduje swoją pozycję jako globalne centrum turystyki, biznesu i rozrywki. Miasto przyciąga miliony odwiedzających, którzy szukają luksusowych hoteli, zakupów, atrakcji i wyjątkowych doświadczeń. W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem Marcin Margielewski zwrócił uwagę, że za tym rozwojem istnieje także mniej oficjalna część gospodarki.
Pro***tucja męska jest bardzo popularna. Dziewczyny są najczęściej zatrudnione jako agentki nieruchomości, co ciekawe, a faceci najczęściej jako trenerzy personalni. (...) Tam żeby pracować, żeby być na stałe, musisz być rezydentem, więc to jest najprostszy sposób, żeby zalegalizować swój pobyt.
Margielewski podkreślił również, że Dubaj jako miasto nastawione na turystykę funkcjonuje w oparciu o wiele różnych grup odwiedzających. Jego zdaniem władze mają świadomość istnienia pewnych zjawisk towarzyszących turystyce.
To jest miejsce, w którym sobie zdają sprawę z tego, że turystyki bez se**u i pros***cji nie zbudujesz. (...) W związku z czym Dubaj, jeśli chce budować potęgę turystyczną, zdaje sobie z tego sprawę, że musi przemykać oko na pewne rzeczy.
Jego wypowiedź pokazuje jeden z największych paradoksów współczesnego Dubaju. Z jednej strony miasto prezentuje światu obraz nowoczesności, bezpieczeństwa i luksusu. Z drugiej – jak w wielu globalnych metropoliach – istnieją tam obszary życia, które pozostają poza oficjalnym wizerunkiem.
Pełna rozmowa dostępna poniżej: