Tragiczny wypadek Ziemca. Dziennikarz wrócił do dramatu i uzależnienia
Krzysztof Ziemiec w premierowym odcinku nowego cyklu „Przełomy” prowadzonego przez Monikę Richardson dla „Faktu” wrócił do dramatycznego pożaru z 2008 r., w którym doznał rozległych poparzeń. Dziennikarz opowiedział o ogromnym bólu, wielomiesięcznym leczeniu oraz o tym, że podczas pobytu w szpitalu wpadł w uzależnienie.
Krzysztof Ziemiec od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskich mediów
Krzysztof Ziemiec od wielu lat należy do grona najbardziej znanych polskich dziennikarzy telewizyjnych i radiowych. Karierę rozpoczynał w Programie III Polskiego Radia, później pracował w TVN24, a następnie przez lata był związany z Telewizją Polską, gdzie prowadził m.in. „Wiadomości”, „Teleexpress” oraz liczne programy publicystyczne. Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej, choć ostatecznie zamiast pracy w zawodzie postawił na media i dziennikarstwo.
Przez lata widzowie kojarzyli go przede wszystkim z opanowaniem, spokojem i profesjonalizmem. Rzadko mówił publicznie o swoim życiu prywatnym, dlatego każde szczere wyznanie wzbudza duże zainteresowanie. Jednym z najtrudniejszych momentów w jego życiu okazał się tragiczny pożar w 2008 r., kiedy podczas wynoszenia z mieszkania płonącej parafiny doznał ciężkich poparzeń obejmujących znaczną część ciała. Walka o zdrowie trwała wiele miesięcy, a powrót do pełnej sprawności wymagał ogromnej determinacji.
Dziś Ziemiec znów zdecydował się wrócić do tamtych wydarzeń. W premierowym odcinku nowego cyklu „Przełomy”, prowadzonego przez Monikę Richardson dla „Faktu”, opowiedział nie tylko o samym wypadku, ale również o emocjach, które towarzyszyły mu podczas leczenia. To jedna z najbardziej osobistych rozmów, jakich udzielił w ostatnim czasie. Dziennikarz nie ukrywał, że doświadczenie sprzed lat całkowicie zmieniło jego spojrzenie na życie i pokazało mu, jak kruche potrafi być ludzkie zdrowie.

Dramatyczne wspomnienia z pożaru i bolesnego leczenia wróciły po latach
Rozmowa z Moniką Richardson szybko zeszła na temat wydarzeń z 2008 r., które na zawsze odmieniły życie dziennikarza. Ziemiec przyznał, że samego momentu pożaru praktycznie nie pamięta, jednak doskonale zapisały mu się w pamięci pierwsze chwile po przyjeździe ratowników.
Nie pamiętam bólu w momencie samego pożaru. Pamiętam jedynie taki flesz, że przyjechali strażacy. Cały czarny, osmalony leżałem zakrwawiony na korytarzu i jakoś sobie z nimi nawet dowcipkowałem, pytając, kiedy wrócę do domu. Oni mówili, że nieprędko.
Najtrudniejsze miało jednak dopiero nadejść. Dziennikarz wspomina, że pobyt w szpitalu oznaczał codzienną walkę z niewyobrażalnym cierpieniem, którego nie da się porównać z typowym bólem po urazie.
Mam taki przebłysk ze szpitala, że leżę rano obwiązany cały jak mumia bandażami, nie mogę ruszyć i to zaczyna boleć. No i wtedy zaczynam mieć świadomość, co się stało. I potem przychodzą kolejne dni, kiedy to tak potwornie boli. Nie chcę się rozwodzić, ale to jest tak, jak każdy z nas zdejmuje plasterek z rany. Boli, prawda? A ja byłem cały w takich ranach, więc jak ze mnie zrywano bandaże, to jest taki ból, jakby człowieka żywcem ze skóry obdzierano.
To właśnie podczas leczenia konieczne było podawanie silnych leków przeciwbólowych. Jak wyznał Ziemiec, zdarzały się chwile, gdy cierpienie było tak ogromne, że bez morfiny nie był w stanie zasnąć.
Po zabiegu obdzierania mnie z bandaży byłem po prostu nieprzytomny. Musiałem dostać zastrzyk z morfiny, żeby w ogóle usnąć.
Ziemiec szczerze o uzależnieniu od morfiny. Richardson rozpoczyna nowy projekt w „Fakcie”
Najbardziej poruszającym fragmentem rozmowy okazało się wyznanie dotyczące uzależnienia od leków opioidowych. Dziennikarz nie ukrywa, że w trakcie leczenia bardzo szybko przyzwyczaił się do działania morfiny. Jak podkreśla, w odpowiednim momencie zrozumiał jednak, że musi przerwać ten proces.
Bardzo łatwo się od morfiny uzależniłem wtedy w szpitalu, ale na szczęście dzwon alarmowy mi w głowie zadzwonił, żeby powiedzieć dość.
Po chwili dodał również:
Bolało jak cholera, ale dałem radę. Potem byłem szczęśliwy, że z tym skończyłem.”
Premierowy wywiad z Krzysztofem Ziemcem otworzył nowy cykl „Przełomy”, w którym Monika Richardson rozmawia z osobami znanymi z życia publicznego o momentach kryzysu, życiowych zakrętach i doświadczeniach, które całkowicie zmieniły ich życie. Dziennikarka nie kryje radości z rozpoczęcia współpracy z redakcją „Faktu”.
Jestem bardzo szczęśliwa, że będę mogła robić to, co w życiu kocham najbardziej, czyli rozmawiać z ważnymi postaciami polskiego życia publicznego, przy wsparciu szanowanej, międzynarodowej platformy mediowej. W całym moim długim, celebryckim życiu, "Fakt" i Fakt.pl raz po raz okazywały się tytułami o największej wewnętrznej spójności i wysokim poczuciu etyki dziennikarskiej. Jestem za to wdzięczna i z tym większymi nadziejami rozpoczynam tę współpracę. Dziękuję za szansę!
– powiedziała Monika Richardson o rozpoczęciu współpracy z „Faktem”.
Pierwszy odcinek pokazuje, że „Przełomy” mają być miejscem szczerych rozmów o wydarzeniach, które na zawsze zmieniły życie znanych osób. W przypadku Krzysztofa Ziemca była to historia walki z bólem, powrotu do zdrowia i wyjścia z uzależnienia od morfiny.
