2-letnia córeczka uwielbianej influencerki ma raka. Dopiero co cieszyła się, że została mamą…
Popularna influencerka poinformowała, że jej 2-letnia córka zmaga się z nowotworem, który został wykryty pod koniec zeszłego roku i w momencie diagnozy był już w stadium rozsiewu. Dziewczynka natychmiast rozpoczęła chemioterapię. Jej mama podzieliła się kulisami tragedii na Instagramie.
Niepokojące objawy i szybka diagnostyka w szpitalu
Historia zaczęła się od momentu, gdy rodzice zauważyli u 2-letniej dziewczynki coś, co wzbudziło ich ogromny niepokój. Początkowo wydawało się, że to może być drobny problem zdrowotny, jednak intuicja rodziców nie pozwoliła im tego zignorować. Trafili więc do pediatry, który – jak relacjonowała rodzina – zareagował wyjątkowo poważnie i spokojnie, co tylko zwiększyło napięcie.
Kiedy zabraliśmy ją do pediatry, pamiętam, jak nagle bardzo ucichł i był spokojny... W tym momencie moje serce zamarło. Nie wiem, czy to była moja intuicja, czy instynkt mamy, ale pierwszą rzeczą, jaką poczułam, było to, że ona ma raka.
Lekarze zdecydowali o natychmiastowym skierowaniu dziecka do szpitala dziecięcego. Tam przeprowadzono szczegółową diagnostykę: RTG, USG oraz biopsję, które potwierdziły najgorsze przypuszczenia. Wyniki były jednoznaczne i bardzo poważne.
Po wielu zdjęciach rentgenowskich, USG i w końcu biopsji natychmiast do nas zadzwonili i powiedzieli, że ma raka, że nowotwór się rozprzestrzenił i że musi natychmiast rozpocząć chemioterapię.
Informacja o konieczności natychmiastowego rozpoczęcia leczenia była dla rodziny ogromnym ciosem. Lekarze nie ujawnili publicznie typu nowotworu, ale podkreślono, że choroba wymaga intensywnej terapii. Od tego momentu życie rodziny całkowicie podporządkowane zostało hospitalizacjom i wizytom w szpitalu.

Znana para influencerów
Mama chorej dziewczynki to popularna influencerka - Nara Smith, znana z aktywności w mediach społecznościowych oraz życia rodzinnego pokazywanego w internecie. Jej mężem jest model Lucky Blue Smith, z którym wychowuje czwórkę dzieci, w tym 2-letnią Whimsy Lou.
Influencerka przyznała, że choroba córki zbiegła się dla niej z wyjątkowo trudnym okresem – była zaledwie kilka miesięcy po porodzie kolejnego dziecka, co dodatkowo obciążało jej fizycznie i emocjonalnie codzienne funkcjonowanie.
Przetwarzanie tego i radzenie sobie z tym wszystkim jako rodzina było naprawdę trudne. Wiele osób pewnie zauważyło, że publikuję trochę mniej i to jest powód. - zdradziła w poście.
Chwilę później dodała:
Dowiedzenie się o tym wszystkim i radzenie sobie z tym w połogu, a także opieka nad naszymi pozostałymi dziećmi w domu, częste pobyty w szpitalu z Whimsy i jednoczesne łączenie pracy – to wszystko było naprawdę trudne.
Nara podkreśliła, że każdego dnia stara się znaleźć równowagę między byciem mamą, partnerką i osobą pracującą. Jak zaznaczyła, nie zawsze jest to możliwe, ale próbuje funkcjonować najlepiej, jak potrafi.
Codziennie mam trudności ze znalezieniem równowagi. Niektóre dni są trochę łatwiejsze, inne naprawdę trudne, a ja mogę tylko robić wszystko, co w mojej mocy.
Wsparcie od fanów i znanych osób po ujawnieniu diagnozy
Po opublikowaniu nagrania z informacją o chorobie córki, w mediach społecznościowych pojawiła się fala wsparcia dla rodziny. Fani, obserwatorzy oraz inni twórcy internetowi zaczęli masowo zostawiać wiadomości pełne współczucia i otuchy.
Bardzo, bardzo mi przykro. Modlę się za ciebie i twoją piękną rodzinę – napisała influencerka Abbie Herbert.
Przesyłam siłę i miłość ❤️ – dodała modelka Heidi Klum.
Według relacji Nary, kontakt z innymi rodzinami przechodzącymi podobne doświadczenia okazał się dla niej niezwykle ważny. Rozmowy i wymiana doświadczeń pomogły jej choć trochę oswoić trudną sytuację i zmniejszyć poczucie samotności.
To wszystko razem dało mi dużo pocieszenia i zmniejszyło poczucie samotności. Przetwarzanie tego i radzenie sobie jako rodzina było naprawdę trudne.
Influencerka nie ujawniła obecnego stanu zdrowia córki, jednak jasno podkreśliła, że leczenie trwa, a rodzina skupia się wyłącznie na codziennej walce o zdrowie dziewczynki i utrzymaniu możliwie normalnego rytmu życia pozostałych dzieci.

