Andrzej z Plutycz błaga o pomoc. Nagle znalazł się w tarapatach
W 16. odcinku 8. sezonu programu „Rolnicy. Podlasie” Andrzej z Plutycz mierzy się z poważnymi problemami. Co się dzieje?
"Rolnicy. Podlasie" - program uwielbiany przez tysiące Polaków
Andrzej z Plutycz to jeden z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów programu „Rolnicy. Podlasie”, który od lat pokazuje codzienne życie mieszkańców podlaskich wsi. Produkcja emitowana na antenie Polsat Play skupia się na prawdziwych gospodarstwach, bez scenariusza i udawania, dzięki czemu widzowie mogą zobaczyć rolnictwo takim, jakie jest na co dzień – pełne pracy, emocji i nieprzewidzianych sytuacji. Andrzej występuje w programie razem z ojcem Gienkiem, a ich gospodarstwo w Plutyczach stało się jednym z najbardziej znanych miejsc na mapie całego show.
W 16. odcinku 8. sezonu kamera ponownie zawitała do ich gospodarstwa, gdzie widzowie mogli zobaczyć zarówno rutynowe prace, jak i nagłe problemy techniczne. Andrzej od lat zajmuje się prowadzeniem rodzinnego gospodarstwa i nie stroni od ciężkiej pracy fizycznej. Jego wizerunek w programie to połączenie rolnika z dużym dystansem do siebie i człowieka, który potrafi przyznać się do trudności i poprosić o pomoc, gdy sytuacja tego wymaga. Właśnie taka postawa sprawia, że widzowie chętnie śledzą jego losy i kibicują mu w kolejnych wyzwaniach.

Awaria ciągnika i nerwowe chwile w gospodarstwie. Andrzej musiał poprosić brata o pomoc
Podczas prac polowych w gospodarstwie Andrzeja z Plutycz doszło do sytuacji, która mocno skomplikowała plan dnia. W trakcie transportu siana w belach na pole, gdzie miało zostać wykorzystane jako ekologiczny materiał do nawozu przed orką, jeden z wieloletnich ciągników nagle odmówił posłuszeństwa. Maszyna, która przez lata była podstawowym narzędziem pracy, po prostu przestała odpalać, co w gospodarstwie rolnym zawsze oznacza poważny problem organizacyjny.
Na tym jednak nie koniec trudności. Sytuację dodatkowo utrudnił fakt, że nowo zakupiony zaczep nie pasował do pługa, co uniemożliwiało dalszą pracę. W takich momentach liczy się szybka reakcja i doświadczenie, dlatego Andrzej zdecydował się wezwać na pomoc swojego brata Jarka Onopiuka. Jego obecność okazała się kluczowa, ponieważ to właśnie on pomógł opanować nerwową sytuację i znaleźć rozwiązanie, które pozwoliło kontynuować prace.
W całym zamieszaniu uczestniczyli również ojciec Gienek oraz przyjaciel rodziny Jastrząb, którzy wspierali działania na miejscu. Wspólna praca przy przenoszeniu siana i próbach uruchomienia sprzętu pokazała, jak ważna w gospodarstwie jest współpraca i szybkie reagowanie na nieprzewidziane problemy. Choć sytuacja była stresująca, nie zabrakło też typowej dla bohaterów programu determinacji i spokojnego podejścia do pracy.
Ostatecznie dzięki zaangażowaniu całej ekipy udało się opanować kryzys i przywrócić porządek w gospodarstwie. Ten fragment odcinka pokazał widzom, że rolnictwo to nie tylko rutyna, ale też codzienne wyzwania techniczne, które potrafią zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie.
Nie tylko Plutycze. Narodziny źrebaka, królicza rewolucja i gorzkie słowa Gienka o emeryturze
W 16. odcinku „Rolnicy. Podlasie” emocji nie brakowało również poza gospodarstwem Andrzeja. W Ciełuszkach u Jurka i Wiesi doszło do wyjątkowego wydarzenia – klacz urodziła zdrowego źrebaka. Poród przebiegł bez komplikacji, co dla gospodarzy było ogromną ulgą i powodem do radości. Nowy mieszkaniec gospodarstwa od razu został otoczony troską, a opiekunowie zadbali o jego bezpieczeństwo, między innymi oznaczając go czerwoną wstążką. Jurek podkreślał również znaczenie tradycji, wspominając o kropieniu święconą wodą, co jest dla nich ważnym elementem wiejskich zwyczajów.
Z kolei Emilia Korolczuk w Laszkach skupiła się na rozwoju swojej hodowli królików. Dzięki nowym, wygodniejszym klatkom zwierzęta zyskały lepsze warunki do życia, a sama rolniczka zrezygnowała z wcześniejszych planów ograniczenia hodowli. Dodatkowo zapowiedziała nasadzenia ozdobnych krzewów wokół wybiegu, co ma poprawić komfort i estetykę całego miejsca.
W tle pojawił się też Gienek z Plutycz, który nie ukrywał rozczarowania wysokością swojej emerytury. Po latach ciężkiej pracy w gospodarstwie świadczenie okazało się znacznie niższe, niż się spodziewał, co wzbudziło jego gorzkie refleksje.
- I co ja za 42 lata roboty dostałem? 1200 zł emerytury, a niektórzy po 15 lat przepracowali i mają po trzy, cztery, a ja za 42 lata roboty dostaję 1200 - powiedział w wywiadzie dla "Super Expressu" w 2022 roku.
Dzięki waloryzacjom kwota wzrosła do około 1700-1800 zł, jednak wciąż nie wystarcza. Gienek może liczyć dodatkowo na dochody z udziału w programie i innych projektach telewizyjnych, które stały się istotnym wsparciem dla domowego budżetu.
