Desperacki krok Sylwii Peretti. To próbuje zrobić. W tle miliony
Wokół Sylwii Peretti znów zrobiło się głośno. Celebrytka mierzy się z kolejnymi trudnymi wydarzeniami, a wszystko rozgrywa się w cieniu oskarżenia, które ciąży na jej mężu. W tym samym czasie uwagę przykuwa także inna kwestia o której głośno było jakiś czas temu.
Sylwia Peretti zabrała głos w sprawie męża
Sylwia Peretti opublikowała oświadczenie po zatrzymaniu swojego męża, Łukasza P., który jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym wyłudzenia 7,5 mln zł. Wcześniej celebrytka potwierdziła w rozmowie z mediami, że zatrzymanie ma związek z rozliczeniem dotacji przyznanej przed laty. Jednocześnie zaznaczyła, że zgodnie z jej wiedzą środki zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem i wyraziła nadzieję na szybkie wyjaśnienie całej sprawy.
Powstały dzięki niej sprzęt uzyskał wiosną tego roku stosowną certyfikację, co potwierdza jego użyteczność. Wszystkich kontrahentów spółki zapewniam, że pomimo nieobecności męża praca i zlecenia są nieprzerwanie realizowane przez pracowników. Liczę, że wkrótce sprawa się wyjaśni, a Łukasz wróci do realizacji wszystkich swoich nowatorskich projektów z wielką pasją i swoją niewyczerpaną energią. Dziękuję wszystkim ślącym mu za moim pośrednictwem wyrazy wsparcia - mówiła w wywiadzie dla Pudelka.
W pierwszej części wpisu zaapelowała o powstrzymanie się od pochopnych ocen i wydawania wyroków, zanim zakończy się postępowanie. Napisała również o trudnym dla niej momencie, wspominając powrót do pustego domu po zatrzymaniu męża. W dalszej części zwróciła uwagę na sposób relacjonowania sprawy przez media.
Jak podkreśliła, po raz kolejny to właśnie ona stała się główną twarzą całej historii, mimo że postępowanie dotyczy jej męża. Według Peretti to na niej koncentrują się publikacje oraz fala komentarzy pojawiających się w internecie. Na zakończenie swojego oświadczenia zaapelowała o więcej refleksji i zachowanie umiaru w ocenianiu sytuacji, zanim zapadną jakiekolwiek rozstrzygnięcia. Wcześniej informowano również, że prokuratura postawiła Łukaszowi P. zarzuty, za które – w przypadku skazania – grozi kara sięgająca nawet 25 lat pozbawienia wolności.
Od 3 lat niemal każdego dnia wracałam z cmentarza do domu, w którym czekał na mnie jeszcze mój mąż. Dziś wracam do pustego domu. Trudno opisać słowami ciężar, który noszę od dnia, w którym straciłam syna. Teraz, tuż przed kolejną rocznicą jego śmierci, przyszło mi zmierzyć się z kolejnym dramatem. Nie proszę o współczucie. Proszę jedynie o szacunek, cierpliwość i pozwolenie, by o tej sprawie zadecydowały fakty, a nie emocje czy medialne spekulacje. Dziękuję wszystkim, którzy w tym niezwykle trudnym czasie okazują mi wsparcie i życzliwość.
Łukasz P. usłyszał zarzuty
Śledztwo, w którym zatrzymano męża Sylwii Peretti, dotyczy podejrzenia wyłudzenia 7,5 mln zł. Według dotychczasowych informacji postępowanie koncentruje się na rozliczeniu dotacji uzyskanej przed laty. Sama Peretti od początku podkreśla, że według jej wiedzy pieniądze zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem. Jednocześnie zaznacza, że liczy na szybkie wyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy przez odpowiednie organy. Zatrzymanie odbiło się szerokim echem, a temat szybko stał się jednym z najczęściej komentowanych w mediach i internecie.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której chcę powiedzieć. Kiedy media informowały o śmierci mojego syna, bardzo często nie pisały o Patryku. W nagłówkach pojawiał się przede wszystkim "syn Sylwii Peretti". Dziś widzę dokładnie ten sam mechanizm. Po raz kolejny głównym elementem medialnych nagłówków stają się moja twarz i moje nazwisko. Są także publikacje, w których nie ma nawet zdjęcia mojego męża, jest wyłącznie moja twarz i nagłówek: "mąż Sylwii Peretti". To wystarczy, by zrozumieć, na kogo w rzeczywistości kierowana jest uwaga opinii publicznej. W praktyce oznacza to jedno - to nie tylko moje nazwisko trafia do nagłówków. To ja staję się twarzą tych historii i to do mnie trafiają wszystkie emocje, które te publikacje wywołują. - pisała
To nie pierwszy raz, gdy nazwisko celebrytki pojawia się w kontekście spraw dotyczących jej męża. W kwietniu tego roku informowano, że w księdze wieczystej wystawionej na sprzedaż nieruchomości znalazł się wpis o zakazie zbywania lub obciążania. Peretti wyjaśniała wtedy, że ma on związek ze sprawą cywilną prowadzoną przeciwko Łukaszowi P.
Podkreślała również, że małżonkowie posiadają rozdzielność majątkową. Obecne postępowanie jest jednak odrębną sprawą, a prokuratura przedstawiła Łukaszowi P. zarzuty związane z podejrzeniem wyłudzenia wielomilionowych środków. Na tym etapie śledztwo trwa, a jego dalszy przebieg będzie zależał od zgromadzonego materiału dowodowego oraz decyzji organów prowadzących postępowanie.
Rozumiem, że rozpoznawalne nazwisko przyciąga uwagę. Rozumiem też, jak działają media. Ale trudno pogodzić się z tym, że po raz drugi w życiu twarzą historii dotyczącej mojej rodziny staję się ja. Najpierw jako matki, która straciła syna. Dziś jako żony. I po raz drugi to właśnie na mnie spada fala komentarzy, ocen i hejtu, mimo że nie ja jestem osobą, której dotyczą opisywane wydarzenia. Nie proszę o ciszę. Proszę jedynie o odrobinę refleksji. Bo za zdjęciem, które ma przyciągać uwagę, stoi prawdziwy człowiek, a nie tylko nazwisko, które dobrze wygląda w nagłówku. - podsumowała Peretti
Desperacki krok Sylwii Peretti
Równolegle z medialnymi doniesieniami o śledztwie wrócił temat luksusowej willi Sylwii Peretti w Krakowie, którą widzowie dobrze pamiętają z programu "Królowe życia". Nieruchomość została wystawiona na sprzedaż w 2024 roku. Początkowo jej wartość określono na 5,99 mln zł, następnie cenę obniżono do 5,89 mln zł, a obecnie oferta opiewa na ponad 5,2 mln zł. Rezydencja ma blisko 500 mkw. powierzchni użytkowej, siedem pokoi i trzy łazienki. W ostatnich latach przeszła gruntowną renowację, podczas której wykorzystano marmur, onyks, kamień oraz drewno egzotyczne.
W materiałach promujących nieruchomość podkreślano także wyposażenie strefy rekreacyjnej. Na terenie posesji znajdują się jacuzzi, oczko wodne oraz prywatna strefa SPA z sauną fińską i parową. Wiosną pojawiły się informacje o wpisie w księdze wieczystej dotyczącym zakazu zbywania lub obciążania nieruchomości.
Wówczas Peretti tłumaczyła, że wpis wynika ze sprawy cywilnej prowadzonej przeciwko jej mężowi i ponownie wskazywała na obowiązującą między nimi rozdzielność majątkową. Obecnie uwagę opinii publicznej ponownie przyciąga zarówno prowadzone śledztwo dotyczące Łukasza P., jak i opublikowane przez celebrytkę oświadczenie, w którym odniosła się do zatrzymania męża oraz sposobu relacjonowania całej sprawy przez media.












