Doda ujawnia, że wygrała w sądzie. "Wyrok skazujący dla Emila"
Doda po raz kolejny wróciła do swoich sądowych batalii. Wokalistka poinformowała właśnie o prawomocnym zakończeniu jednej ze spraw dotyczących jej byłego męża, Emila S. Przy okazji zdradziła, że to jednak nie koniec prawnych działań, które podjęła w związku z publicznymi wypowiedziami na swój temat.
Choć od początku postępowania Doda nie ukrywała, że zamierza walczyć o swoje dobre imię, na ostateczne rozstrzygnięcie musiała poczekać. Dopiero teraz, gdy wyrok stał się prawomocny, zdecydowała się szerzej opowiedzieć o swoich emocjach i o tym, jak wyglądało oczekiwanie na zakończenie sprawy. Wokalistka nie zamierza jednak zamykać tego rozdziału – zapowiedziała, że w toku pozostają kolejne postępowania.
Historia Dody i Emila S.
Historia Dody i Emila S. od dawna ma wymiar znacznie bardziej skomplikowany niż zakończone małżeństwo. Para pobrała się w 2018 r., a trzy lata później piosenkarka złożyła pozew rozwodowy. W kolejnych latach ich nazwiska zaczęły jednak pojawiać się w kontekście postępowania dotyczącego działalności producenckiej Stępnia i pieniędzy przekazywanych przez inwestorów na projekty filmowe.
Najnowszy rozdział tej historii rozpoczął się w czerwcu 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Emilowi S., Dorocie R. oraz dwóm innym osobom. Emil S. jest głównym oskarżonym i ma odpowiadać za 198 zarzucanych mu czynów, dotyczących m.in. oszustw, przywłaszczenia powierzonego mienia, udaremnienia zaspokojenia wierzycieli oraz legalizowania środków pochodzących z przestępstw.
W przypadku Dody zarzut jest znacznie węższy. Prokuratura twierdzi, że jej działania miały pomóc byłemu mężowi w unikaniu spłaty zobowiązań. To jednak zarzut, a nie prawomocne stwierdzenie winy. Odpowiedzialność karna wszystkich oskarżonych może zostać rozstrzygnięta dopiero przez sąd.
Sama Doda od początku przedstawia sprawę inaczej. Po skierowaniu aktu oskarżenia do sądu podkreślała, że czekała na możliwość przedstawienia swojej wersji wydarzeń od momentu rozpoczęcia postępowania. Dla niej proces ma być więc nie tylko kolejnym etapem wieloletniej sprawy, lecz także okazją do obrony własnego stanowiska.
Co ciekawe, w 2026 r. także Emil S. publicznie wrócił do historii ich małżeństwa. W rozmowie z „Dużym Formatem” przedstawiał własną wersję konfliktów, które doprowadziły do rozpadu związku. Doda natomiast utrzymuje odmienne stanowisko dotyczące ich relacji.
Dziś dawna para pozostaje więc po dwóch stronach historii, której finał dopiero ma zostać napisany. Tym razem ostatnie słowo nie będzie jednak należało do mediów ani bohaterów show-biznesu, lecz do sądu.

Doda twierdzi, że wygrała
Historia sądowych sporów Dody i Emila S. ponownie znalazła się w centrum zainteresowania. Tym razem sama wokalistka poinformowała w mediach społecznościowych o prawomocnym zakończeniu jednej ze spraw, w której przedmiotem postępowania były wypowiedzi jej byłego męża. Artystka nie ukrywała satysfakcji z rozstrzygnięcia i podkreślała, że na jego ostateczny charakter musiała czekać od miesięcy.
Postępowanie, o którym mówiła Doda, dotyczyło naruszenia jej dóbr osobistych. Sprawa miała związek z publicznymi wypowiedziami Emila S. po zakończeniu ich małżeństwa. Wokalistka zdecydowała się wówczas dochodzić swoich praw na drodze sądowej, a teraz przekazała obserwatorom, że zapadło prawomocne rozstrzygnięcie.
Dla Rabczewskiej był to moment, na który – jak wynika z jej relacji – czekała z dużą niecierpliwością. W opublikowanym nagraniu wróciła do emocji towarzyszących jej w ostatnich miesiącach i wyjaśniła, dlaczego nie mogła wcześniej szerzej komentować sprawy.
Wyrok skazujący dla Emila S. w końcu prawomocny. Boże, od lutego jak ja musiałam się gryźć w zęby. Jak mnie to uczy cierpliwości, kiedy dostaję takie różne pisma od prawników i mówią: "Pani Doroto, musimy poczekać, żeby się wszystko uprawomocniło". (...). Niestety trzeba czekać minimum rok ze względu na taką, a nie inną pracę polskiego sądownictwa, zatłoczonego najwidoczniej innymi sprawami, aby w końcu doczekać się sprawiedliwości. Także Emil S. skazany - póki co za swój pierwszy podcast – poinformowała na nagraniu.
Doda zwróciła uwagę na internetowe ataki
W swoim komunikacie artystka nie ograniczyła się jednak wyłącznie do własnej historii. Wykorzystała okazję, by zwrócić uwagę na problem internetowych ataków i przekonywała, że osoby, które czują się pokrzywdzone publicznymi wypowiedziami innych, nie powinny rezygnować z dochodzenia swoich praw.
Jednocześnie Doda zaznaczyła, że kwestie finansowe nie są dla niej najważniejszym elementem sądowych batalii. Jak zapowiedziała, zamierza kontynuować kolejne postępowania, a ewentualne środki uzyskane w związku z tymi sprawami mają zostać przeznaczone na cele charytatywne.
Ja nie chcę żadnej złotówki, ja nie chcę od frajerów żadnych pieniędzy! Wszystkie pozwy, a mam je jeszcze cztery, w tym trzy karne w związku z Matusiakiem i innymi szalonymi byłymi, którzy postanowili być Januszami biznesu i marketingu i wymyślić plan doskonały... Wszystkie pieniądze są na cele charytatywne: dzieci chore na onkologię i zwierzęta – podsumowała.
Warto przy tym oddzielać poszczególne postępowania, ponieważ medialna historia Dody i Emila S. obejmuje kilka niezależnych spraw. W jednej z nich dotyczącej Emila Haidara zapadł wcześniej wyrok skazujący zarówno wobec wokalistki, jak i jej byłego męża, a postępowanie miało dalszy ciąg w instancji odwoławczej.
