Doda wspomniała o rzezi wołyńskiej. "Plucie w twarz naszej przeszłości"
Doda zabrała głos w sprawie rzezi wołyńskiej i przypomniała o ofiarach wydarzeń z 11 lipca 1943 roku. Wokalistka wywiesiła polską flagę podczas swojego obozu sportowego, podkreślając, że chce w ten sposób uczcić pamięć.
Doda oddała hołd ofiarom rzezi wołyńskiej
11 lipca od kilku lat zajmuje szczególne miejsce w polskim kalendarzu pamięci. To dzień poświęcony ofiarom zbrodni wołyńskiej, która w czasie II wojny światowej dotknęła mieszkańców Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej. W 1943 roku doszło tam do masowych mordów ludności polskiej dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów związanych z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armią. Według szacunków historyków liczba ofiar sięga dziesiątek tysięcy osób.
Dla wielu rodzin wydarzenia te nie są wyłącznie częścią podręczników historii. To opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie, wspomnienia utraconych bliskich i miejsc, które przestały istnieć. Właśnie dlatego każda rocznica związana z rzezią wołyńską wywołuje tak wiele emocji i przypomina o potrzebie rozmowy o przeszłości.
W tym roku do grona osób przypominających o tej dacie dołączyła Doda. Artystka, znana przede wszystkim z działalności muzycznej, postanowiła uczcić rocznicę w bardzo prosty, ale wymowny sposób. Podczas pobytu na obozie sportowym miała przy sobie polską flagę, którą wywiesiła na balkonie hotelu.

Rzeź wołyńska w słowach Dody
Historia rzezi wołyńskiej pozostaje jednym z najbardziej złożonych i bolesnych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Wydarzenia z 1943 roku miały miejsce w czasie niemieckiej okupacji terenów II Rzeczypospolitej i były związane z działalnością ukraińskich organizacji nacjonalistycznych. Ich ofiarami w dużej mierze byli cywile – mieszkańcy wsi i miasteczek na Wołyniu oraz innych terenach Kresów.
Szczególne miejsce w pamięci zajmuje tak zwana krwawa niedziela z 11 lipca 1943 roku. Tego dnia przeprowadzono skoordynowane ataki na wiele polskich miejscowości. Skala przemocy oraz sposób jej przeprowadzenia sprawiły, że wydarzenia te do dziś określane są jako jedna z największych tragedii ludności cywilnej na ziemiach polskich podczas II wojny światowej.
Jednocześnie temat ten pozostaje wyjątkowo delikatny ze względu na obecne relacje między Polską a Ukrainą. Wspólna historia obu narodów zawiera zarówno okresy współpracy, jak i dramatyczne konflikty. Dlatego rozmowa o przeszłości często wymaga równowagi między pamięcią o ofiarach a unikaniem przenoszenia odpowiedzialności historycznej na współczesnych ludzi.
11 lipca Doda przypomniała o rocznicy rzezi wołyńskiej, mimo że przebywała wówczas na swoim obozie sportowym. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych podkreśliła, że intensywny czas zajęć nie sprawił, że zapomniała o tej dacie. Jak zaznaczyła, chciała w ten sposób zwrócić uwagę na znaczenie pamięci o wydarzeniach, które na zawsze zapisały się w historii Polski:
(…) Jestem tu, gdzie jestem i uważam, że każdy Polak powinien pamiętać jako patriota o rzezi wołyńskiej 11 lipca. Nie była to zwykła zbrodnia wojenna, bo to do zasady każda wojna jest zła i nie ma dobrej i złej strony, kiedy giną cywile, a żołnierze muszą wykonywać jakieś rozkazy. ale uważam, że rozkazy też powinny mieścić się w jakiejkolwiek moralności i człowieczeństwie, o ile można mówić o człowieczeństwie, kiedy ginie inny człowiek.
Doda o pamięci historycznej i relacjach polsko-ukraińskich
W rozmowie z reporterem Plotka Doda nie ograniczyła się wyłącznie do wspomnienia o samej rocznicy rzezi wołyńskiej. Wokalistka odniosła się także do współczesnego kontekstu, w którym temat ten ponownie stał się przedmiotem publicznej dyskusji. Podkreślała, że pamięć o ofiarach nie powinna być traktowana jako element budowania niechęci wobec innych narodów, ale jako wyraz szacunku dla własnej historii.
Artystka zaznaczyła, że wojenne tragedie zawsze wymagają spojrzenia z perspektywy cierpienia cywilów. Jednocześnie zwróciła uwagę, że wydarzenia na Wołyniu – w jej ocenie – miały szczególny charakter ze względu na skalę przemocy i sposób, w jaki ginęli niewinni ludzie. Jak mówiła, porównywanie takich wydarzeń wyłącznie do zwykłych działań wojennych pomija ich wyjątkowo tragiczny wymiar.
W rozmowie padły również mocne słowa dotyczące stosunku do polskiej pamięci historycznej. Doda krytycznie odniosła się do sytuacji, w której – jej zdaniem – dochodzi do lekceważenia polskich doświadczeń:
(…) Faworyzowanie prezydenta obcego i ludzi, którzy plują w twarz naszej przeszłości (...) jest kompletnym ignoranctwem, zdradą narodu i, co najważniejsze, brakiem świadomości, jak niebezpiecznym jest w Polsce odwracanie się od Polski.
