Dotknął go płacz Miłosza na scenie "Mam talent!". Podjął odpowiednie kroki. "To nie może się powtórzyć"
Znany poseł zareagował na sytuacje z półfinału “Mam talent!”. Dotknął go płacz 10-letniego Miłosza na scenie. Zapowiedział odpowiednie kroki.
Łzy Miłosza w półfinale "Mam talent!"
Pierwszy półfinał obecnej edycji programu "Mam talent!", który odbył się 11 kwietnia, odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych. Choć na scenie zaprezentowało się wielu utalentowanych artystów – w tym Karolina Łobacz, Scorpions, Ancymony czy Anna Dell’Art – to ogłoszenie wyników wzbudziło największe kontrowersje. Do ścisłego finału awansowali Marcelina Runewicz (dzięki głosom widzów) oraz duet Piotr Iwanicki i Pati Alen, których wskazali jurorzy. Decydujący głos Marcina Prokopa sprawił, że 10-letni pianista, Miłosz Jaskuła, musiał uznać wyższość rywali.
Chłopiec, który grę na fortepianie trenuje od czterech lat i odnosi sukcesy na arenie międzynarodowej, bardzo boleśnie przeżył tę decyzję. Widok płaczącego dziecka na wizji poruszył internautów. Mimo że młody muzyk wciąż może liczyć na "dziką kartę", sobotni wieczór stał się dla niego trudną próbą. W sieci natychmiast pojawiły się głosy otuchy i współczucia:
- Był cudowny, powinien przejść dalej.
- Biedny chłopiec. Serce się kraje…
- Wspaniały jest.
- Ten bidulek biedny tak płakał przy werdykcie…

Dyskusja o udziale dzieci w talent-show i interwencja znanego posła
Reakcja Miłosza wywołała głębszą debatę na temat obecności najmłodszych w programach rozrywkowych o wysokim stopniu rywalizacji. Część komentujących zaczęła podawać w wątpliwość zasadność narażania dzieci na tak silny stres, pytając:
Dlaczego rodzice fundują dziecku taką traumę? Moim zdaniem nie powinno się tego robić dzieciom….
Sprawa nabrała charakteru publicznego, gdy głos zabrał poseł Marcin Józefaciuk. Polityk i pedagog oficjalnie zapowiedział, że podjął już konkretne kroki w tej kwestii, co sugeruje planowaną analizę przepisów lub procedur dotyczących ochrony dobrostanu psychicznego małoletnich uczestników w produkcjach telewizyjnych. Sytuacja z półfinału stała się pretekstem do rozważań nad tym, gdzie leży granica między promowaniem dziecięcych talentów a ich emocjonalnym bezpieczeństwem.
Poseł reaguje na rozpacz Miłosza w "Mam talent!"
W poniedziałek 13 kwietnia Marcin Józefaciuk opublikował wpis na platformie X, w którym odniósł się do wydarzeń z sobotniego półfinału "Mam Talent!".
Długo się zastanawiałem, czy to napisać. Bo to nie jest "kolejny temat z telewizji". To jest historia dziecka. W popularnym programie telewizyjnym na scenę wyszedł 10-letni chłopiec. Z pasją. Z talentem. Z marzeniem. A potem… rozpłakał się przed całą Polską. I coś mi w tym wszystkim bardzo nie pasuje. Bo to jest program oznaczony jako 12+. A na scenie mamy dziecko młodsze. Dziecko, które trafia w świat ocen, presji i decyzji "tu i teraz". I my mamy to oglądać jak rozrywkę? - napisał.
I dodał, że postanowił zająć się sprawą.
Nie mam pretensji do niego. Nie mam pretensji do jego emocji. Mam pytanie do nas — dorosłych. Gdzie w tym wszystkim była granica? Gdzie była ochrona dziecka? Dlatego nie kończę na wpisie. Złożyłem interpelację do Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, złożyłem wniosek do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, wystąpiłem do Rzeczniczki Praw Dziecka, bo to nie może się powtórzyć. Dziecko powinno wychodzić na scenę z marzeniem… a nie schodzić z niej ze łzami. I to jest dla mnie najważniejsze - czytamy.
Co o tym myślicie?
