Gruchnęły wieści o Hołdysie. "Dopadło mnie"
Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że to będzie zwyczajny, choć pełen wzruszeń wieczór pożegnania znanego muzyka Wojciecha Morawskiego. Tymczasem nagła nieobecność Zbigniew Hołdysa wywołała lawinę pytań. Muzyk w końcu przerwał milczenie i zdradził, co tak naprawdę dzieje się za kulisami jego życia.
Kim jest Zbigniew Hołdys? Legenda, która zmieniła polski rock
Zbigniew Hołdys to postać, której nie trzeba przedstawiać fanom polskiej muzyki, ale jego historia wciąż robi wrażenie. Muzyk, kompozytor, gitarzysta i autor tekstów zapisał się złotymi zgłoskami w historii rodzimego rocka jako współtwórca i lider zespołu Perfect. To właśnie z tą formacją w latach 80. osiągnął status prawdziwej gwiazdy, a utwory takie jak Autobiografia czy Nie płacz Ewka na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki.
Jego twórczość nie tylko zdobywała szczyty list przebojów, ale też trafiała prosto do serc słuchaczy, którzy odnajdywali w niej własne emocje i doświadczenia. Hołdys był nie tylko muzykiem, ale też głosem pokolenia – kimś, kto potrafił opowiedzieć o rzeczywistości w sposób szczery i bezpośredni.
Po zakończeniu działalności pierwszego składu Perfect artysta nie zniknął ze sceny. Rozwijał karierę solową, współpracował z innymi twórcami, a także działał jako publicysta i komentator życia społecznego. Jego opinie często wywoływały dyskusje, ale zawsze były wyraziste i przemyślane.
Dziś Hołdys uznawany jest za jedną z najważniejszych postaci w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Jego wpływ na rozwój rocka w Polsce jest nie do przecenienia, a kolejne pokolenia artystów wciąż inspirują się jego dorobkiem.

Nagła nieobecność, która zaniepokoiła fanów
Wieczór pożegnania Wojciecha Morawskiego miał być symbolicznym momentem dla środowiska muzycznego. Przyjaciele, współpracownicy i wielbiciele twórczości legendarnego perkusisty spotkali się, by uczcić jego pamięć poprzez muzykę i wspomnienia. Wśród zaproszonych nie mogło zabraknąć Zbigniewa Hołdysa, który przez lata współtworzył historię Perfect.
Kiedy jednak okazało się, że artysta nie pojawił się na spotkaniu, wśród fanów pojawił się niepokój. Szybko zaczęto zadawać pytania o powody jego absencji. Odpowiedź przyszła bezpośrednio od niego samego – i była bardziej osobista, niż ktokolwiek się spodziewał.
“Jest mi przykro, że nie mogłem wczoraj być o 18… Mam codzienne zabiegi rehabilitacji z użyciem terapii prądem, ultradźwiękami i innymi cudami, plus wysiłek fizyczny i wczoraj dopadło mnie zmęczenie takie, że padłem i spałem od 18 do 8 rano. Zdążyłem jedynie x. Wojtka poinformować smsem, że nie dam rady przyjechać. Ech… Żałuję, bo czytam, że było świetnie, muzyka grała, bębny Wojtka mimo jego nieobecności rządziły. Cieszę się, że inni nie zawiedli i macie dzisiaj fajne wspomnienia. Cóż, takie jest życie – pisał Hołdys.”
Ten wpis poruszył fanów, którzy okazali mu ogromne wsparcie. Widać wyraźnie, że mimo lat na scenie, Hołdys wciąż jest dla wielu kimś bardzo bliskim.
Zdrowie nie daje mu spokoju. To był trudny czas
Ostatnie miesiące dla Zbigniew Hołdysa nie należały do łatwych. Na początku 2025 roku muzyk zachorował na ospę wietrzną, która w jego przypadku doprowadziła do powikłań. Latem trafił do szpitala, a lekarze przez długi czas próbowali ustalić dokładną przyczynę jego problemów zdrowotnych.
Gdy sytuacja zaczęła się stabilizować, doszło do kolejnego poważnego zdarzenia – złamania ręki. Dla gitarzysty to szczególnie trudne doświadczenie, które wiąże się nie tylko z bólem, ale też długim powrotem do sprawności.
Rozpoczęła się intensywna rehabilitacja, obejmująca różnego rodzaju zabiegi i ćwiczenia. To właśnie ona, choć konieczna, bywa wyczerpująca i wpływa na codzienne funkcjonowanie artysty.
-Jestem po poważnym złamaniu, ale już jestem na etapie rehabilitacji, która potrwa wiele miesięcy – mówił Hołdys w rozmowie z “Faktem”.
Mimo wszystko muzyk nie traci nadziei i konsekwentnie walczy o powrót do formy. Jego postawa pokazuje, że nawet w trudnych momentach można zachować siłę i determinację.
