Gwiazdor TTV nie mógł pogodzić się ze swoją orientacją. Niepojęte, co robił
Uczestnik „Naszych w mundurach” opowiedział o trudnej przeszłości. Przez lata nie akceptował swojej orientacji seksualnej i wierzył, że dzięki modlitwie uda mu się ją zmienić. W programie TTV zdobył się na szczere wyznanie, a reakcja kolegów wyraźnie go poruszyła.
W najnowszym odcinku programu TTV zrobiło się naprawdę osobiście. Rozmowa o miłości i związkach przerodziła się w szczere wyznanie o przeszłości, bolesnych doświadczeniach i drodze do zaakceptowania samego siebie. Nie zabrakło również wzruszającej reakcji pozostałych uczestników, którzy pokazali, że w trudnych chwilach można liczyć na wsparcie nawet ze strony osób poznanych przed kamerami.
„Nasi w mundurach” wrócili z nowym sezonem. Na poligonie nie brakuje znanych nazwisk
„Nasi w mundurach” to jeden z formatów TTV, w którym znane osoby zamieniają wygodne życie na wymagające szkolenie wojskowe. Uczestnicy muszą zmierzyć się z zadaniami inspirowanymi prawdziwymi ćwiczeniami żołnierzy. Liczą się nie tylko kondycja i siła fizyczna, ale również odporność psychiczna, dyscyplina oraz umiejętność współpracy. Na poligonie szybko wychodzi na jaw, kto potrafi zachować zimną krew, gdy sytuacja robi się naprawdę wymagająca.
3 października 2026 roku na antenie TTV zadebiutował czwarty sezon programu, powracającego po dwuletniej przerwie. W tej edycji bierze udział dziesięciu mężczyzn reprezentujących różne środowiska i mających za sobą zupełnie odmienne doświadczenia. Tym razem twórcy postanowili przyjrzeć się również temu, czym jest współczesna męskość i jak uczestnicy radzą sobie z odpowiedzialnością, presją oraz emocjami.
Wśród uczestników znaleźli się między innymi Jakub Rzeźniczak, Robert Karaś, Paweł Sobierajski, Daniel Martyniuk, Maciej Pela i Wojciech Gola. W składzie nie zabrakło również Dominika Abusa, znanego z „Gogglebox. Przed telewizorem”, oraz Arka Janiaka, Krzysztofa Chojeckiego i Henryka Alczyńskiego. Każdy z nich wnosi do programu inny temperament, własne przyzwyczajenia i bagaż doświadczeń.
Za szkolenie odpowiada kadra związana z wojskami specjalnymi, na czele z pułkownikiem Krzysztofem Przepiórką, byłym dowódcą oddziału bojowego Jednostki Wojskowej GROM. Wśród instruktorów są również major Tomasz Krajewski, Radosław „Otwór” Otworowski i major Adam Rycman.
Choć wojskowe zadania stanowią podstawę formatu, równie ważne okazują się rozmowy między uczestnikami. Właśnie wtedy kamery rejestrują historie, których nie da się zamknąć w wynikach kolejnych ćwiczeń. W drugim odcinku uwagę przykuło szczególnie osobiste wyznanie jednego z rekrutów.
Zobacz też: Martin Kaczmarski o Robercie Lewandowskim. Tak wygląda jego małżeństwo z Anią | Świat Gwiazd
Gwiazdor „The Traitors. Zdrajcy” opowiedział o swojej orientacji. „Próbowałem się trochę leczyć”
Bohaterem poruszającej rozmowy okazał się Paweł Sobierajski, którego szersza publiczność poznała dzięki trzeciemu sezonowi programu „The Traitors. Zdrajcy”. Uczestnik, który pojawił się również w „Naszych w mundurach”, postanowił opowiedzieć przed kamerami o swojej drodze do zaakceptowania własnej orientacji seksualnej. Nie była ona łatwa, a jednym z największych wyzwań okazało się religijne wychowanie i przekonania, z którymi przez długi czas próbował pogodzić własne uczucia.
W trakcie rozmowy o miłości i związkach Sobierajski zdradził, że od dziesięciu lat pozostaje w związku z partnerem. Dziś nie ukrywa, kim jest, i nie zamierza odczuwać wstydu z powodu swojej orientacji. Kiedyś jednak jego podejście wyglądało zupełnie inaczej. Jak wyznał, był bardzo wierzący i sądził, że dzięki modlitwie uda mu się zmienić coś, co uważał za problem.
To szczere wyznanie pokazuje, jak silny potrafi być konflikt między własną tożsamością a przekonaniami wyniesionymi z domu. Zamiast zaakceptować siebie, uczestnik próbował znaleźć sposób, by przestać być gejem. Ostatecznie przekonał się jednak, że modlitwa nie zmieni jego orientacji.
Nie wstydzę się swojego gejostwa, kiedyś się wstydziłem – przyznał przed kamerami.
Następnie wrócił do bolesnych wspomnień związanych z rodziną. Z jego relacji wynika, że rodzice kazali mu opuścić dom z powodu jego orientacji seksualnej.
Nie wstydzę się swojego gejostwa, kiedyś się wstydziłem. (…) Starzy mnie z domu w******i za gejostwo. Próbowałem się trochę leczyć z tego gejostwa, byłem kiedyś bardzo wierzący, wymyśliłem sobie, że jak będę wierzył i będę się modlił, to przestanę być gejem. Ale nie przestałem.
Słowa Sobierajskiego były wyjątkowo osobistym momentem programu. Nie chodziło jedynie o wspomnienie trudnej przeszłości, ale również o pokazanie, jak bardzo zmieniło się jego podejście do samego siebie. Dziś potrafi mówić o swojej orientacji otwarcie, bez chęci dopasowywania się do cudzych oczekiwań. Droga do tego miejsca wymagała od niego zmierzenia się zarówno z własnym wstydem, jak i bolesnymi doświadczeniami rodzinnymi.
Zobacz też: Olga Frycz ma 3 dzieci z 3 mężczyznami. Jej ojciec nie chciał, żeby została aktorką | Świat Gwiazd
Uczestnicy „Naszych w mundurach” zareagowali na wyznanie. Te słowa go poruszyły
Po tak osobistym wyznaniu Pawła Sobierajskiego nie zabrakło reakcji ze strony pozostałych uczestników. Zamiast dystansu czy niezręcznej ciszy pojawiło się wsparcie. Dla mężczyzny, który opowiedział o odrzuceniu przez najbliższych i wieloletniej walce z samym sobą, taka odpowiedź miała szczególne znaczenie. Okazało się, że w grupie złożonej z osób o różnych poglądach i doświadczeniach można znaleźć zrozumienie nawet w sprawach, które bywają trudne do omówienia.
Sobierajski przyznał później, że pozytywna reakcja kolegów naprawdę go zaskoczyła. Szczególnie zapamiętał słowa Jakuba Rzeźniczaka, który miał zapewnić go, że nie powinien przejmować się swoją orientacją i że nie ma w niej niczego nienormalnego. Dla uczestnika był to ważny sygnał, że nie musi nikomu tłumaczyć się ze swojego szczęścia.
To jest niesamowite, że ci wielcy faceci powiedzieli, że cieszą się, że jestem szczęśliwy. Jakub Rzeźniczak powiedział, że (...) mam się niczym nie przejmować i że to jest normalne.
Wypowiedź ta szczególnie mocno wybrzmiała w kontekście wcześniejszych doświadczeń uczestnika. Skoro w przeszłości spotkał się z odrzuceniem ze strony rodziny, akceptacja ze strony osób, które dopiero poznaje, mogła być dla niego ważnym przeżyciem. Nie trzeba przecież znać kogoś od dzieciństwa, żeby okazać mu życzliwość i dać do zrozumienia, że jego szczęście jest równie ważne jak szczęście każdego innego człowieka.
Warto też zauważyć, że rozmowa odbyła się w programie opartym na wymagających zadaniach i sprawdzaniu wytrzymałości. Tym razem jednak najważniejsza próba nie dotyczyła kondycji fizycznej ani radzenia sobie na poligonie. Uczestnicy mieli okazję pokazać, jak reagują na czyjąś szczerość i wrażliwość.
Historia Sobierajskiego jest opowieścią o trudnym początku, ale również o zmianie, której można dokonać z biegiem lat. Dziś mężczyzna mówi otwarcie o swojej orientacji i dzieli życie z partnerem od dekady. A wsparcie, które otrzymał w programie, pokazało mu, że szczęście nie musi oznaczać samotnego mierzenia się z przeszłością. Czasem wystarczy kilka prostych słów, by poczuć, że jest się akceptowanym takim, jakim się jest.