Ile trzeba dać na komunię? Doda zaskoczyła prezentem, a Ibisz wyznał wprost o pustych kopertach
Sezon komunijny oraz weselny rozkręca się na dobre, a wraz z nim rosną emocje wokół organizacji przyjęć i zawartości kopert. W związku z tym przypominamy rady i opinie gwiazd na temat pieniędzy z okazji takich wydarzeń, przyjęć i prezentów.
Komunie dzieci gwiazd: wystawnie, ale „nie o to chodzi”
Jedną z gwiazd, która nie kryła, że rok temu szykowała komunię z rozmachem, jest Iwona Węgrowska. Artystka planowała przyjęcie dla około 60 gości, a jej córka Liliana miała mieć do dyspozycji aż siedem stylizacji. Brzmi jak małe wesele? Trochę tak — ale jak podkreśla sama zainteresowana, nie w tym rzecz.
“Dla nas w tym dniu rodzina i przyjaciele będą najważniejsi. Chcemy, by każdy z zaproszonych gości się pojawił i żeby nie zawiódł. Lili cieszy się takimi rzeczami, że będzie dużo ludzi, zabawa, będą dmuchańce” – mówiła w tamtym roku w rozmowie z ShowNews.pl.
Często nawet jeśli oprawa bywa spektakularna, dla wielu gwiazd sedno uroczystości pozostaje niezmienne. Chodzi o wspólne przeżywanie ważnego momentu, a nie tylko o efekt „wow” na zdjęciach. Oczywiście, trudno ignorować fakt, że celebryci mają większe możliwości finansowe, więc i skala wydarzeń rośnie. Jednak coraz częściej podkreślają oni, że to atmosfera i ludzie tworzą wspomnienia.

Ile do koperty? Doda nie owija w bawełnę i rzuca konkrety
Pytanie o pieniądze wraca co roku i wywołuje niemałe zamieszanie. Ile wypada dać? Czy istnieje „minimalna kwota”? Doda nie ma problemu z odpowiedzią — i jak zwykle mówi wprost.
“Na wesele, gdybym wybrała się do bardzo bliskiego członka lub przyjaciela, to dałabym 10 koła [tysięcy - przyp. red.] Jeżelibym zarabiała średnią krajową, to dałabym tysiąc złotych za parę.”
To jasny sygnał: wszystko zależy od relacji i możliwości finansowych. Gwiazda nie ukrywa, że w przypadku najbliższych nie oszczędzałaby na prezencie. Jednocześnie zaznacza, że osoby o przeciętnych dochodach powinny kierować się rozsądkiem.
Jeśli chodzi o komunie, Doda idzie jeszcze dalej i proponuje zupełnie inne podejście niż klasyczna koperta:
“Kupiłabym wakacje, gdzie można nauczyć się super rzeczy związanych z przyrodą, zwierzętami, harcerstwem [...] żeby dziecko mogło się nauczyć kontaktu z innymi dziećmi, z rzeczami, które są naprawdę ważne, żeby mogło się odseparować od Internetu, [...] żeby mogło zaczerpnąć wiedzy od strony muzycznej, sportu, żeby się mogło rozwijać w tamtym kierunku.” – mówiła w rozmowie z ShowNews.pl.
To propozycja, która wyraźnie odbiega od standardu. Zamiast gotówki — doświadczenia i rozwój. W czasach, gdy dzieci często mają już wszystko, taki prezent może rzeczywiście zrobić różnicę. I choć nie każdy zdecyduje się na aż tak hojny gest, sama idea wydaje się coraz bardziej popularna.
Roxie o ślubie, Ibisz o kopertach: liczy się gest, ale rachunek też
Do dyskusji o pieniądzach w kopertach włączyła się także Roksana Węgiel. Jej podejście jest zdecydowanie bardziej wyważone i bliższe temu, co myśli wiele osób.
“Myślę, że jest to kwestia indywidualna. Są różne sytuacje finansowe, więc na pewno trzeba brać to pod uwagę i nie mieć oczekiwań, bo niektóre osoby nie mogą sobie pozwolić, żeby nie wiadomo ile dać w kopertę. Warto dać wedle uznania tyle, żeby nie było głupio, ale z drugiej strony nie to jest najważniejsze w ten dzień. Gdy braliśmy ślub, to przynajmniej dla mnie, nie było zupełnie ważne, ile kto dał, ale to, czy ktoś przyjechał, znalazł ten czas i tak naprawdę to się powinno liczyć.” – mówiła rok temu w rozmowie z ShowNews.pl.
Z kolei Krzysztof Ibisz patrzy na temat bardziej praktycznie. Nie podaje konkretnej kwoty, ale jasno określa zasadę:
“Robię to w ten sposób, że daje tyle, ile czuję, nie potrafię powiedzieć kwoty. Dbam o to, żeby się zwróciło za talerzyk, część uroczystości, która przypada na mnie, bo chciałbym, żeby para młoda, jak otworzy te wszystkie koperty, to żeby powiedziała: „mamy to, zrobiliśmy wspaniałą imprezę, a goście nas uhonorowali tym, że to się zwróciło z naddatkiem”.” – mówił w rozmowie z ShowNews.pl.
Dwa podejścia, jeden wniosek: nie ma jednej właściwej kwoty. Dla jednych najważniejsza jest obecność, dla innych także finansowy wkład w wydarzenie. Najrozsądniejsze wydaje się połączenie obu perspektyw — dać tyle, ile się da, ale bez presji i porównań.


KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI