Joanna Racewicz o ataku noż*ownika z Ostrołeki. Mocne oświadczenie dziennikarki
Joanna Racewicz zabrała głos po dramatycznym ataku w szkole w Ostrołęce. Dziennikarka nie skupiła się wyłącznie na samym zdarzeniu, ale postawiła pytania o to, co mogło wydarzyć się wcześniej i czy sygnały ostrzegawcze zostały odpowiednio zauważone.
Jej wpis pojawił się w czasie, gdy sprawą żyje cała Polska, a śledczy próbują ustalić dokładny przebieg wydarzeń i motywy 19-letniego ucznia. Racewicz zwróciła uwagę przede wszystkim na odpowiedzialność dorosłych, potrzebę uważności oraz reagowanie na problemy młodych ludzi, zanim dojdzie do tragedii. Jej słowa są mocne, ale jednocześnie nie sprowadzają sprawy do prostego pytania: „kto zawinił?”.
Dramat w ostrołęckiej szkole. 19-latek zaatakował uczniów i nauczycieli
Do dramatycznych wydarzeń doszło 7 października w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce. Według ustaleń prokuratury 19-letni uczeń klasy maturalnej wszedł do szkoły z niebezpiecznym narzędziem i zaatakował znajdujące się tam osoby. Rannych zostało dziewięć osób — uczniowie, nauczyciele oraz osoby postronne. Część poszkodowanych trafiła do szpitali w Ostrołęce i Łomży. Jedna z nauczycielek doznała ciężkich obrażeń, jednak prokuratura przekazała, że życiu rannych nie zagraża niebezpieczeństwo.
Po ataku Jakub Z. uciekł w kierunku miejskiej plaży. Policjanci zatrzymali go kilkaset metrów od szkoły, a nastolatek miał również obrażenia powstałe w wyniku samookaleczenia. Śledczy wszczęli postępowanie dotyczące usiłowania zabójstwa wielu osób.
Na tym jednak nie kończą się informacje, które pojawiły się po tragedii. W plecaku 19-latka znaleziono ładunek wybuchowy domowej konstrukcji. Z plecaka zaczął wydobywać się dym, dlatego został on wyrzucony przez okno. Zabezpieczony przedmiot mają zbadać pirotechnicy.
Zabezpieczono plecak z zawartością materiału wybuchowego, tzw. »domowej roboty«. Plecak pozostawił Jakub Z. w sali lekcyjnej szkoły, tj. w pracowni komputerowej. Z plecaka zaczął wydobywać się dym. Jedna z obecnych osób wyrzuciła plecak przez okno na zewnątrz budynku.
Sprawa jest nadal badana, a motyw ataku nie został oficjalnie ustalony. W szkole pojawili się psychologowie, którzy udzielają wsparcia uczniom i innym osobom dotkniętym wydarzeniami.
Joanna Racewicz pyta wprost: „Kto wiedział? Kto widział?”
Właśnie na tym szerszym kontekście skupiła się Joanna Racewicz. Dziennikarka opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym nie próbuje udawać, że po takiej tragedii istnieją łatwe odpowiedzi. Zamiast tego wymienia pytania, które pojawiają się niemal natychmiast po podobnych wydarzeniach.
Nożownik w szkole w Ostrołęce. Temat na jedynkach newsów. Setki pytań. Kto wiedział? Kto widział? Kto nie zareagował? Czyja wina? Co z tą młodzieżą? Gdzie był nauczyciel, rodzic, psycholog, system?
Racewicz zwraca uwagę, że takie pytania pojawiają się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy wydarzy się coś dramatycznego. Jej zdaniem znacznie ważniejsze jest to, co dzieje się wcześniej — zanim pojawi się przemoc i zanim służby zostaną wezwane na miejsce.
Wszystkie trafne. Wszystkie spóźnione. Bo odpowiedzialność zaczyna się wcześniej. Zanim pojawi się nóż. Zanim przyjedzie policja. Zanim czyjeś życie podzieli się na „przed” i „po”.
To właśnie ten fragment szczególnie mocno wybrzmiewa w jej publikacji. Dziennikarka nie nawołuje do kolejnej fali zbiorowego strachu, ale do większej uwagi wobec problemów młodych ludzi.
Nie potrzebujemy zbiorowego przerażenia.
W dalszej części wpisu Racewicz pisze o samotności, smutku, gniewie i strachu. Podkreśla, że reakcja powinna pojawić się wcześniej, a nie dopiero po tragedii. To ważny kontekst jej komentarza, bo zamiast szukać jednej osoby, na którą można zrzucić odpowiedzialność, wskazuje na potrzebę wcześniejszego dostrzegania niepokojących sygnałów.
Zobacz też: Niewyobrażalna radość w życiu Cichopek i Kurzajewskiego. Wreszcie się doczekała | Świat Gwiazd
„Zaniechanie to grzech”. Racewicz nie owija w bawełnę
Najmocniejsze słowa Joanna Racewicz zostawiła na dalszą część swojego wpisu. Dziennikarka wskazała, że w przypadku młodych ludzi nie wystarczy reagować dopiero wtedy, gdy problem staje się widoczny dla wszystkich. Jej zdaniem potrzebna jest codzienna uważność — także na rzeczy, które z pozoru mogą wydawać się błahe.
Potrzebujemy uważności. Troski. O samotność. O smutek. Gniew. Strach. Mrocznych bohaterów. Przecież były sygnały. Jakub Z. był notowany. Czy to kogoś zajęło? Czy ktoś się zatroszczył? Czy było raczej: „nic takiego. Młodzi tak mają”.
Wątek dotyczący przeszłości 19-latka jest obecnie przedmiotem zainteresowania śledczych i mediów. Z informacji przekazanych przez prokuraturę wynika, że Jakub Z. był wcześniej notowany w związku z posiadaniem narkotyków, jednak sprawa została umorzona z uwagi na znikomą ilość substancji. Prokuratura mówi również o trudnej sytuacji rodzinnej nastolatka.
Według informacji przekazanych przez rzeczniczkę ostrołęckiej prokuratury ojciec 19-latka był skazany za znęcanie się nad rodziną na dwa lata i sześć miesięcy więzienia.
Ojciec Jakuba Z. był skazany za znęcanie się nad rodziną na dwa lata i sześć miesięcy więzienia. Znęcanie się dotyczy także 19-latka i dotyczy bardzo długiego okresu — mówiła prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz.
Te informacje są częścią śledztwa i wymagają ostrożnej interpretacji. Nie można na ich podstawie samodzielnie przesądzać, co doprowadziło do ataku ani przypisywać jednej przyczyny zachowaniu 19-latka. Motyw pozostaje przedmiotem postępowania.
Racewicz kończy swój wpis jeszcze mocniejszym apelem:
Zaniechanie to grzech. Milczenie też. Na nich kiełkuje każda przemoc. Przemoc, której początkiem bywa samotność, strach, gniew, frustracja. Po następnej tragedii pytanie „dlaczego nikt nie zareagował?” może już nie wystarczyć. Może to początek naszego „Adolescence”. J.
Jej wpis nie jest więc tylko komentarzem do jednej tragedii. To przede wszystkim pytanie o to, czy jako dorośli potrafimy dostrzegać problemy młodych ludzi, zanim dojdzie do sytuacji, której skutków nie da się już cofnąć.