Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Kinga Rusin naprawdę obwiniła swojego ukochanego. "Winny jest Marek"
Dorota Łukasik
Dorota Łukasik 23.04.2026 12:49

Kinga Rusin naprawdę obwiniła swojego ukochanego. "Winny jest Marek"

Kinga Rusin naprawdę obwiniła swojego ukochanego. "Winny jest Marek"
fot. KAPiF

Kinga Rusin opublikowała na Instagramie relację z podróży po Japonii, w której opisała trekking po wyspie Honsiu w okolicach Aizu Wakamatsu i jezior Goshikinuma. Dziennikarka przyznała, że była nieodpowiednio ubrana do warunków, ponieważ spodziewała się spokojnego zwiedzania zamków, a trafiła na wymagającą trasę po terenach wulkanicznych.

Życie Kingi Rusin

Od kilku lat Kinga Rusin po zakończeniu intensywnej pracy w mediach skupiła się na eksplorowaniu świata, co regularnie dokumentuje w mediach społecznościowych. Jej relacje nie ograniczają się do popularnych atrakcji – często pokazuje miejsca mniej oczywiste, wymagające większego zaangażowania.

W podróżach towarzyszy jej partner Marek Kujawa, z którym odwiedziła już wiele krajów. Wspólne wyprawy mają charakter dynamiczny – obejmują zarówno spokojne zwiedzanie, jak i aktywności w trudniejszym terenie. Taki styl oznacza konieczność dobrego przygotowania, szczególnie pod względem logistyki i wyposażenia.

Aktualnie Rusin relacjonuje na Instagramie wycieczkę do Japonii:

Tak jak Japończycy zachwycam się opadającymi i tańczącymi na wietrze płatkami kwiatów wiśni, kontempluję widoki na ośnieżone góry, słucham szumu górskich strumieni.

W Japonii wszystko ma swoje miejsce, swój porządek. Czystość, nawet w najskromniejszych miejscach jest uderzająca. Toalety, nawet te publiczne pachą. Nigdzie do tej pory nie widziałam rzuconych wzdłuż drogi śmieci. Więcej! Nie zauważyłam nawet porzuconego jednego papierka. Co za ulga! Dlatego od postawienia nogi na japońskiej ziemi czuję spokój i jest mi tu dobrze

Kinga Rusin naprawdę obwiniła swojego ukochanego. "Winny jest Marek"
Kinga Rusin, fot. Instagram

Kinga Rusin i Marek Kujawa w Japonii

Relacja Kingi Rusin z Japonii pokazuje, jak szybko zmieniają się założenia podróży, gdy w grę wchodzi spontaniczność i zmiana planów w terenie. Jak wynika z jej wpisu na Instagramie, początkowo celem wyprawy miało być spokojne zwiedzanie zamków. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej wymagająca.

Rzadko mi się to zdarza, ale ubrałam się nieadekwatnie do sytuacji. Winny oczywiście jest Marek! Ktoś musi być przecież winny. Mówił, że zobaczymy zamki, a tak podkręcił tempo, że skończyliśmy na trekkingu po wulkanach!

W praktyce oznaczało to przejście z turystycznego planu w stronę intensywnej aktywności w terenie. Chodzenie po lesie i wspinanie się po skałach odbywało się w stroju, który – jak sama podkreśliła – nie był do tego dostosowany. Dżinsy w kwiaty, koszula z kołnierzykiem i torebka stały się elementem, który kompletnie nie pasował do warunków trekkingowych.

Rusin zaznaczyła, że udało jej się jedynie zmienić buty, co w praktyce było jedyną modyfikacją przygotowania do trasy. Mimo to, jak podkreśliła, cała sytuacja miała także pozytywny wymiar – wyprawa była intensywna, ale jednocześnie sprawiała jej przyjemność.

Kinga Rusin o nieprzygotowaniu i spotkaniu z niedźwiedziami

W dalszej części relacji Rusin ujawniła szczegóły trasy, która doprowadziła ją i Marka Kujawę w okolice Aizu Wakamatsu na wyspie Honsiu. To właśnie tam znajduje się jeden z bardziej malowniczych obszarów Japonii – Goshikinuma, czyli „Stawy Pięciu Kolorów”.

Jak opisała, jeziora powstały w wyniku erupcji wulkanu Bandai, a ich charakterystyczne barwy – od szmaragdowych po turkusowe – wynikają z obecności różnych minerałów w wodzie. Krajobraz, choć spektakularny, wymagał przejścia przez tereny leśne i górskie.

Zapuściliśmy się w głąb Honsiu, w okolice Aizu Wakamatsu i przy okazji zrobiliśmy trekking wokół kraterowych jezior Goshikinuma (Stawy Pięciu Kolorów), które powstały w wyniku erupcji wulkanu Bandai

Jak relacjonuje Rusin, na terenie tym znajduje się wyjątkowo duża populacja niedźwiedzi, a w okolicy widoczne były liczne tabliczki ostrzegawcze.

Moje ubranie okazało się tym bardziej abstrakcyjne, że na terenie po którym chodziliśmy jest wyjątkowo dużo niedźwiedzi (wszędzie tabliczki z ostrzeżeniami). Obecnie w Japonii jest ponad 44 tysiące niedźwiedzi (2 x więcej niż w 2012 roku). Szansa na ich spotkanie jest większa niż na Alasce.

W jej relacji pojawiła się również informacja o dzwoneczku, który miała przy sobie – przywiezionym wcześniej z Alaski – mającym odstraszać zwierzęta i zmniejszać ryzyko niebezpiecznego spotkania.

Czułam się więc w moim stroju lekko kuriozalnie. Tym bardziej, że przyczepiłam jeszcze do niego dzwoneczek (przywieziony z Alaski) po to, żeby nie zaskoczyć niedźwiedzia.

Na szczęście, jak wynika z relacji, do żadnego spotkania z dzikimi zwierzętami nie doszło. Trasa przebiegła bez incydentów, choć – jak można wywnioskować z opisu – emocji i napięcia nie brakowało.

Kinga Rusin naprawdę obwiniła swojego ukochanego. "Winny jest Marek"
Marek Kujawa, Kinga Rusin, fot. Instagram
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Nominacje do Rady Mediów, Karol Nawrocki
Nawrocki powołał Radę Nowych Mediów. Skład rozpętał burzę. "Kompromitacja"
Grażyna Torbicka
Potwierdziły się plotki ws. Grażyny Torbickiej. To już naprawdę oficjalne
Kinga Rusin
Kinga Rusin wydała pilny apel. Jest w poważnym zagrożeniu: "Śledzimy na bieżąco doniesienia"
Julia Dybowska z partnerem
Fani martwią się o Julię Dybowską. Ukochana teherańskiego miliardera niknie w oczach
Katarzyna Bosacka
Niebywałe, z czym mierzyła się Bosacka po rozstaniu. Ujawniła wieści o kochance męża
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji