"Kocham Marcina Prokopa". Najpierw plotkowano o ich romansie, a teraz... Tak dementuje doniesienia
Rozstanie Marcina Prokopa i Marii Prażuch-Prokop wywołało lawinę komentarzy w sieci. Internauci błyskawicznie zaczęli szukać „drugiego dna”, a w centrum plotek niespodziewanie znalazła się Mery Spolsky. Choć wokalistka wielokrotnie dementowała doniesienia o romansie, temat wciąż wraca. Teraz ponownie zrobiło się głośno po jej szczerym wyznaniu o Prokopie, które padło w rozmowie z Pomponikiem.
Plotka, która żyła własnym życiem. Wszystko zaczęło się od jednej piosenki
Kiedy media obiegła informacja o zakończeniu wieloletniego związku Marcina Prokopa i Marii Prażuch-Prokop, internet niemal natychmiast ruszył z własnymi teoriami. Fani show-biznesu zaczęli analizować stare wywiady, zdjęcia i wpisy w mediach społecznościowych. W pewnym momencie na celownik trafiła także Mery Spolsky. Wszystko przez fragment jej utworu „Polskie chłopaky”, który nagle został odkopany przez internautów i przedstawiony jako rzekoma „poszlaka” świadcząca o romansie z dziennikarzem.
Choć dla wielu było jasne, że tekst piosenki miał charakter żartobliwy i był elementem artystycznej kreacji, internet szybko dopisał do historii własny scenariusz. Plotka zaczęła żyć swoim życiem, a kolejne portale i profile plotkarskie podchwyciły temat. Co ciekawe, sama wokalistka była kompletnie zaskoczona skalą zamieszania.
Sytuację w swoim stylu skomentował również sam Marcin Prokop. Prezenter opublikował zdjęcie z podbitym okiem i dodał ironiczny komentarz, który błyskawicznie obiegł sieć:
“(...) PS: A oko? No cóż. @mariaprokop_yoga wróciła do Polski i usłyszała od Grażyny w zieleniaku o @meryspolsky”.
Fani szybko wyłapali, że dziennikarz podszedł do całej afery z dużym dystansem. Humorystyczny wpis tylko podkręcił zainteresowanie historią, ale jednocześnie pokazał, że Prokop nie zamierza traktować internetowych spekulacji śmiertelnie poważnie. Mimo to temat relacji prezentera i wokalistki wciąż wraca jak bumerang.

Mery Spolsky stanowczo dementowała
Choć od pierwszych plotek minęło już trochę czasu, temat rzekomego romansu nadal elektryzuje internautów. Mery Spolsky jakiś czas temu postanowiła więc odnieść się do sprawy publicznie i zrobiła to wprost na kanapie „Dzień dobry TVN”. Wokalistka nie owijała w bawełnę i jasno dała do zrozumienia, że internetowe domysły nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
“Słuchajcie, ja tutaj na tej kanapie przyszłam zdementować wszelkie plotki o moim romansie z Marcinem Prokopem. Ponieważ jestem z Mateuszem Golisem, który jest operatorem, z którym robimy razem klipy, sesje zdjęciowe.”
Mimo jasnego stanowiska, internet nadal nie dawał za wygraną. Dlatego temat wrócił również podczas rozmowy wokalistki z Pomponikiem. W wywiadzie Mery przyznała, że sama była zszokowana tym, jak szybko ludzie uwierzyli w plotki. W rozmowie z Pomponikiem powiedziała:
„Sama jestem zdziwiona i rozmawialiśmy sobie w DM-ach na Instagramie z Marcinem, że what the f*ck, skąd oni w ogóle to wytrzasnęli? Jedyna poszlaka, jaka przyłazi mi do mojej głowy, to żartobliwy tekst w mojej piosence Polskie Chłopaki. Natomiast ta piosenka wyszła trzy lata temu, więc jest to dla mnie dziwne, że została odgrzebana. Ale tam wymieniam wiele osób z branży rozrywkowej, więc czemu akurat Marcin? Nie wiem.”
Jak widać, sama zainteresowana nadal nie rozumie, dlaczego to właśnie jej nazwisko zostało połączone z prowadzącym „Dzień dobry TVN”. Jedno jest jednak pewne — plotka rozkręciła się do gigantycznych rozmiarów, a każde kolejne publiczne wystąpienie gwiazdy tylko podsyca zainteresowanie całym zamieszaniem.
„Kocham Marcina Prokopa”. Jedno wyznanie wystarczyło, by internet znów oszalał
Największe emocje wzbudził jednak fragment rozmowy Mery Spolsky z Pomponikiem, w którym artystka została zapytana wprost o relację z Marcinem Prokopem. Wokalistka odpowiedziała bardzo szczerze i z ogromną sympatią mówiła o prezenterze. To właśnie wtedy padły słowa, które natychmiast zaczęły krążyć po portalach plotkarskich i mediach społecznościowych.
„Kocham Marcina Prokopa, uważam, że jest świetnym prowadzącym, błyskotliwym i nigdy nie zapomnę, jak pierwszy raz w życiu prowadziłam Fryderyki w telewizji u boku Marcina i on mnie bardzo wiele nauczył. Dziękuję, Marcin.”
Nic dziwnego, że internet od razu podchwycił to wyznanie. Sformułowanie „kocham Marcina Prokopa” błyskawicznie zaczęło żyć własnym życiem, a część internautów ponownie zaczęła doszukiwać się ukrytego znaczenia. Reporter Pomponika zauważył nawet, że takie słowa mogą zostać różnie odebrane. Wtedy wokalistka postanowiła wszystko doprecyzować:
„Tak jak się mówi po angielsku: "Oh my god, I love it!". Mam do niego po prostu dużą sympatię. Tak, Marcin jest super. I ma fajnego psa.”
Tym samym Mery jasno zaznaczyła, że chodzi wyłącznie o sympatię i zawodowy podziw. Artystka nie kryje, że bardzo ceni Marcina Prokopa za jego doświadczenie, poczucie humoru i wsparcie, jakie otrzymała od niego podczas pracy przy Fryderykach. Wygląda jednak na to, że internet i tak jeszcze długo nie pozwoli tej historii umrzeć. W show-biznesie wystarczy jedno zdanie, by plotka znów ruszyła z pełną mocą.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI