Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Leciała samolotem z Mają Chwalińską. Teraz ujawniła, co działo się na pokładzie
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 08.06.2026 12:38

Leciała samolotem z Mają Chwalińską. Teraz ujawniła, co działo się na pokładzie

Leciała samolotem z Mają Chwalińską. Teraz ujawniła, co działo się na pokładzie
fot. KAPiF

Powrót Mai Chwalińskiej do Polski w poniedziałek nie przeszedł bez echa. Na pokładzie samolotu towarzyszyła jej pani Dorota, która w rozmowie z „Faktem” uchyliła rąbka tajemnicy i zdradziła, jak wyglądała podróż od kulis. Jak relacjonuje, atmosfera w trakcie lotu miała być daleka od zwyczajnej rutyny i momentami mocno zaskakująca.

Maja Chwalińska przeszła do historii

Maja Chwalińska wróciła do Polski po występie, który na długo zapisze się w historii krajowego tenisa. 24-letnia zawodniczka dotarła do finału wielkoszlemowego turnieju na kortach Rolanda Garrosa, stając się dopiero drugą Polką po Idze Świątek, która osiągnęła taki wynik w erze open. Jej droga do decydującego meczu była jednak wyjątkowa także z innego powodu.

Polka rozpoczęła rywalizację od kwalifikacji, a następnie po raz pierwszy w karierze wystąpiła w turnieju głównym paryskiego Wielkiego Szlema. Z meczu na mecz radziła sobie coraz lepiej, eliminując kolejne rywalki i przedłużając swoją przygodę na francuskich kortach. Łącznie rozegrała w Paryżu aż dziesięć spotkań, co samo w sobie było ogromnym wyzwaniem fizycznym i sportowym.

Szczególne znaczenie ma fakt, że Chwalińska została pierwszą tenisistką w blisko 130-letniej historii kobiecego turnieju na Roland Garros, która przeszła przez kwalifikacje i dotarła aż do finału. W meczu o tytuł musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. Rosjanka wygrała spotkanie 6:3, 6:2 i sięgnęła po końcowe zwycięstwo. Mimo porażki w finale występ Polki został uznany za jeden z największych sukcesów w jej dotychczasowej karierze. Po zakończeniu rywalizacji nadszedł czas na powrót do kraju, który okazał się równie wyjątkowy jak sam turniej.

Leciała samolotem z Mają Chwalińską. Teraz ujawniła, co działo się na pokładzie
Maja Chwalińska, fot. East News

LOT zmienił nazwę lotu

W poniedziałek Chwalińska wraz ze swoim sztabem wróciła z Paryża do Polski. Na pasażerów tego rejsu czekała nietypowa niespodzianka. Jak poinformowano, nazwę lotu zmieniono na LOTMAJA, nawiązując bezpośrednio do osiągnięcia tenisistki podczas Roland Garros. Ten gest szybko zwrócił uwagę podróżnych i stał się symbolicznym podkreśleniem sukcesu zawodniczki.

Na pokładzie samolotu znajdowała się również pani Dorota, która leciała tym samym rejsem. Kobieta opowiedziała później dziennikowi „Fakt” o atmosferze panującej podczas podróży. Jak relacjonowała, pasażerowie doskonale wiedzieli, że lecą razem z finalistką wielkoszlemowego turnieju. Zainteresowanie tenisistką było widoczne już od początku lotu.

Obecność Chwalińskiej oraz jej zespołu sprawiła, że rejs miał wyjątkowy charakter. Sama zmiana nazwy lotu była elementem, który dodatkowo podkreślił rangę osiągnięcia Polki. Po kilku tygodniach rywalizacji na najwyższym poziomie tenisistka mogła wrócić do kraju po turnieju, który przyniósł jej największy sukces w imprezie tej rangi. Dla wielu pasażerów wspólny lot z zawodniczką okazał się niecodziennym doświadczeniem, a nazwa LOTMAJA stała się jednym z najbardziej zauważalnych akcentów całego powrotu z Francji.

„Zobacz także” 
"Polacy wykupują jak szaleni. W 2026 wstyd nie mieć w kuchni"

Pasażerka ujawniła kulisy podróży

Relacja jednej z pasażerek wzbudziła zainteresowanie, ponieważ pozwoliła zajrzeć za kulisy powrotu tenisistki po zakończeniu wielkoszlemowej rywalizacji. Pani Dorota, która podróżowała tym samym samolotem, opowiedziała „Faktowi” o wydarzeniach z pokładu i atmosferze towarzyszącej całemu rejsowi. Informacje te pojawiły się już po lądowaniu w Polsce.

Atmosfera była fantastyczna, było spokojnie. Był pełen komfort dla naszej finalistki. Wszystko odbywało się z dużą dyskrecją — opowiedziała pani Dorota

Powrót Chwalińskiej był naturalnym następstwem kilkunastu dni spędzonych na kortach Rolanda Garrosa. W tym czasie Polka przeszła drogę od kwalifikacji do finału, rozgrywając dziesięć meczów. Każde kolejne zwycięstwo przyciągało większą uwagę kibiców, a jej występy były szeroko komentowane przez media.

Było fantastycznie — opowiedziała o meczu z Andriejewą. — Serca kibiców tam mocno biły. Wszyscy wstrzymywali oddech przy piłkach Mai. Wiwatowali przy każdym punkcie. Fantastycznie, naprawdę — dodał pasażerka

Najważniejszym faktem pozostaje jednak sam wynik osiągnięty w Paryżu. Chwalińska nie tylko zagrała w finale wielkoszlemowego turnieju, ale dokonała tego po przejściu kwalifikacji, zapisując się w historii rozgrywek. Powrót do Polski odbył się w wyjątkowej atmosferze, czego symbolem była zmieniona nazwa lotu. Dla tenisistki był to koniec niezwykle udanego występu we Francji i jednocześnie moment zamknięcia jednego z najważniejszych rozdziałów w jej dotychczasowej karierze.

Leciała samolotem z Mają Chwalińską. Teraz ujawniła, co działo się na pokładzie
Maja Chwalińska wita się z fanami w Polsce fot. East News

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: sport
Wybór Redakcji