"Na litość boską". Świątek wściekła się w czasie wywiadu. Po tym pytaniu nie wytrzymała
Iga Świątek po raz kolejny pokazała, że potrafi zachwycić kibiców na największych tenisowych arenach. Polka zameldowała się w półfinale Canadian Open, a jej ostatni występ zrobił ogromne wrażenie na ekspertach. W starciu z Dianą Sznajder nie pozostawiła rywalce większych szans, wygrywając pewnie 6:2, 6:1. Jej gra przypominała tę, którą fani doskonale pamiętają z najlepszych momentów jej kariery. Eksperci szybko znaleźli określenie na jej występ.
Świątek usłyszała ten komentarz podczas rozmowy z Tennis Channel i nie kryła rozbawienia. Jej odpowiedź szybko zwróciła uwagę, bo 25-latka zauważyła, że trudno mówić o „starych czasach”, skoro od jej największych sukcesów minęły zaledwie dwa czy trzy lata. Wcześniej musiała jednak mocno napracować się w spotkaniu z Martą Kostiuk, dlatego droga do półfinału była dla niej również sprawdzianem charakteru.
Iga Świątek w światowej czołówce
Iga Świątek od początku seniorskiej kariery udowadniała, że ma potencjał, aby na lata zdominować światowy tenis. Przełom nastąpił w 2020 roku, gdy wygrała Roland Garros, zdobywając swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Miała wówczas zaledwie 19 lat, a jej zwycięstwo było początkiem niezwykłej serii sukcesów.
Polka szybko stała się jedną z najważniejszych zawodniczek WTA. Kolejne triumfy na kortach ziemnych i twardych sprawiły, że w kwietniu 2022 roku po raz pierwszy została liderką światowego rankingu. Od tamtej pory wielokrotnie wracała na pierwsze miejsce, potwierdzając swoją klasę podczas najważniejszych turniejów.
Świątek ma już w dorobku pięć tytułów wielkoszlemowych. Czterokrotnie zwyciężała w Roland Garros, a w 2022 roku triumfowała również w US Open. Do tego dochodzą liczne zwycięstwa w turniejach rangi WTA oraz medale zdobywane w reprezentacyjnych rozgrywkach.
Właśnie taką Świątek kibice chcą oglądać również w Kanadzie. Jej droga do półfinału Canadian Open nie była jednak pozbawiona przeszkód.
Zobacz też: Wielka radość w życiu Cichopek. Ogłosiła powrót do tańca | Świat Gwiazd

Wygrana Igi Świątek
W drodze do półfinału Świątek musiała między innymi zmierzyć się z Martą Kostiuk. Spotkanie nie rozpoczęło się po jej myśli. Polka przegrała pierwszą partię 3:6 i znalazła się w sytuacji, w której musiała szybko znaleźć sposób na odwrócenie przebiegu rywalizacji.
Później pokazała jednak ogromną klasę. W drugim secie wygrała aż 6:1, a decydującą partię rozstrzygnęła na swoją korzyść 6:2. Tym samym po przegranym otwarciu zdołała przejąć inicjatywę i zamknąć mecz zwycięstwem.
Po spotkaniu Świątek zwracała uwagę, że każde kolejne starcie jest dla niej cenną lekcją. Szczególnie dużo uwagi poświęciła właśnie trudnej konfrontacji z Ukrainką.
Najbardziej zacięte było oczywiście spotkanie z Martą Kostiuk, więc musiałam się pozbierać po przegranym secie i rozwiązać kilka problemów na korcie - powiedziała Polka podczas rozmowy z Tennis Channel.
Zobacz też: Mateusz Socha zakpił z Donalda Trumpa i Karola Nawrockiego | Świat Gwiazd
Iga Świątek nie wytrzymała
Kolejny mecz wyglądał już zupełnie inaczej. Świątek nie pozwoliła Dianie Sznajder na rozwinięcie skrzydeł i wygrała 6:2, 6:1. Wynik mówi sam za siebie, ale jeszcze większe wrażenie zrobił styl, w jakim Polka rozprawiła się z rywalką. Eksperci określili jej występ mianem „vintage”. Termin miał nawiązywać do Świątek sprzed lat.
Podczas rozmowy z Tennis Channel Polka usłyszała, że jej forma przypomina „vintage Igę”. Świątek najwyraźniej zaczęła już być zmęczona słuchaniem, że jej najlepsza wersja pochodzi z przeszłości. W końcu trudno mówić o „starym stylu” zawodniczki, która ma dopiero 25 lat.
Dlaczego "vintage"? Wszyscy powtarzają "vintage", ale na litość boską, to przecież dwa czy trzy lata! Ile, dziewięć lat trzeba mieć, żeby tak mówić? - zareagowała Świątek.
Po chwili dodała:
Wciąż przychodzą do mnie ludzie i mówią: "vintage Iga", a ja mam 25 lat, więc...
Jej komentarz szybko zwrócił uwagę kibiców. Świątek z jednej strony wraca do poziomu, który kojarzy się z jej najlepszymi występami, a z drugiej sama przypomina, że jej kariera wciąż jest stosunkowo krótka.
