Oto dlaczego Świątek wykrzykiwała na korcie i rzucała rakietą. Były trener bez ogródek
Iga Świątek odpadła z Wimbledonu i mierzy się z problemami. Co się z nią dzieje? Były trener wyjaśnia. Jaka jest szansa na sukcesy w dalszej części sezonu?
Iga Świątek na Wimbledonie: co krzyczała do trenera?
Ogromne problemy z opanowaniem narastającej frustracji ujawniły się z pełną siłą w drugim secie ostatniego meczy Świątek na Wimbledonie, kiedy to rywalka błyskawicznie odskoczyła z wynikiem na 0:3 w gemach.
Bezradna wobec własnych błędów Świątek nie wytrzymała napięcia i nagle, niezwykle głośno krzyknęła w kierunku swoich współpracowników, co natychmiast wychwyciły czułe mikrofony na korcie centralnym:
Ja mam iść do przodu czy co?! - usłyszeli wyraźnie fani na trybunach i telewidzowie przed odbiornikami.
Zdarzenie to z dużą dawką ironii i humoru podchwycili relacjonujący mecz na żywo sprawozdawcy Polsatu Sport, zwracając uwagę na fakt, że główny trener Polki jest Hiszpanem:
A to do trenera Roiga (hiszpańskiego szkoleniowca - przyp. red.) po polsku? Tak szybko się nauczył? Może ma talent do języków - skwitowali w ironiczny sposób.
Co stoi za takimi kłopotami świetnej tenisistki?

Iga Świątek odpadła z Wimbledonu
Sensacyjne pożegnanie Igi Świątek z wielkoszlemowym Wimbledonem już na etapie trzeciej rundy wciąż wywołuje ogromne poruszenie w środowisku tenisowym. Obrończyni tytułu z ubiegłego roku musiała uznać wyższość reprezentantki Filipin, Alexandry Eali.
Wokół przyczyn tej bolesnej przegranej narasta żywa dyskusja, a głos w sprawie postanowił zabrać były szkoleniowiec polskiej liderki, Michał Kaznowski. W szczerej rozmowie z Interią ekspert wskazał, że kluczowy problem Polki wcale nie leżał w doskonałej dyspozycji przeciwniczki, lecz wewnątrz jej własnego organizmu.
W opinii Michała Kaznowskiego to nie taktyka rywalki okazała się przeszkodą nie do pokonania, lecz głębokie, wewnętrzne bariery psychiczne, z którymi Polka nie potrafiła sobie poradzić na korcie centralnym. Emocjonalne reakcje ubiegłorocznej mistrzyni były jedynie tego jawnym dowodem:
Miałem wrażenie, że Iga zmaga się nie tyle z rywalką, ile sama z sobą. To była nierówna walka. Stąd brały się jej frustracje i rzucanie rakietą - ocenił były trener.
Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że losy premierowej odsłony spotkania mogły potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby Polka zachowała chłodną głowę w kluczowych momentach. Przywołał przy tym trafną analizę innego wybitnego polskiego tenisisty:
Dobrze powiedział Łukasz Kubot, który zwrócił uwagę na tzw. "hot moments" tego spotkania. Chodziło mu o te akcje, które równie dobrze mogła wygrać Iga. Trochę tego było, ale też Iga miał duży problem ze skończeniem akcji na swoją korzyść - stwierdził Kaznowski.
Najbardziej niepokojący dla obserwatorów był jednak fakt, że nasza reprezentantka przez długi czas wydawała się zupełnie rozkojarzona i odcięta od swojego optymalnego rytmu:
Iga długimi okresami była nieobecna. Walczyła, dawała z siebie full, ale nie mogła wejść na ten poziom głębokiej koncentracji, który czyni ją zawodniczką nie do zatrzymania. To aż rzucało się w oczy - podkreślił ekspert.
Czy jest nadzieja na resztę sezonu?
Z każdym kolejnym nieudanym zagraniem pewność siebie Polki drastycznie malała. Michał Kaznowski zauważył, że niepowodzenia zamykały Świątek na odważniejsze rozwiązania taktyczne, przez co stawała się przewidywalna dla rywalki:
Widać było, że szuka, że próbuje wyjść z sytuacji, ale płaciła za to błędami, które w efekcie mentalnie mocno ją kosztowały. Jak jej raz jakieś zagranie nie wyszło, to potem bała się do tego wrócić - wyjaśnił.
Były opiekun tenisistki zdradził również, że obecny trener Igi, Francisco Roig, do samego końca próbował ratować sytuację z boksu trenerskiego, dając jej jasne wskazówki, jednak paraliżująca presja uniemożliwiła ich realizację.
Mimo tak bolesnego potknięcia na londyńskiej trawie, Kaznowski apeluje do kibiców i ekspertów o spokój oraz zachowanie wiary w sztab i możliwości Polki przed kolejnymi wyzwaniami tego lata:
Jeszcze bym nie skreślał tego sezonu. Jest cień szansy, że Iga obudzi się na US Open, że tam już zobaczymy ją w dużo lepszym wydaniu. Na razie nie wychodzi, ale to się prędzej, czy później zmieni - podsumował z optymizmem.
Co wy na to?
