Chwalińska przegrała, ale on dał popis mocy! Hurkacz wyeliminował światową gwiazdę tenisa!
Maja Chwalińska przegrała swój mecz na otwarcie Wimbledonu, ale on dał popis mocy! Hubert Hurkacz wyeliminował światową gwiazdę tenisa! Szczegóły poniżej.
Dramat Chwalińskiej na Wimbledonie
Tegoroczny wielkoszlemowy Wimbledon przyniósł skrajne emocje polskim kibicom już od pierwszych minut rywalizacji. Jako pierwsza na londyńskich kortach zaprezentowała się rozstawiona z numerem 20. Maja Chwalińska. Spotkanie z kwalifikantką z Tajlandii, Mananchayą Sawangkaew, zapowiadało się na pewny sukces Polki.
Wicemistrzyni niedawnego French Open grała koncertowo, pewnie wygrywając pierwszego seta 6:2. W drugiej partii nasza reprezentantka prowadziła już 5:2 i miała piłki meczowe, będąc dosłownie o krok od awansu. W tym momencie doszło jednak do ogromnego dramatu – biegając do jednej z piłek, Chwalińska niefortunnie poślizgnęła się na zdradliwej trawie i nabawiła bolesnej kontuzji kostki. Mimo interwencji medycznej i heroicznej próby kontynuowania pojedynku, potężny ból uniemożliwił jej skuteczną walkę, przez co ostatecznie przegrała to starcie 6:2, 5:7, 2:6, przedwcześnie żegnając się z turniejem.

Hubert Hurkacz w wielkim stylu eliminuje faworyta
Nastroje fanów znad Wisły błyskawicznie poprawił Hubert Hurkacz, który znakomicie rozpoczął swoje zmagania na brytyjskich kortach. Choć jego rywal, Casper Ruud, został rozstawiony z wysokim numerem 11., przed meczem nikt nie stawiał Norwega w roli jednoznacznego faworyta.
Wszystko z uwagi na to, że tenisista z Oslo od lat fatalnie radzi sobie na nawierzchni trawiastej. Lata mijają, a gra Ruuda nie uległa zmianie na wspomnianej nawierzchni, co wrocławianin bezlitośnie wykorzystał. Półfinalista Wimbledonu z 2021 roku zanotował niezwykle pewne zwycięstwo po niespełna trzygodzinnej, trzysetowej rywalizacji, meldując się w kolejnej rundzie wynikiem 6:4, 6:2, 7:6(7).
Przełomowy siódmy gem i popisowy forhend Polaka w premierowym secie
Początek meczu Hurkacza zapowiadał wyrównany bój, ponieważ Norweg w swoich pierwszych gemach serwisowych skutecznie bronił się przed przełamaniami za pomocą potężnych poddań. Kluczowy dla losów pierwszej partii okazał się siódmy gem, w którym Ruud całkowicie pogubił się na własnym podaniu. Seryjnie popełniane podwójne błędy serwisowe Norwega w połączeniu ze znakomitą i agresywną akcją wrocławianina doprowadziły do błyskawicznego wyniku 0-40.
Chwilę później Hurkacz posłał kończący forhend i objął prowadzenie 4:3. W dziesiątym gemie Polak serwował już na zakończenie premierowej odsłony i nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Po tym, jak wypracował dwie piłki setowe, pierwszą wpakował co prawda w siatkę, gdy ratował się widowiskowym "tweenerem", natomiast chwilę później posłał potężny, wygrywający serwis, zamykając partię otwarcia.
