Anna Lewandowska w Chicago. Ludzie zaczepili ją na ulicy. Nie do wiary, co usłyszała
Anna Lewandowska w końcu dotarła do USA, kładąc kres miesiącom medialnych spekulacji i lęku przed nieznanym. Po przylocie spotkała się z ogromnym zainteresowaniem internautów. Może też liczyć na wsparcie polskiej społeczności w Chicago. Życiowa rewolucja stała się faktem. Pierwsze chwile za oceanem przyniosły potężne emocje nie tylko na trybunach wielkiego stadionu, ale również na ulicach amerykańskiego miasta.
Ania po przylocie z córeczkami do Chicago nie zamierzała długo wypoczywać. Trenerka błyskawicznie wróciła do swoich aktywności. Wybrała się poznać trasy do biegania, a podczas treningu wydarzyło się coś niezwykłego. To wykrzykiwali za nią przechodnie.
Pierwszy mecz w nowych barwach. Anna Lewandowska nie kryła emocji
Trenerka przyleciała wraz z córkami Klarą i Laurą do Chicago, aby dołączyć do swojego męża, Roberta Lewandowskiego. Wyjazd nastąpił po wzruszającym pożegnaniu ze znajomymi z Barcelony oraz rodziną z Polski. Rozłąka nie trwała długo. Przylot na nowy kontynent otworzył ekscytujący rozdział.
Już w czwartek, 6 sierpnia, kilkanaście godzin po przylocie na miejsce, cała trójka z dumą pojawiła się na stadionie Chicago Fire. Z trybun stadionu żona piłkarza oraz ich córki po raz pierwszy dopingowały Roberta Lewandowskiego w barwach nowego klubu. To było zacięte starcie Leagues Cup przeciwko meksykańskiemu Club Necaxa.
Jej post na Instagramie wywołał w tym ważnym dniu duże zainteresowanie internautów. Zdobył w mgnieniu oka tysiące polubień. Pojawienie się trenerki wywołało spore poruszenie w sieci, a pod jej wpisem szybko pojawiły się liczne komentarze z życzeniami powodzenia. Jeden z wzruszonych fanów napisał w komentarzu:
Rodzina w komplecie. Kolejny rozdział właśnie się rozpoczął, powodzenia.
Sama bohaterka zamieszania niemal od razu przerwała milczenie. Wprost odniosła się do nieustannego wsparcia. Na swoim profilu przed rozpoczęciem meczu opublikowała emocjonalne słowa:
Dziś jest nasz pierwszy mecz Chicago Fire. Dziękujemy za setki wiadomości i za całe wsparcie, zwłaszcza od społeczności polskiej w Chicago. Kto ogląda dzisiejszy mecz?
Zaczepka na ulicy. Polonia przywitała trenerkę z dużym entuzjazmem
Choć początki bywają trudne, trenerka błyskawicznie wróciła do swoich sportowych rytuałów. Dzieli się z obserwatorami codziennością w nowym miejscu. Publikuje w sieci urokliwe, poranne kadry z Chicago. W jednej z pierwszych relacji nagranych tuż po przylocie przyznała, że w Chicago jest miło.
Gwiazda zachwycała się klimatem miasta. Podkreśliła przy tym niesamowitą energię i aktywność mieszkańców. To otoczenie najwyraźniej zmotywowało ją do treningu. Do niespodziewanego zdarzenia doszło po zakończeniu aktywności.
To właśnie po 45-minutowym biegu w Chicago doszło do niezwykłej sytuacji na ulicy. Ktoś z przechodniów niespodziewanie rozpoznał zmęczoną trenerkę. Zdecydował się zawołać do niej prosto z mostu:
Lewandowska!
Ten niespodziewany okrzyk od zupełnie przypadkowej osoby udowodnił, jak gigantyczną popularnością za oceanem cieszy się polska para i jak uważnie tamtejsza Polonia śledzi ich obecność.
Strach o dzieci i luksusowa codzienność w hotelu Waldorf Astoria
Pozornie idealny obrazek amerykańskiego snu skrywa jednak trudne matczyne dylematy. Przeprowadzka wymuszona zmianą klubu przez męża oznaczała paraliżującą presję. Trenerka otwarcie wyrażała obawy związane z relokacją oraz bezpośrednim wpływem tej rewolucji na emocje jej córek. W bardzo szczerych słowach wyznała:
Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie. Kto przechodził tak dużą przeprowadzkę z dziećmi, ten wie, jaki to ciężar psychiczny dla rodzica.
Ten psychiczny ciężar gwiazda próbuje balansować najwyższym standardem życia. Ułatwia to proces trudnej adaptacji. Według doniesień serwisu Pudelek zebranych po przylocie do USA, rodzina szuka obecnie docelowego domu w Chicago.
Tymczasowo mieszkają w luksusowym obiekcie Waldorf Astoria. Pobyt w tym pięciogwiazdkowym miejscu daje im bezpieczny azyl. Pomaga to w spokojnym czasie adaptacji do zupełnie nowego otoczenia.
