Menedżer Mai Chwalińskiej zabrał głos. Przekazał smutne wieści
Maja Chwalińska doznała kontuzji podczas meczu pierwszej rundy Wimbledonu i nie wiadomo, czy będzie mogła kontynuować rywalizację w turnieju deblowym. Polska tenisistka prowadziła 6:2, 5:2, ale po niefortunnym poślizgnięciu przegrała spotkanie z Mananchayą Sawangkaew. Głos w sprawie stanu zdrowia zawodniczki zabrał jej menedżer Piotr Szczypka
Kontuzja Mai Chwalińskiej na Wimbledonie
Jeszcze chwilę wcześniej wszystko wskazywało na to, że Maja Chwalińska zanotuje jedno z najcenniejszych zwycięstw w tegorocznej edycji Wimbledonu. Polka prowadziła z Tajką Mananchayą Sawangkaew 6:2, 5:2 i miała piłkę meczową. Wydawało się, że awans do drugiej rundy jest już tylko formalnością.
Wtedy doszło do sytuacji, która całkowicie odmieniła przebieg spotkania. Przy próbie zakończenia meczu Chwalińska poślizgnęła się na trawie i doznała urazu. Od tego momentu jej gra zaczęła wyglądać zupełnie inaczej. Problemy z poruszaniem się były widoczne niemal natychmiast, a przewaga, którą wypracowała przez większą część pojedynku, zaczęła szybko topnieć.
Polska tenisistka skorzystała z pomocy medycznej. Po zakończeniu drugiego seta na dłuższy czas zeszła do szatni, co tylko spotęgowało obawy dotyczące jej stanu zdrowia. Wielu obserwatorów spodziewało się, że zdecyduje się na skreczowanie meczu, zwłaszcza że kolejne akcje pokazywały, jak duże trudności sprawia jej poruszanie się po korcie.
Mimo to Chwalińska wróciła do gry. Walczyła do końca, choć momentami było widać, że nie jest już w stanie rywalizować na pełnych obrotach. Przy części piłek nie podejmowała nawet próby dojścia do zagrania rywalki. Ostatecznie przegrała spotkanie 6:2, 5:7, 2:6, mimo że jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej znajdowała się bardzo blisko zwycięstwa.

Występ Mai Chwalińskiej w turnieju deblowym Wimbledonu stoi pod znakiem zapytania
Po meczu pojawiły się pytania o decyzję dotyczącą kontynuowania gry. Czy sztab szkoleniowy sugerował wycofanie się z pojedynku? Menedżer tenisistki Piotr Szczypka w rozmowie ze Sport.pl. wyjaśnił, że taki temat nie był poruszany.
Nie, ja tak nie mówiłem. Nic na ten temat nie mówiliśmy. Maja sama najlepiej wiedziała, czy dalsza gra wiąże się dla niej z jakimś ryzykiem
Jak przyznał, w trakcie meczu nie było jasne, z jakim dokładnie problemem zdrowotnym zmaga się zawodniczka. Początkowo nie było wiadomo, czy chodzi wyłącznie o uraz kostki, czy też o inne dolegliwości.
Ja do końca nie zdawałem sobie wtedy sprawy, czy chodzi o kostkę, czy o skurcze, bo nie rozmawiała o tym zbytnio z nami. Ale w pewnym momencie powiedziała, że ma skurcze w całym ciele – przekazał menedżer.
Ta relacja pokazuje skalę problemów, z którymi musiała zmierzyć się zawodniczka. Wimbledon, który miał być kolejnym ważnym przystankiem w sezonie, niespodziewanie zamienił się w walkę nie tylko z rywalką, ale przede wszystkim z własnym organizmem.
Przegrany mecz singlowy nie oznaczał automatycznie końca występów Mai Chwalińskiej na londyńskich kortach. Polska tenisistka pozostaje zgłoszona do turnieju deblowego, gdzie miała wystąpić w parze z Austriaczką Sinją Kraus.
To właśnie kwestia dalszej gry stała się jednym z najważniejszych tematów po zakończeniu spotkania z Mananchayą Sawangkaew. Wśród kibiców szybko pojawiły się pytania, czy uraz okaże się na tyle poważny, że zawodniczka będzie zmuszona zrezygnować również z występu w deblu.
Na razie odpowiedzi nie ma. Sztab zawodniczki zachowuje ostrożność i podkreśla, że najważniejsze będzie dokładne sprawdzenie stanu zdrowia tenisistki.
Udział Mai Chwalińskiej w deblu na Wimbledonie poważnie zagrożony
Choć sport zawodowy przyzwyczaił kibiców do spektakularnych zwycięstw i efektownych powrotów, czasami najbardziej zapadają w pamięć chwile, w których zawodnicy walczą przede wszystkim z bólem.
W przypadku Mai Chwalińskiej właśnie taki obraz pozostał po meczu pierwszej rundy Wimbledonu. Jeszcze przed końcem spotkania można było zauważyć, że zawodniczka porusza się z coraz większym trudem. Mimo to nie zdecydowała się na wcześniejsze zakończenie rywalizacji.
Według Piotra Szczypki mogła to być decyzja podjęta bardziej pod wpływem emocji i sportowej ambicji niż chłodnej kalkulacji.
Dziś też już chyba kierowała się sercem, bo było widać, że to było ogromne cierpienie
Chwalińska znalazła się w sytuacji wyjątkowo trudnej. Z jednej strony była bardzo blisko zwycięstwa i awansu do kolejnej rundy prestiżowego turnieju. Z drugiej – musiała zmagać się z bólem, który ograniczał jej możliwości. Menedżer zawodniczki podkreśla jednak, że obecnie jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie daleko idących wniosków.
Na razie musimy jednak z takimi analizami poczekać. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało jutro czy pojutrze
Wszystko wskazuje na to, że udział Polki w deblu jest mocno zagrożony, a jej występ w tej części Wimbledonu może ostatecznie nie dojść do skutku. Ostateczna decyzja będzie jednak zależała od stanu zdrowia zawodniczki i jej samopoczucia po urazie.
