Przekazano nowe wieści ws. Mai Chwalińskiej. Zrezygnowała. To koniec
Przekazano smutne wieści ws. Mai Chwalińskiej. Czegoś takiego mało kto się spodziewał.
Start Chwalińskiej na Wimbledonie
Polscy kibice wciąż nie mogą uwierzyć w to, co wydarzyło się podczas meczu Mai Chwalińskiej z Mananchayą Sawangkaew w pierwszej rundzie Wimbledonu. Reprezentantka Polski przez długi czas kontrolowała przebieg spotkania i była o krok od zwycięstwa. Pierwszego seta wygrała 6:2, a w drugiej partii prowadziła już 5:2. Przy stanie 40:30 przy serwisie rywalki miała piłkę meczową, która mogła zakończyć całe spotkanie.
To właśnie wtedy doszło do zdarzenia, które całkowicie odmieniło losy pojedynku. W trakcie wymiany Chwalińska ruszyła do piłki w lewą stronę i poślizgnęła się na trawie. Upadek wyglądał bardzo groźnie i od razu było widać, że Polka odczuwa skutki tego incydentu. Choć wróciła do gry, nie prezentowała już takiej swobody poruszania się, jak wcześniej.
Nie uważam, że jest to coś poważnego, ale trzeba to sprawdzić — stwierdziła Polka
Od tego momentu inicjatywę przejęła reprezentantka Tajlandii. Sawangkaew najpierw odrobiła straty i wygrała drugiego seta 7:5, a następnie poszła za ciosem w decydującej odsłonie, zwyciężając 6:2. Tym samym Chwalińska, mimo znakomitego początku i ogromnej przewagi, zakończyła udział w singlu już na pierwszej rundzie. To jedna z najbardziej pechowych porażek polskiej tenisistki w ostatnich miesiącach, zwłaszcza że jeszcze chwilę wcześniej była dosłownie o jedną wygraną piłkę od awansu do kolejnej fazy turnieju.

Chwalińska rezygnuje przez kontuzję
Po zakończeniu spotkania Maja Chwalińska pojawiła się na konferencji prasowej, gdzie opowiedziała o swoim stanie zdrowia. Jak przyznała, problemem nie okazał się wyłącznie uraz stawu skokowego, którego doznała po niefortunnym poślizgnięciu. Znacznie większym utrudnieniem były silne skurcze, które pojawiły się w trakcie meczu i z każdą kolejną minutą coraz bardziej ograniczały jej możliwości.
Tenisistka nie ukrywała, że po feralnym upadku trudno było jej wrócić do rytmu. W efekcie nie była już w stanie utrzymać poziomu gry prezentowanego w pierwszym secie i na początku drugiego. Rywalka wykorzystała ten moment, odwracając losy spotkania i zapewniając sobie awans do drugiej rundy.
Nie taki Wimbledon sobie wyobrażałam, ale taki jest czasem tenis. Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie, naprawdę to doceniam — napisała Chwalińska na Instagramie
Jeszcze po meczu nie było wiadomo, czy Polka będzie mogła wystąpić również w turnieju deblowym. Sama zawodniczka w rozmowie z Polsatem Sport podkreślała, że wszystko zależy od wyników badań i oceny lekarzy. W tamtym momencie nie przesądzała jeszcze swojej decyzji, zaznaczając jedynie, że zdrowie będzie najważniejszym czynnikiem przy podejmowaniu kolejnych kroków. Kibice z niecierpliwością czekali więc na kolejne informacje dotyczące jej stanu oraz ewentualnego pozostania w rywalizacji podczas londyńskiego turnieju.
Zapadła decyzja w sprawie debla
Ostatecznie napłynęły informacje, których polscy kibice obawiali się najbardziej. Stan zdrowia Mai Chwalińskiej nie pozwolił jej na kontynuowanie rywalizacji podczas Wimbledonu. Zawodniczka nie wystąpi w turnieju deblowym, co oznacza definitywny koniec jej tegorocznego występu na londyńskich kortach.
Maja Chwalińska i Austriaczka Sinja Kraus wycofały się z gry podwójnej wielkoszlemowego Wimbledonu — poinformowali organizatorzy.
Decyzja została podjęta po analizie sytuacji zdrowotnej tenisistki i rozwiała wszelkie wątpliwości, które pojawiały się po zakończeniu meczu singlowego. Choć początkowo istniała jeszcze szansa na występ w grze podwójnej, ostatecznie badania oraz samopoczucie zawodniczki nie pozwoliły na dalszą grę.
Po pierwszych emocjach Chwalińska zwróciła się również do swoich kibiców za pośrednictwem mediów społecznościowych. To właśnie tam postanowiła podziękować za otrzymane wsparcie po jednym z najbardziej pechowych spotkań w swojej karierze. Dla 25-letniej tenisistki z Dąbrowy Górniczej tegoroczny Wimbledon zakończył się znacznie wcześniej, niż mogła na to wskazywać sytuacja na korcie jeszcze przy stanie 6:2, 5:2 i piłce meczowej. Zamiast walki o kolejne rundy pozostała konieczność przerwania udziału w turnieju i skupienia się na powrocie do pełnej sprawności.