Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Nazwał Nawrockiego "Shrekiem". Teraz ostro się tłumaczy
Agata Piszczek
Agata Piszczek 05.07.2026 08:50

Nazwał Nawrockiego "Shrekiem". Teraz ostro się tłumaczy

Nazwał Nawrockiego "Shrekiem". Teraz ostro się tłumaczy
fot. YouTube, East News

Radny PSL Wojciech Ślusarczyk usłyszał zarzuty znieważenia prezydenta Karola Nawrockiego i jego żony Marty Nawrockiej po tym, jak w sieci opublikował grafikę z dopiskiem „A Shrek gdzie???”. Prokuratura uznała, że mogło to naruszyć godność pary prezydenckiej, a sprawa zagrożona jest karą do 3 lat więzienia. Radny postanowił się wytłumaczyć.

„A Shrek gdzie???”. Jedna grafika i polityczna burza, która nie cichnie

Cała sprawa zaczęła się od wpisu, który w sierpniu 2025 roku pojawił się na Facebooku radnego Wojciecha Ślusarczyka. Kilkanaście dni po zaprzysiężeniu prezydenta Karola Nawrockiego, polityk udostępnił przerobioną grafikę, która wcześniej krążyła w sieci wśród sympatyków prawicy. Przedstawiała ona Martę Nawrocką w bajkowej, stylizowanej roli księżniczki, z podpisem „Pierwsza dama Polski”.

Ślusarczyk dodał do niej krótki, ale bardzo komentowany dopisek: „A Shrek gdzie???”. Nawiązanie do kultowej animacji momentalnie wywołało falę reakcji w sieci, a sprawa zaczęła żyć własnym życiem. Dla jednych był to niewinny żart internetowy, dla innych – przekroczenie granicy dobrego smaku.

Już następnego dnia do Prokuratury Rejonowej w Radomsku wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Złożył je przedsiębiorca związany ze środowiskiem politycznym PiS. Wskazywał on, że mogło dojść do znieważenia prezydenta RP i pierwszej damy.

W efekcie internetowy wpis zamienił się w poważne postępowanie karne, a sprawa zaczęła być analizowana nie tylko w kontekście politycznym, ale też prawnym. W tle pojawiło się pytanie, gdzie kończy się satyra, a zaczyna odpowiedzialność karna za słowa w sieci.

Nazwał Nawrockiego "Shrekiem". Teraz ostro się tłumaczy
fot. Facebook, mem udostępniony przez Wojciecha Ślusarczyka

Prokuratura wkracza do gry. Biegły analizuje „Shreka”

We wrześniu prokuratura zdecydowała o wszczęciu śledztwa, a sprawa nabrała formalnego biegu. Kluczowym elementem postępowania było powołanie biegłego, który miał ocenić, czy użycie słowa „Shrek” w tym kontekście może być uznane za znieważenie prezydenta Karola Nawrockiego lub jego żony Marty Nawrockiej.

W czerwcu Wojciech Ślusarczyk usłyszał oficjalnie dwa zarzuty: pierwszy dotyczący publicznego znieważenia prezydenta RP, drugi odnoszący się do znieważenia osoby prywatnej – pierwszej damy. Radny został przesłuchany, jednak nie przyznał się do winy.

W rozmowach z mediami podkreślał, że cała sytuacja jest jego zdaniem nieporozumieniem i przesadną reakcją wymiaru sprawiedliwości. Wskazywał też, że jest osobą aktywną w mediach społecznościowych, co – jego zdaniem – mogło zwiększyć zainteresowanie jego wpisem.

Jeżeli rzeczywiście prokuratorzy w Polsce nie mają poważniejszych tematów, którymi powinni się zająć, to ja im gratuluję - powiedział Ślusarczyk. 

Radnemu grozi kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności, jeśli sąd uzna, że doszło do znieważenia. Sprawa stała się szeroko komentowana w lokalnych mediach, a także wśród internautów, którzy dzielą się na dwa obozy: jedni mówią o zbyt ostrej reakcji państwa, inni – o konieczności ochrony godności urzędu prezydenta.

Tłumaczenia w Kanale Zero i walka o interpretację intencji

Wojciech Ślusarczyk zdecydował się na publiczne wyjaśnienia w Kanale Zero, gdzie próbował doprecyzować swoje intencje. Jak podkreśla, jego wpis nie miał być żadnym odniesieniem do Karola Nawrockiego, lecz luźnym komentarzem do grafiki, którą zobaczył w sieci.

Moją intencją nie było porównywanie prezydenta do Shreka, tylko obok osoby, która mi przypominała Fionę, napisałem, że tylko jej brakuje Shreka. Nie w kontekście, że tam Nawrocki ma być. Tylko zupełnie wie pan, tak po prostu, jest akcja-reakcja, błyskawicznie, bez kontekstu. Teraz się ukazało, że uraziłem godność pierwszej osoby w państwie, porównując ją do Shreka. - powiedział Wojciech Ślusarczyk

Radny dodaje, że nie rozumie zarzutów, jakie zostały mu przedstawione i uważa, że sprawa ma również wymiar polityczny. Wskazuje, że już wcześniej mierzył się z procesami o zniesławienie i jest przyzwyczajony do sporów sądowych.

Padło pytanie, czy ja rozumiem zarzuty, powiedziałem zgodnie z prawdą, że nie. 19 czerwca zostały mi przekazane zarzuty, jako osoby podejrzanej. Jestem aktywny w mediach społecznościowych i może przez to jestem dla niektórych niewygodny. Miałem już kiedyś proces o zniesławienie pracowników wysokiego szczebla, które trwały 3 lata, więc jestem otrzaskany w tych kwestiach. Być może ktoś chciał mi usta zamknąć (...) Na pewno tak nie będzie - tłumaczył.

Cała sprawa, choć zaczęła się od internetowego żartu, dziś stała się głośnym przykładem tego, jak szybko memy i grafiki w sieci mogą przerodzić się w poważne postępowanie karne i debatę o granicach wolności słowa w Polsce.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Maciej Orłoś
Maciej Orłoś osiągnął wiek emerytalny. Wyjawił, ile może dostać z ZUS. "Nie zamierzam się skarżyć"
Karol Nawrocki, Marta Nawrocka
Tyle kosztuje stylizacja Nawrockiej. Trudno w to uwierzyć
Marta i Karol Nawroccy w Turcji
Tak Nawrocka ubrała się na upały w Turcji. Ludzie nie oszczędzili jej kreacji
Klaudia Halejcio i jej były partner
To z nim była Halejcio przed Wojciechowskim. "Wypruł mi flaki, drań"
Klaudia Halejcio
"Czarna lista" Klaudii Halejcio jest całkiem długa. Na czele znana aktorka
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji