Nie żyje ikona muzyki. Jego przebój znają absolutnie wszyscy
Nie żyje legendarny artysta, autor jednego z najbardziej rozpoznawalnych utworów w historii muzyki. Informację o jego śmierci przekazał magazyn Rolling Stone. Muzyk miał 86 lat.
Seria bolesnych strat. Odeszli artyści, których słuchał cały świat
Ostatnie miesiące przyniosły wyjątkowo dużo smutnych wiadomości dla fanów muzyki. W krótkim czasie świat pożegnał kilka naprawdę głośnych nazwisk, które przez dekady kształtowały brzmienie swoich gatunków i inspirowały kolejne pokolenia artystów.
Wśród nich znalazł się m.in. Tony Wilson - twórca głośnego hitu “Hot Chocolate”, Kris Kristofferson — legenda country i autor tekstów, które na stałe wpisały się w historię muzyki. Niedługo później media obiegła informacja, że nie żyje Wayne Kramer, współzałożyciel zespołu MC5, który miał ogromny wpływ na rozwój rocka i punku.
To tylko część długiej listy. Każda z tych postaci reprezentowała zupełnie inny styl, ale łączyło je jedno — autentyczność i wpływ na kulturę. Ich muzyka nie była jedynie tłem, lecz często głosem całych pokoleń. Nic więc dziwnego, że informacje o ich śmierci odbijały się szerokim echem nie tylko w mediach, ale też wśród fanów na całym świecie.
W takich momentach szczególnie widać, jak szybko zmienia się muzyczny krajobraz. Artyści, którzy jeszcze niedawno byli aktywni lub obecni w przestrzeni publicznej, nagle odchodzą, zostawiając po sobie ogromny dorobek i jeszcze większą pustkę. I właśnie do tej smutnej serii dołącza kolejna legenda.

Kim był artysta, którego żegna dziś świat muzyki
Zmarłym artystą jest David Allan Coe — postać absolutnie ikoniczna dla fanów country i nurtu outlaw. Urodzony w 1939 roku w Akron, swoją karierę zaczynał w Nashville lat 60., początkowo pisząc utwory dla innych wykonawców. Już wtedy było jasne, że ma wyjątkowy talent do tworzenia tekstów, które trafiają w sedno emocji.
Przełom przyszedł na początku lat 70., gdy jego ballada „Would You Lay With Me (In a Field of Stone)” — wykonana przez Tanya Tucker — podbiła listy przebojów country. To otworzyło mu drzwi do własnej kariery i pozwoliło zaistnieć szerzej jako wykonawca.
W 1974 roku podpisał kontrakt z Columbia Records i wydał debiutancki album „The Mysterious Rhinestone Cowboy”. Rok później ukazał się „Once Upon a Rhyme”, na którym znalazł się jego jeden z największych hitów — „You Never Even Called Me by My Name”. To właśnie ten utwór do dziś zna niemal każdy fan country. To utwór z 1975 roku, który osiągnął 8. miejsce na liście Billboard Country i jest uznawany za „idealną piosenkę country”.
Talent i kontrowersje. Życie, które nie mieściło się w schematach
Kariera Davida Allana Coe od samego początku była pełna kontrastów. Z jednej strony ogromny talent i autentyczność, z drugiej — decyzje i projekty, które wzbudzały skrajne emocje. Szczególnie głośno było o jego tzw. albumach „X-Rated” — „Nothing Sacred” (1978) oraz „Underground Album” (1982). Zawierały one treści uznawane za prowokacyjne i obraźliwe, co przez lata wywoływało sprzeciw i ostrą krytykę.
Nie da się jednak zaprzeczyć, że Coe był artystą, który nigdy nie próbował przypodobać się wszystkim. Jego twórczość była surowa, szczera i często niewygodna — dokładnie taka, jak nurt outlaw country, który współtworzył. Dla wielu fanów był symbolem wolności artystycznej i odwagi w wyrażaniu siebie, nawet kosztem popularności.
Sprawdź także: Nie żyje gwiazdor kochanego przez Polaków serialu. Miliony widzów oglądały go przez lata
Problemy nie ominęły go także w późniejszych latach życia. W 2015 roku przyznał się do utrudniania działań administracji podatkowej. Sąd skazał go na trzy lata nadzoru kuratorskiego oraz zobowiązał do spłaty zaległości sięgających niemal miliona dolarów. To był kolejny rozdział w jego burzliwej biografii.
David Allan Coe pozostaje postacią, której nie da się jednoznacznie ocenić. Jedni widzą w nim legendę i ikonę niezależności, inni — artystę przekraczającego granice. Jedno jest pewne: jego muzyka i historia na zawsze pozostaną częścią dziedzictwa country.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI