Pokłócili się o uczestnika! Ibisz musiał interweniować. Tak gorąco nie było w historii „TzG”!
Szósty odcinek 18. edycji „Tańca z Gwiazdami” upłynął pod znakiem internetowych inspiracji i utworów, które w ostatnich latach zdobywały popularność dzięki sieci oraz mediom społecznościowym. Na parkiecie pojawiły się zarówno współczesne hity, jak i dobrze znane klasyki w nowych, tanecznych interpretacjach, a całość utrzymana była w dynamicznym klimacie. Dodatkowych emocji dostarczyły niespodzianki przygotowane przez produkcję, które już od początku odcinka podniosły napięcie i zainteresowanie widzów.
Szósty odcinek dostarcza wiele emocji
Trwa właśnie szósty odcinek 18. edycji „Tańca z Gwiazdami”, który jak co tydzień dostarcza widzom dużych emocji i zaskakujących zwrotów akcji na parkiecie. W każdej odsłonie pary mierzą się z nowymi stylami tanecznymi, a ich występy oceniane są zarówno przez jury, jak i publiczność, co bezpośrednio wpływa na przebieg rywalizacji. Nie inaczej jest i tym razem.
W tym odcinku uczestnicy ponownie zaprezentowali szerokie spektrum choreografii, przygotowanych w ramach intensywnych treningów prowadzonych przez profesjonalnych tancerzy. Program w tej fazie sezonu wyraźnie nabiera tempa, a poziom rywalizacji rośnie z odcinka na odcinek, co przekłada się na coraz bardziej wyrównane noty i napiętą walkę o pozostanie w show.
Przez taneczną drogę prowadzą Krzysztof Ibisz oraz Paulina Sykut-Jeżyna, czyli dobrze znany duet gospodarzy show. Tym razem pojawiła się jednak niespodzianka, ponieważ do prowadzących dołączył gość specjalny, czyli Mikołaj „Bagi” Bagiński, zwycięzca poprzedniej edycji programu.

Odcinek wyróżnia się na tle poprzednich
Motywem przewodnim 6. odcinka jest szeroko pojęty świat internetu i cyfrowych trendów, który w ostatnich latach silnie wpływa na muzykę oraz popkulturę. Uczestnicy prezentują choreografie do utworów, które zyskały popularność dzięki mediom społecznościowym, platformom streamingowym oraz viralowym nagraniom.
Wśród wybranych piosenek znalazły się m.in. „Lush Life” w wykonaniu Zary Larsson oraz „Die with a Smile” duetu Bruno Marsa i Lady Gagi. Widzowie usłyszą także „Training Session” w interpretacji Duy Lipy, a także kultowe „Bad Romance”.
Dzięki takiej formule widzowie mogą zobaczyć nie tylko taneczne interpretacje znanych utworów, ale też swoiste „przeniesienie internetu na parkiet”, gdzie każda choreografia nawiązuje do innego aspektu życia online. To sprawia, że odcinek wyróżnia się na tle wcześniejszych i wpisuje się w coraz częstsze w show trendowe tematy przewodnie.
Atmosfera zrobiła się gorąca
Para numer trzy, Kacper „Jasper" Porębski i Daria Syta, zaprezentowali na parkiecie rumbę, jednak równie dużo emocji co sam taniec wzbudziło to, co rozegrało się za stołem jurorskim. Między Ewą Kasprzyk a Iwoną Pavlović doszło do wyraźnego spięcia – obie jurorki chciały zabrać głos w tym samym momencie. Kasprzyk przekrzyczała „Czarną Mambę" i wypowiedziała się jako pierwsza.
Aktorka stwierdziła, że nowe czarne włosy Jaspera wpłynęły pozytywnie na jego osobowość – influencer wydał jej się dojrzalszy i pewniejszy siebie na parkiecie. Kasprzyk pomyliła jednak rumbę z sambą, a gdy ktoś zwrócił jej uwagę, zbagatelizowała sprawę, mówiąc, że te dwa tańce i tak dużo się od siebie nie różnią. Iwona Pavlović nie pozostawiła tego bez komentarza.
Polenizowałabym – rzuciła krótko.
Na tym jednak nie koniec. „Czarna Mamba" nie zgodziła się też z kryteriami oceny, jakie stosował Rafał Maserak, który docenił postęp influencera w tańcu. Zwróciła się bezpośrednio do Jaspera:
Ja doceniam twój postęp prywatnie, ale on mnie w ogóle nie obchodzi przy ocenie. Przy ocenie interesuje mnie efekt.
Atmosfera za stołem jurorskim zrobiła się na tyle gorąca, że interweniować musiał Krzysztof Ibisz, który przerwał dyskusję i przywrócił wieczorowi właściwy rytm.
