Rozwód Kasi Pakosińskiej. "Rodzina się ode mnie odwróciła". Nie na takie zakończenie wszyscy liczyli
Szczere wyznania Katarzyny Pakosińska znów wywołały poruszenie. Aktorka wróciła wspomnieniami do trudnego rozstania i decyzji, która kosztowała ją więcej, niż ktokolwiek przypuszczał.
Kim jest Katarzyna Pakosińska?
Katarzyna Pakosińska to jedna z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny kabaretowej i telewizyjnej. Szeroka publiczność pokochała ją dzięki występom w Kabarecie Moralnego Niepokoju, gdzie przez lata zachwycała wyczuciem humoru, sceniczną energią i wyjątkową charyzmą. To właśnie tam zbudowała swoją rozpoznawalność i zdobyła wierną publiczność, która do dziś śledzi jej kolejne kroki zawodowe.
Z czasem Pakosińska zaczęła pojawiać się także w telewizji, udowadniając, że świetnie odnajduje się nie tylko w kabarecie. Dziś widzowie mogą oglądać ją m.in. w programie “Pytanie na śniadanie”, gdzie pokazuje bardziej stonowaną, ale wciąż pełną ciepła i naturalności stronę swojej osobowości. Jej medialna droga to przykład konsekwentnego rozwoju i odwagi w podejmowaniu nowych wyzwań.
Nie każdy jednak wie, że aktorka postanowiła otworzyć się również na polu literackim. W książce “Sama. Rozmowy o samotnym macierzyństwie” zdecydowała się opowiedzieć o sprawach bardzo osobistych – w tym o swoim pierwszym małżeństwie i kulisach rozwodu. Jak sama przyznała, decyzje, które podejmowała w młodości, nie zawsze były zgodne z jej wewnętrznymi odczuciami.
"Siostra już założyła rodzinę, a ja się ociągałam. Zaraz miałam skończyć 30 lat, a nie widać było, żebym coś działała w kierunku zamążpójścia" – wspomniała na łamach publikacji.
Te słowa rzucają nowe światło na jej historię i pokazują, że za scenicznym uśmiechem kryła się presja i wątpliwości, z którymi mierzyła się jak wiele kobiet.

Ślub pod presją i znak, którego nie dało się zignorować
Historia pierwszego małżeństwa Katarzyny Pakosińskiej to gotowy scenariusz na film – z emocjami, znakami ostrzegawczymi i decyzjami podejmowanymi wbrew sobie. Jak wyznała, na ślub zdecydowała się pod wpływem nacisków rodziny, która miała bardzo tradycyjne podejście do życia.
"Okoliczności mi nie sprzyjały. Moja młodsza o pięć lat siostra wyszła za mąż za swoją wielką i jedyną miłość, gdy miała 23 lata. To zresztą najszczęśliwsze małżeństwo świata, z trzema córkami. Z tej perspektywy rodzice bardzo naciskali na moje małżeństwo" – opowiadała na łamach książki.
Partnerem aktorki został jej przyjaciel, Tomasz Wiaderny. Choć relacja wydawała się stabilna, decyzja o ślubie – jak sama przyznała – nie wypływała z jej wnętrza.
"Decyzja o tym, że wezmę ślub z Tomkiem (...), została podjęta pod wpływem rodziców. Nie wynikała ze mnie. Pamiętam, że wędrowałam do ołtarza i gdy zatrzymałam się przed kościołem, cała moja natura mówiła: nie. Tak nie powinna czuć się panna młoda" – tłumaczyła Pakosińska.
Szczególnie symboliczna okazała się scena tuż po ceremonii.
"Dostaliśmy do rąk dwa gołębie. Gołąbek Tomka odleciał, a mój się we mnie wtulił i nie chciał polecieć. Umiem czytać takie znaki. Wiedziałam, że jest niedobrze, ale wtedy nie miałam jeszcze takiej siły jak teraz, żeby zadbać o siebie" – podkreśliła.
Dziś te wspomnienia brzmią niemal jak zapowiedź tego, co miało nadejść – trudnej, ale przełomowej decyzji o rozstaniu.
"Zostałam wyklęta". Cena decyzji o rozwodzie
Decyzja o odejściu od męża była dla Kasi Pakosińskiej momentem granicznym – nie tylko w życiu prywatnym, ale też w relacjach rodzinnych. Aktorka nie ukrywa, że zapłaciła za nią bardzo wysoką cenę emocjonalną.
"Cała rodzina się ode mnie odwróciła, a ja zostałam wyklęta. Uznano, że doprowadziłam do najstraszniejszej tragedii. To były czasy, kiedy zaczęłam być bardziej widoczna publicznie. Bliscy mówili, że woda sodowa uderzyła mi do głowy, że mi odbiło. Nikt nie brał na poważnie mojej decyzji" – przyznała.
W tym czasie była już mamą córki Mai, co dodatkowo komplikowało sytuację i potęgowało presję otoczenia. Mimo to zdecydowała się postawić na siebie.
"Prawda jest taka, że gdybym któregoś dnia po prostu nie spakowała się i nie wyszła z domu, tkwiłabym w tym do dzisiaj" – skwitowała.
Choć początki były trudne, życie napisało dla niej nowy rozdział. Na jej drodze pojawił się Irakli Basilaszwili, którego poznała w dramatycznych okolicznościach – podczas pobytu w Gruzji, gdy doznała zapaści po niewłaściwych lekach. To właśnie on udzielił jej pomocy.
Z czasem między nimi narodziło się uczucie, które doprowadziło parę do ślubu w 2017 roku. Dziś historia Pakosińskiej pokazuje, że nawet najtrudniejsze decyzje mogą prowadzić do szczęścia – choć droga do niego bywa naprawdę wyboista.
