"Spędziłam dwa tygodnie w szpitalu". Mąż polskiej aktorki dopuścił się najgorszego
Znana aktorka po latach milczenia opowiedziała o dramatycznym doświadczeniu z jednego z małżeństw. Jej szczere wyznanie poruszyło widzów i środowisko filmowe.
Maria Gładkowska – aktorka, która przez lata chroniła prywatność
Maria Gładkowska to jedna z tych aktorek, które widzowie kojarzą od lat, nawet jeśli nie zawsze pamiętają jej nazwisko od razu. Na swoim koncie ma bogaty dorobek filmowy i teatralny, a jej twarz pojawiała się w wielu głośnych polskich produkcjach. Zagrała m.in. w filmach „C.K. Dezerterzy”, „Słodko gorzki”, „Chopin. Pragnienie miłości”, „Testosteron” oraz w popularnej „Awanturze o Basię”. Przez lata była obecna zarówno na dużym ekranie, jak i w teatrze, budując karierę konsekwentnie, ale raczej z dala od medialnego zgiełku.
Prywatnie aktorka ma za sobą cztery małżeństwa i jest mamą trójki dzieci. Dotąd rzadko opowiadała o swoim życiu osobistym, chroniąc prywatność swoją i bliskich. Tym większe poruszenie wywołał jej najnowszy wywiad dla „Złotej Sceny”, w którym zdecydowała się wrócić do bolesnych wspomnień. W rozmowie przyznała, że w jednym z małżeństw doświadczyła przemocy domowej.

Dramat w drugim małżeństwie. „Był zazdrosny i kontrolujący”
Najtrudniejszy rozdział w życiu Marii Gładkowskiej dotyczył jej drugiego małżeństwa, o którym aktorka mówi dziś z dużą ostrożnością, ale i szczerością. Jak sama podkreśla, relacja początkowo nie zapowiadała dramatycznych wydarzeń. Z czasem jednak pojawiła się zazdrość i coraz większa kontrola, która zaczęła wpływać na jej codzienność i pracę zawodową. Aktorka przyznała, że partner nie akceptował jej aktywności zawodowej i próbował ją ograniczać, co z biegiem czasu przerodziło się w sytuacje, które wymknęły się spod kontroli.
W rozmowie dla „Złotej Sceny” opisała moment, który stał się granicą jej wytrzymałości i bezpieczeństwa.
Mój drugi mąż nie chciał, żebym za dużo pracowała, był zazdrosny” – zaczęła, po czym dodała najtrudniejsze zdanie: „To moje drugie małżeństwo zakończyło się tym, że zostałam tak pobita, że spędziłam w szpitalu dwa tygodnie. Wyszłam na własne żądanie.
Te słowa pokazują, jak poważna była sytuacja i jak długo trwało dojście do decyzji o odejściu.
Choć aktorka nie ujawnia tożsamości byłego męża, podkreśla, że był to dla niej czas ogromnego kryzysu. Jednocześnie zaznacza, że mimo wszystko starała się funkcjonować zawodowo i nie rezygnować z pracy w teatrze oraz filmie. To właśnie obowiązki zawodowe dawały jej wtedy poczucie normalności i siłę do przetrwania kolejnych dni. Dziś jej wspomnienia są już opowiadane z dystansem, ale wciąż niosą ze sobą ciężar tamtych wydarzeń.
Cztery małżeństwa i życie po rozwodach. „Już ich nie potrzebuję”
Życie prywatne Marii Gładkowskiej to historia pełna emocji, zwrotów akcji i trudnych decyzji. Aktorka była czterokrotnie zamężna, a każde z tych doświadczeń zostawiło w jej życiu inny ślad. Pierwszy ślub zawarła jeszcze w czasie studiów. Jej mężem został Marek Prałat, z którym doczekała się syna. Jak wspominała po latach, młodzieńcza miłość nie wytrzymała próby codzienności.
Naszą piękną studencką miłość zabiła szara codzienność – mówiła w rozmowie po rozwodzie.
Po zakończeniu drugiego małżeństwa, które wiązało się z doświadczeniem przemocy, aktorka nie zamknęła się jednak na życie i relacje. W kolejnych latach ponownie zdecydowała się na małżeństwo. Jej trzecim mężem był producent filmowy Włodzimierz Wróblewski, a czwartym operator filmowy Sławomir Idziak. Każdy z tych związków miał inną dynamikę i inne zakończenie, ale wszystkie wpisują się w długą, niełatwą drogę życiową aktorki.
Z czasem Gładkowska zaczęła patrzeć na relacje z większym dystansem i spokojem. W rozmowie z „Echem Dnia” podkreśliła, że nie odrzuca mężczyzn jako takich, ale dziś jej podejście do związków wygląda inaczej.
Lubię mężczyzn. Szóstego dnia pan Bóg wykazał się naprawdę wielką pomysłowością. Mężczyźni to całkiem udany gatunek, ale... już ich nie potrzebuję – powiedziała.
Te słowa pokazują zmianę perspektywy i moment, w którym aktorka wybrała przede wszystkim spokój i niezależność. Dziś Maria Gładkowska patrzy na swoją przeszłość z większym dystansem, choć – jak przyznaje – niektóre wspomnienia wciąż są bardzo bolesne.
