Syn Racewicz ma już 18 lat. Podzieliła się cudnym zdjęciem. Od razu wiadomo, do kogo podobny
Syn Joanny Racewicz skończył 18 lat, a dziennikarka opublikowała na Instagramie wspólne zdjęcie, które natychmiast wywołało poruszenie wśród fanów. Internauci zgodnie zauważyli uderzające podobieństwo Igora do jego zmarłego ojca, Pawła Janeczka. Wcześniej Racewicz opowiadała o tym także w podcaście „Bliżej. Czule o rodzicielstwie”, wracając do trudnych wspomnień po katastrofie smoleńskiej i roli macierzyństwa w swoim życiu.
Dorosłość przyszła szybciej, niż się wydaje
Igor, syn Joanny Racewicz, właśnie wkroczył w dorosłość. Ten moment ma jednak w ich historii szczególny wymiar, bo nie sposób oddzielić go od wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku. Katastrofa smoleńska na zawsze zmieniła życie dziennikarki i jej rodziny. Paweł Janeczek, mąż Racewicz, zginął w tragedii, a ich syn miał wtedy niespełna dwa lata.
Od tamtej chwili wszystko potoczyło się inaczej, niż mogło. Dorastanie Igora odbywało się bez ojca, ale – jak wielokrotnie podkreślała dziennikarka – jego obecność była wciąż odczuwalna w inny sposób. Dziś, gdy chłopak ma już 18 lat, to podobieństwo jest widoczne bardziej niż kiedykolwiek. Nie tylko w rysach twarzy, ale też w sposobie bycia, spojrzeniu i charakterystycznym spokoju.
Opublikowane przez Racewicz zdjęcie tylko to potwierdziło. Internauci natychmiast zaczęli komentować, że Igor wygląda jak „wyjęty” z dawnych fotografii swojego ojca. Sama dziennikarka nie ukrywa, że takie momenty są dla niej pełne emocji – łączą w sobie dumę z syna i wspomnienia o mężu.

Studniówka, która wzruszyła
Jednym z najbardziej poruszających momentów ostatnich miesięcy była dla Joanny Racewicz studniówka syna. To właśnie wtedy, jak sama przyznała, najmocniej uderzyło ją podobieństwo Igora do ojca. Widok dorastającego chłopaka w eleganckim garniturze uruchomił lawinę emocji i wspomnień.
Najbardziej mnie to uderzyło, jak wbił się w ten garnitur studniówkowy — piękny szyty na miarę. Powiem wam, szczerze, mi się nogi ugięły. Jeszcze jak spojrzał na mnie, z tej swojej wysokości, tym samym wzrokiem i uśmiechnął się tym samym uśmiechem... Głos ma trochę inny, ale ma ten sam dystans. I taki rodzaj totalnego spokoju, choćby waliło się i paliło — wyznała Joanna Racewicz w podcaście „Bliżej. Czule o rodzicielstwie”.
To jednak tylko jedna strona tej historii. W tym samym podcaście dziennikarka wróciła też do momentów tuż po tragedii, kiedy codzienność wydawała się nie do udźwignięcia. Jak przyznała, to właśnie macierzyństwo okazało się dla niej ratunkiem i jedyną siłą, która zmuszała ją do wstawania każdego dnia.
Czułam, że życie się skończyło i nie ma już nic dalej, tylko ciemna noc, tylko ciemna dolina. A potem z łóżeczka ze szczebelkami odzywał się taki mały słodki głosik: "mama, am". I trzeba było wstawać, odsłaniać okna, i trzeba było do życia, do kuchni, do kaszki, do podgrzewacza, do tulenia. Bo obok był mały człowieczek, który nie rozumiał tego, co się wydarzyło — opowiedziała.
Te słowa pokazują, jak ogromną rolę odegrał Igor w jej życiu. To dzięki niemu wróciła do codzienności, do pracy i do świata, który wcześniej na chwilę się zatrzymał. Dziś, patrząc na dorosłego już syna, widać wyraźnie, jak daleką drogę przeszli razem.
Urodzinowy wpis na Instagramie
18. urodziny Igora stały się dla Joanny Racewicz momentem szczególnym, który postanowiła uczcić publicznie. Na jej Instagramie pojawił się poruszający wpis – osobisty, ciepły i bardzo szczery. To nie była tylko zwykła publikacja z życzeniami, ale raczej symboliczne zamknięcie jednego etapu i otwarcie kolejnego.
Dziennikarka w swoim stylu ubrała emocje w słowa, które trafiają prosto w serce. Widać w nich ogromną miłość, ale też refleksję nad tym, jak szybko minął czas i jak wiele wydarzyło się po drodze. Wspomina o drodze, o przygotowaniach do dorosłości i o tym, że choć wszystko wydaje się na swoim miejscu, to jednak zaczyna się coś zupełnie nowego.
“Pierwszy dzień
Twojego dorosłego życia
Na razie tylko symbol.
Umowa,
która wszystko zmienia
i jednocześnie niczego.Bo na pozór
Twój świat jest na swoim miejscu.A jednak to początek czegoś, co nieznane.
Most do samostanowienia, przeprawa.Twoja walizka
pakowana przez lata
na drogę.Sprawdzałam ją wiele razy.
Czy wszystko jest.
Czy każda rzecz ma swoje miejsce.
Niby tak…
A setki drżeń serca.
Miliony obaw.
I miłość. Bez końcaWypuszczam Cię w świat, Synku,
wierząc, że jesteś gotowy.
Pełen wiary w siebie
i swoje dobre gwiazdy.Ty i tak największy
test na dorosłość
już zdałeś.
Dawno temu.
Nawet jeśli wtedy
nie wiedziałeś
jak był nieskończenie
nie - na - dziecięce - barki.Będę tu zawsze. Będę na Ciebie czekać.
Gdybyś chciał. Potrzebował. Zatęsknił.Kocham
Bez końcaMama ❤️
Pod postem natychmiast pojawiły się komentarze pełne ciepła i wsparcia:
- Sto lat Igor.
- Najpiękniejsze przesłanie do Dziecka. Bezpieczeństwa, zdrówka, szczęścia, miłości bezgranicznej dla Synka.
- Mama przez duże M. Pięknie to Pani napisała. Igor wszystkiego co sobie zamarzysz niech się spełni :) biegnij, płyń fruń w Świat Chłopaku.
Dołączamy do życzeń.