Szokujący filmik z Rodowicz krąży po sieci. Deepfake z policzkowaniem mężczyzny
W internecie pojawiło się fałszywe nagranie z udziałem Maryla Rodowicz, które zostało stworzone przy użyciu sztucznej inteligencji. Materiał szybko rozprzestrzenił się w mediach społecznościowych, wprowadzając część odbiorców w błąd. Sprawa jest kolejnym przykładem wykorzystania wizerunków znanych osób w działaniach cyberprzestępczych.
Deepfake z Marylą Rodowicz
W centrum sprawy znalazła się Maryla Rodowicz, której wizerunek został wykorzystany w fałszywym materiale wideo. Jak wynika z opisu sprawy, nagranie przedstawia serię scen stylizowanych na incydent, w którym artystka ma rzekomo popychać i uderzać mężczyznę, a następnie zostać zatrzymana przez policję. Kolejne fragmenty filmu zmieniają jednak jego charakter.
Sprawą zajął się portal „Demagog”, który specjalizuje się w weryfikowaniu informacji i analizie fake newsów. W jego analizie podkreślono, że film został stworzony przez internetowych oszustów, którzy nie tylko wykorzystali wizerunek artystki, ale również dodali do materiału inne rozpoznawalne postacie, aby zwiększyć jego wiarygodność. Wśród nich znalazły się m.in. osoby związane z przestrzenią medialną i publiczną. Jak wyjaśnili w poście na Facebooku:
(…) Dodatkowo próbowali oni uwiarygodnić materiał, umieszczając w nim wizerunek dr Ewy Dąbrowskiej czy Magdaleny Pernet z programu Wykrywacz Kłamstw na tvp.info
Wskazano, że strona internetowa promowana w filmie została przygotowana wyłącznie w celu wyłudzeń.

Wieloetapowa manipulacja i fałszywa reklama suplementu z Rodowicz
Według opisu analizowanego materiału, fałszywe wideo wykorzystujące wizerunek Maryla Rodowicz zostało zbudowane jako wieloetapowa narracja, w której zmienia się zarówno kontekst scen, jak i ich znaczenie. Najpierw odbiorca widzi sekwencję stylizowaną na sytuację konfliktową – artystka ma rzekomo popychać i uderzać mężczyznę w twarz. Następnie obraz przechodzi w sceny przypominające interwencję służb, gdzie pojawia się sugestia zatrzymania i zakucia w kajdanki. Całość jest montowana w sposób dynamiczny, tak aby budować wrażenie autentycznego materiału „z życia wziętego”.
Kolejna część filmu całkowicie zmienia jego charakter i przenosi uwagę widza z narracji sensacyjnej na przekaz reklamowy. W tej fazie wideo wykorzystuje wizerunek Maryli Rodowicz do promowania rzekomego środka „oczyszczającego organizm”. W tym miejscu pojawia się wygenerowana wypowiedź, która ma symulować osobiste wyznanie artystki. W materiale padają sformułowania o bardzo emocjonalnym charakterze, mające zwiększyć wiarygodność przekazu. W przytoczonej treści można znaleźć m.in. zdania w rodzaju: „Przysięgam na grób mojego ukochanego męża, że wszystko, co wiecie o medycynie, to potworne kłamstwo” oraz narrację o „10 latach tortur” i „72 godzinach, które przywróciły mnie do życia”. Wypowiedzi te są jednak całkowicie wygenerowane i nie mają żadnego potwierdzenia w rzeczywistości.
Zgodnie z ustaleniami opisanymi w źródle, tego typu konstrukcja nie jest przypadkowa. Emocjonalne i dramatyczne sformułowania mają pełnić funkcję psychologicznego bodźca, który obniża czujność odbiorcy i zwiększa podatność na przekaz reklamowy.
Fałszywe nagrania z celebrytami służą do wyłudzeń i dezinformacji
Wykorzystanie wizerunku osób publicznych w oszustwach nie jest nowe, ale rozwój sztucznej inteligencji radykalnie zwiększył skalę i skuteczność tego zjawiska. Zamiast prostych przeróbek zdjęć czy fałszywych cytatów, dziś stosuje się deepfake – technologię pozwalającą tworzyć realistyczne nagrania wideo, w których znane osoby „wypowiadają” słowa, których nigdy nie powiedziały.
W przypadku materiału z Marylą Rodowicz schemat jest typowy dla tego rodzaju kampanii. Najpierw pojawia się treść sensacyjna – konflikt, zatrzymanie, przemoc – która ma przyciągnąć uwagę i wywołać emocje. Dopiero potem narracja przechodzi w reklamę rzekomego produktu zdrowotnego. To celowy zabieg: silne emocje obniżają krytycyzm odbiorcy i zwiększają podatność na sugestię.
Coraz częściej podobne materiały wykorzystują wiele rozpoznawalnych twarzy jednocześnie, w tym osoby kojarzone z mediami publicznymi, jak TVP Info, aby stworzyć iluzję potwierdzonej, wiarygodnej narracji. Kluczowym elementem jest szybka dystrybucja – fałszywe nagrania trafiają do sieci jednocześnie na wielu platformach, często jako reklamy, co znacząco zwiększa ich zasięg i skuteczność. Użytkownicy nie mają czasu na weryfikację, przez co łatwo uznają je za prawdziwe. Problem pogłębia brak standardowych narzędzi weryfikacji w czasie rzeczywistym. Choć istnieją systemy wykrywania manipulacji, nie są one powszechnie stosowane w mediach społecznościowych.
